
Jeśli Feyenoord chce liczyć się w wyścigu o tytuł, musi w niedzielę wygrać z PSV. To powiedział Ron Vlaar w tym tygodniu. Statystyki nie przemawiają na korzyść Rotterdamczyków. Portowcy w Eindhoven nie zdobyli bramki aż od 405 minut.
W ostatnich czterech meczach żaden z piłkarzy Feyenoordu nie pokonał bramkarza PSV na stadionie Philipsa. Bilans straconych wynosi z kolei 15, dwie trzecie naturalnie wynika z historycznego 10-0 zeszłym sezonie. Wtedy na listę strzelców wpisał się Bruno Martins Indi. Tyle że było to trafienie samobójcze.
Po raz ostatni w czerwono-białej koszulce w Eindhoven trafił Jonathan de Guzman w 2006 roku. To nie wystarczyło, ponieważ PSV i tak wygrało po golach Farfána i Alexa, podobnie jak w kolejnych latach, 2004/05 (4-2), 2005/06 (1-1), 2007/08 (4-0), 2008/09 (1-0) i 2009/10 (0-0).
Ze stadionu Philipsa Feyenoord po raz ostatni trzy punkty wywiózł w sezonie 2003/04. Ebi Smolarek, dziś ADO Den Haag, był jedynym strzelcem (0-1).
(1)Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
statystyki są tylko statystykami i niczym więcej. mimo niesprzyjających okoliczności (brak Guidettiego i Leerdama), trzeba spiąć się maksymalnie i przede wszystkim zagrać na zero z tyłu, bo z przodu strzelby tym razem mamy nie tak skuteczne. tekst o tytule wg mnie w tym sezonie jeszcze nieco na wyrost.
co Alexa - widzieliście jego huknięcie w ostatnim meczu PSG vs. Montpellier? skubaniec zaprogramował piłkę 
www.youtube.com/watch?v=2oqSdDycWaM






Moim celem było zrobienie dobrego wrażenia i myślę, że to mi się udało. Trener bramkarzy, Ruud Hesp również mi powiedział, że był ze mnie zadowolony, co było miło słyszeć. Wiedziałem, że będę trenował dwa dni. Po dobrym roku z Feyenoordem uznawałem je za premię.

