Robert Eenhoorn i Dévy Rigaux rozpoczynają tego lata pracę w Feyenoordzie odpowiednio jako dyrektor generalny oraz dyrektor techniczny. Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej obaj po raz pierwszy oficjalnie zaprezentowali się w nowych rolach, opowiadając o swoich zadaniach i planach związanych z funkcjonowaniem klubu. Nie zabrakło również wątku ich wzajemnej współpracy, która ma odegrać istotną rolę w dalszym rozwoju Feyenoordu.
Rigaux przyznał, że proces poznawania klubu obejmował nie tylko zapoznanie się ze strukturami, ale także nawiązanie relacji z osobami, z którymi będzie na co dzień współpracował. – Feyenoord zgłosił się do mnie, ponieważ poszukiwał dyrektora technicznego. Rozmowy przebiegały bardzo konstruktywnie i szybko wyrobiłem sobie obraz możliwości, jakie daje praca w tym klubie. Jednocześnie niezwykle ważne było dla mnie to, kto obejmie stanowisko dyrektora generalnego. Dyrektor techniczny i dyrektor generalny muszą ściśle współpracować oraz wzajemnie się uzupełniać – powiedział.
Jeszcze przed oficjalnym zatrudnieniem obu działaczy doszło do ich pierwszych kontaktów. Rigaux zdradził, że gdy dowiedział się, iż głównym kandydatem na stanowisko dyrektora generalnego jest Robert Eenhoorn, postanowili się spotkać i odbyli kilka długich rozmów telefonicznych. - Dzięki temu mogliśmy lepiej poznać się jako ludzie i zrozumieć, jak patrzymy na sprawy związane z funkcjonowaniem Feyenoordu – wyjaśnił.
Eenhoorn podkreślił z kolei, że nazwisko Rigaux nie było mu obce jeszcze przed rozpoczęciem rozmów. – Słyszałem o nim wcześniej, ponieważ Club Brugge to klub cieszący się renomą zarówno na arenie krajowej, jak i międzynarodowej. Podczas naszych rozmów skupiliśmy się przede wszystkim na sposobie pracy. Mam wrażenie, że nasze podejście jest bardzo zbliżone i w wielu aspektach się pokrywa. Także sposób, w jaki wcześniej współpracował ze swoim dyrektorem generalnym, jest podobny do tego, do czego sam jestem przyzwyczajony. To było dla mnie bardzo pozytywne doświadczenie. Oboje z dużym zainteresowaniem czekamy na rozpoczęcie tej współpracy – stwierdził.
Podział odpowiedzialności
Choć Rigaux obejmuje stanowisko dyrektora technicznego, w pierwszym roku pracy nie będzie jeszcze posiadał formalnych uprawnień statutowych do podejmowania ostatecznych decyzji.
– Przez pierwszy rok będę pełnił funkcję w charakterze tytularnym, z zamiarem uzyskania pełnych kompetencji statutowych po upływie tego okresu. Uważam, że jest to całkowicie logiczne rozwiązanie. Niezależnie od formalnego statusu nie był to dla mnie najważniejszy aspekt przy podejmowaniu decyzji o pracy w Feyenoordzie – wyjaśnił.
W praktyce podział obowiązków ma jednak wyglądać jasno. Choć formalna odpowiedzialność spoczywa na Eenhoornie, nowy dyrektor generalny zamierza pozostawić kwestie sportowe przede wszystkim w rękach Rigaux.
– Jako dyrektor statutowy ponoszę ostateczną odpowiedzialność za funkcjonowanie klubu. Jednocześnie wszystko opiera się na zaufaniu do kompetentnych ludzi, którym powierza się odpowiedzialność. W sprawach technicznych taką osobą jest Dévy. Chcę być dobrze informowany i rozumieć, jakie decyzje są podejmowane oraz dlaczego. Interesują mnie procesy prowadzące do konkretnych rozstrzygnięć. Jeśli jednak wszystko jest przejrzyste i odpowiednio uzasadnione, mam pełne zaufanie do osób odpowiedzialnych za podejmowanie tych decyzji – powiedział.
Na zakończenie Eenhoorn scharakteryzował własną filozofię zarządzania. – Lubię uczestniczyć w procesie na jego początkowym etapie, wspólnie analizować sytuację i rozmawiać o możliwych rozwiązaniach. Ostatecznie jednak odpowiedzialność należy pozostawić tym, którzy zajmują się danym obszarem na co dzień. Dyrektor generalny jest tak dobry, jak ludzie, z którymi pracuje. Dotyczy to wszystkich działów w organizacji – podsumował.
Komentarze (0)