Sparta Rotterdam

Eredivisie
Het Kasteel

Nie

09.08

12:15

Atalanta

Towarzyski
De Kuip

Nie

02.08

15:00

2:1

Bohaterowie przeszłości: József Kiprich

06.06.2026 21:30; DamianM, 0 komentarzy, Foto @ Feyenoord.nl / Źródło: FR12.nl

Historia Feyenoordu to nie tylko trofea, wielkie mecze i niezapomniane wieczory. To przede wszystkim ludzie, którzy swoimi umiejętnościami, charakterem i oddaniem zapisali się na stałe w sercach kibiców. Dlatego kontynuujemy serią Bohaterowie przeszłości, w której będziemy przypominać sylwetki wybitnych zawodników związanych z Feyenoordem. Bez sztywnych ram czasowych, bez ograniczeń epok – od legend sprzed wielu dekad po piłkarzy, których pamiętamy z bardziej współczesnych lat.

Każdy z nich pozostawił po sobie coś wyjątkowego. Piękne gole, wielkie emocje, historyczne sukcesy lub po prostu historię, którą warto opowiedzieć kolejnym pokoleniom kibiców. Artykuły z tej serii na stałe trafią do odświeżonego działu „Wybitni Piłkarze” w zakładce „Historia”, tworząc wyjątkową bibliotekę postaci, które współtworzyły wielkość Feyenoordu. Kolejne nazwiska są już w przygotowaniu.

W drugiej odsłonie cyklu przybliżamy sylwetkę jednego z najbardziej lubianych i kultowych zawodników, Józsefa Kipricha. 

József Kiprich urodził się 6 września 1963 roku w węgierskiej Tatabányi. Swoją przygodę z piłką rozpoczął już jako dziecko. Najpierw grał na ulicach rodzinnego miasta z kolegami, a następnie trafił do lokalnego klubu Tatabánya FC, gdzie zaczął rozwijać swój talent. Początki jego seniorskiej kariery nie zapowiadały jednak przyszłych sukcesów. W pierwszych czterech sezonach na najwyższym poziomie rozgrywkowym zdobył zaledwie dziesięć bramek w 62 występach. Mimo skromnych statystyk trenerzy nie tracili do niego zaufania, wierząc, że napastnik ma znacznie większy potencjał.

Przełom nastąpił w piątym sezonie. Kiprich, rozpoznawalny dzięki swojemu swobodnemu sposobowi poruszania się po boisku i charakterystycznej sylwetce, zaczął prezentować znacznie wyższą formę. W rozgrywkach 1984/85 zdobył aż osiemnaście bramek i został królem strzelców ligi węgierskiej. Było to osiągnięcie, które zwróciło na niego uwagę wielu obserwatorów. Również w kolejnych latach utrzymywał wysoki poziom. Sezony zakończone z dorobkiem trzynastu, dziesięciu, czternastu i ponownie dziesięciu trafień sprawiły, że stał się jedną z najważniejszych postaci swojego zespołu. Dobra forma oraz nietuzinkowy styl gry przyciągnęły zainteresowanie zagranicznych klubów, w tym Feyenoordu. Rotterdamczycy przechodzili wówczas trudny okres i postanowili sprowadzić Węgra, aby wzmocnić linię ataku.

Kiedy trafił do Feyenoordu, klub przeżywał jeden z najcięższych momentów w swojej historii. Nie zniechęciło go to jednak do przeprowadzki do Rotterdamu. Drużyna prowadzona była wówczas przez Pima Verbeeka, a Kiprich od początku starał się odnaleźć w nowym otoczeniu. Jego pierwszy sezon nie przyniósł jeszcze imponujących liczb. W 23 meczach zdobył pięć bramek, ale mimo to bardzo szybko zaskarbił sobie sympatię kibiców. Het Legioen pokochało go za charakter i zaangażowanie. Nawet wiele lat później pozostaje jednym z najbardziej lubianych piłkarzy w historii klubu.

