
Feyenoord Rotterdam 0-1 Lech Poznań, 17.12.2008
Po wcześniejszych meczach Feyenoordu z polskimi klubami i tym razem, a dokładnie w roku 2008 Portowcy trafili na ekipę z Polski, a dokładniej z Poznania, gdzie w rozgrywkach grupowych Pucharu UEFA zmierzyli się z tamtejszym Lechem.
Drużyna prowadzona przez Franciszka Smudę do Holandii przyjechała po wygraną i miało to potwierdzenie na boisku, bowiem od samego początku Kolejorz ruszył do ataku. Dokładne potwierdzenie atakującej lokomotywy z Poznania miało miejsce w dwudziestej siódmej minucie kiedy to, nie najlepiej spisującą się obronę Portowców pokonał Ivan Djurdjević umieszczając futbolówkę w bramce strzeżonej przez Henka Timmera.
Lechici jeszcze przed końcem pierwszej odsłony meczu mieli swoje sytuacje, a tym samym mogli podwyższyć nieco wynik spotkania, ale wynik nie uległ zmianie i to przyjezdni prowadząc 0:1 mogli cieszyć się z dobrego wyniku.
Druga odsłona meczu zaczęła się podobnie jak i pierwsza, pod dyktando Lecha. Jednak Feyenoord nie był na pozycji straconej, ponieważ z czasem zyskiwał więcej terenu i także stwarzał sobie dogodne sytuacje do doprowadzenia wyniku remisowego, a było to możliwe dzięki broniącej wyniku poznańskiej lokomotywie, a także stałym fragmentom gry Portowców.
Feyenoord mógł, a nawet powinien to spotkanie zremisować, za sprawą choćby dwóch zawodników jak Kevin Wattamalleo czy Timothy Derijck, ale tak się ostatecznie nie stało i porażka na De Kuip stała się faktem.
Feyenoord: Timmer; Tiendalli, Derijck, Bahia, Wattamaleo; Wijnaldum (65’ Janota), Lucius, Fer (64’ Erasmus), El Ahmadi (56’ Leerdam), Bruins; Makaay
Bramka: Djurdjevic (27')
Widzów: 17.000
[Opracował, Bruno-23] [Fot.Lunaticnews]






Moim celem było zrobienie dobrego wrażenia i myślę, że to mi się udało. Trener bramkarzy, Ruud Hesp również mi powiedział, że był ze mnie zadowolony, co było miło słyszeć. Wiedziałem, że będę trenował dwa dni. Po dobrym roku z Feyenoordem uznawałem je za premię.