W drugim sezonie jego dorobek strzelecki nieco się poprawił. W 27 spotkaniach siedmiokrotnie trafiał do siatki, a jego pozycja wśród kibiców stale rosła. Fani cenili go za prostotę, ciężką pracę i bezkompromisowe podejście do futbolu. Rok później zrobił kolejny krok naprzód. W 23 występach zdobył dziewięć bramek, poprawiając swój wynik z poprzednich rozgrywek. Kiprich doskonale wpisywał się w kulturę Feyenoordu. Z ogromnym zaangażowaniem uczył się języka, a poza treningami poświęcał wiele czasu na dodatkową pracę nad swoją formą fizyczną. Regularnie odwiedzał siłownię, chcąc poprawić siłę, wytrzymałość i przygotowanie motoryczne. Wszystko po to, by jeszcze więcej dawać drużynie i kibicom. Takie podejście doskonale oddawało jego mentalność – nieustannie dążył do rozwoju zarówno jako piłkarz, jak i człowiek.

Prawdziwy przełom nastąpił jednak w czwartym sezonie spędzonym w Rotterdamie. Choć wcześniej nigdy nie przekroczył granicy dziesięciu ligowych trafień w jednym sezonie, tym razem zaprezentował pełnię swoich możliwości. Feyenoord sięgnął po mistrzostwo Holandii, a Kiprich odegrał w tym sukcesie kluczową rolę. W zaledwie 25 meczach zdobył osiemnaście bramek, stając się jednym z najważniejszych zawodników drużyny prowadzonej przez Willema van Hanegema.

Szczególnie zapamiętano mecz, który przypieczętował tytuł mistrzowski. W wyjazdowym spotkaniu z FC Groningen to właśnie Kiprich już na początku otworzył wynik efektownym i znakomicie wykonanym lobem. Chwilę później rozpoczęło się świętowanie. Trybuny stadionu w dużej części wypełnili kibice Feyenoordu, którzy tłumnie przybyli wspierać swój zespół w drodze po mistrzostwo.

Po tym sezonie coraz rzadziej mówiono po prostu o Kiprichu. Znacznie częściej używano przydomka „Czarodziej z Tatabányi”. Określenie to narodziło się spontanicznie za sprawą jednego z dziennikarzy i doskonale oddawało styl gry Węgra, który potrafił dosłownie z niczego stworzyć sytuację bramkową lub zdobyć gola w najmniej spodziewanym momencie.

Po latach legenda wróciła do Rotterdamu. 28 stycznia 2024 roku József Kiprich ponownie odwiedził ukochany Feyenoord. Przed spotkaniem Feyenoordu z FC Twente otrzymał wyjątkowy prezent od Feyenoord Supportersvereniging De Feijenoorder, powitało go tysiące kibiców, zarówno na Varkenoord, a później na De Kuip. Chociaż wielu nie pamiętało go nawet z boiska, jego obecność pokazała, jak ogromnym uznaniem cieszy się dalej w Holandii. 

Kilka dni po tej niezapomnianej wizycie Kiprich ma wiadomość do kibiców, którą opublikował klub na social mediach. - Nie mam na to słów... Jakież to było wzruszenie. Mógłbym próbować dziękować wszystkim, ale po prostu nie potrafię wystarczająco podziękować. Miłość, którą od Was otrzymałem...niesamowite uczucie, które jest nie do opisania. Chciałbym podziękować wszystkim osobom, które odegrały rolę w tych wspaniałych dwóch dniach. Zawsze mówię to każdemu, kto pyta mnie o Rotterdam i Feyenoord. Fani nie mają pojęcia, ile dla mnie znaczą. Ten baner, mural, wszystko...To najlepsza grupa fanów na świecie. W imieniu mojej rodziny bardzo dziękujemy za wszystko. To była świetna okazja i byłem bardzo szczęśliwy, że mogłem ponownie spotkać się z moimi starymi kolegami z drużyny i naszym trenerem. Życzę wszystkiego najlepszego, udanego i produktywnego sezonu. Mam nadzieję, że wkrótce wrócę na De Kuip.

Kiprich

Komentarze (0)

Wyniki 1. kolejka

Gospodarz

Gość

SC Cambuur

? - ?

Excelsior Rotterdam

NEC Nijmegen

? - ?

SC Telstar

Go Ahead Eagles

? - ?

Willem II Tilburg

PSV Eindhoven

? - ?

Fortuna Sittard

AZ Alkmaar

? - ?

ADO Den Haag

Sparta Rotterdam

? - ?

Feyenoord Rotterdam

FC Groningen

? - ?

FC Utrecht

PEC Zwolle

? - ?

Ajax Amsterdam

SC Heerenveen

? - ?

FC Twente

Zdjęcie Tygodnia

19-2 sierpnia

Feyenoord pokonał Rayo Vallecano 2:1 w kolejnym meczu kontrolnym podczas przygotowań do sezonu.

Video

Feyenoord 2-1 Rayo

Feyenoord Rotterdam w kolejnym już sparingu ograł finalistę Ligi Konferencji 2-1.

Live chat

Gość

Ślązaki pa pa. Reszta ma szanse. Lech i Jagiellonia wręcz muszą wejść

Gość

To trofeum "de Kuip cup" nawet fajne
https://www.instagram.com/p/Dbi0RR8DSQ9/

Gość

No jak? toć lech z sabah gra. Nie wprowadzaj ludzi w błąd :D

DamianM

nie najgorzej na papierze. z Lincolnem chyba ktoś już z polskich grał coś kojarzę

Gość

Nie najgorzej.

I znów będzie para Lincoln Red Imps-Larne XD

Gość

Lech - Ryga FC/Györ w LKE

Gość

River Plate 3 mecze 3 porażki - ostatnie miejsce :D boca 2 mecze 1 punkt :D

Gość

Lech z sabah - na luzie :D

DamianM

no to stawiam na pewniaka, dobrze, że będzie mozna objerzeć zza stadionu bo o biletach to do zapomnienia na taki mecz jak tam stadion to orlik

Gość

Damian - to podjedziesz na Rangers ;-)

Mecz przyjaźni w Ulsterze ;-D

DamianM

czyli ktoś z takich klubów jak Slovan, Mjallby, Celje, Ararat zagra chyba w LM

DamianM

Na Jage pojadę, ale nie wierzę w awans, z całym szacunkiem

Gość

Tylko trzeba przejść teraźniejszych rywali ;-)

Gość

Jagiellonia - Larne/Iberia

Lech - Thun/Vikingur

Gość

Górnik prawie najgorzej jak mógł (Trabzonspor, a było jeszcze Monaco), Lech i Jagiellonia najlepiej jak mogli.

Gość

*jak przejdzie sparte (nie slavie)

Gość

Lyon jak przejdzie slavie to fenerbahce-sturm - Lyonu nie będzie w LM bo nie wzmocnili obrony. Wzieli jakichś łebków - po sparingu z betisem 0-4 to nie wierze w awans. Bez obrony się nie da awansować do LM - już ze spartą może być blamaż.

Gość

Jagiellonia ma najłatwiejszych potencjalnych rywali w IV rundzie el. Ligi Europy. Lech średnich, Górnik najtrudniejszych, ale też mogą mieć szczęście w losowaniu. No i trza przejść III rundę ;-)

Gość

Para IV rundy el. LM:
Mjallby/Slovan - Ararat-Armenia/Celje - jedna z tych drużyn zagra w LM...

Gość

Lech znów by trafił na Crvene zvezde XD
Pewnie to czuli i woleli nie narażać się znów na kompromitację. Uniknęli podwójnej kompromitacji - jedną wielką kompromitacją XDDD

Uczestnicząc w rozmowach na Live Chat potwierdzasz, że zapoznałeś się i akceptujesz jego regulamin.