Nowy dyrektor generalny Feyenoordu, Robert Eenhoorn, został oficjalnie zaprezentowany mediom. Podczas pierwszego spotkania z dziennikarzami nie ukrywał satysfakcji z objęcia stanowiska w klubie, z którym od lat był emocjonalnie związany. Choć jego sympatia do Feyenoordu nigdy nie była tajemnicą, wcześniej nie doszło do nawiązania współpracy.
– To bez wątpienia wyjątkowy moment. Przez lata oglądałem mecze Feyenoordu i zawsze śledziłem losy tego klubu. Możliwość pracy tutaj jest dla mnie czymś szczególnym – powiedział Eenhoorn. Ze względu na swoje przywiązanie do klubu był już w przeszłości wielokrotnie łączony z objęciem jednej z ważnych funkcji w Feyenoordzie. Ostatecznie jednak temat nigdy nie nabrał realnych kształtów.
– Prowadziliśmy kiedyś rozmowy, ale nigdy nie przerodziły się one w coś konkretnego. Nie było sytuacji, w której musiałbym powiedzieć Feyenoordowi „tak” albo „nie” – wyjaśnił.
Jak podkreślił, obecny moment okazał się idealny dla obu stron. – Od półtora roku nie pracuję już w AZ. W ostatnim czasie nadal byłem związany z futbolem, ale z innej perspektywy – po stronie inwestorów. Kiedy pojawiła się możliwość pracy w Feyenoordzie, rozmowy tym razem nabrały konkretnego charakteru. Nie chciałem przepuścić takiej okazji.
Pierwsze tygodnie i najbliższe cele
Pytany o swoje plany na początek pracy w Rotterdamie, Eenhoorn podkreślił, że zamierza przede wszystkim dokładnie poznać organizację od środka. – W najbliższym czasie chcę przede wszystkim dużo analizować i poznawać ludzi. Z zewnątrz oczywiście wiem, jakie tematy są obecnie ważne dla klubu, ale dopiero będąc wewnątrz organizacji można poznać wszystkie szczegóły i zależności.
Nowy dyrektor generalny zaznaczył również, że jego celem, podobnie jak dyrektora technicznego Dévy’ego Rigaux, jest dalszy rozwój klubu. – Chcemy, aby Feyenoord nadal się rozwijał i stawał się coraz silniejszy, bo tylko w ten sposób można osiągać sukcesy sportowe. Fundamenty są już bardzo solidne. Naszym zadaniem będzie szukanie obszarów, które można jeszcze udoskonalić, aby przełożyło się to na wyniki.
Eenhoorn nie obawia się również presji ze strony najbardziej zagorzałych kibiców Feyenoordu, z którą jego poprzednicy nieraz musieli się mierzyć. – W swojej karierze także miałem do czynienia z różnymi sytuacjami. Zamierzam rozmawiać ze wszystkimi stronami i jasno komunikować nasze plany. Cieszę się z pozytywnego nastawienia, które obecnie odczuwam, ale ostatecznie to wyniki będą decydować o tym, jak zostanę oceniony. Jestem w futbolu wystarczająco długo, by wiedzieć, jak funkcjonuje ten świat.
Podkreślił przy tym, że klub nie zamierza podejmować pochopnych decyzji. – Najważniejsze jest analizowanie, analizowanie i jeszcze raz analizowanie. Jest takie powiedzenie: „szybko ustalaj fakty, wolno szukaj winnych”. Właśnie takie podejście chcemy przyjąć. Trzeba dać sobie czas, aby podejmować właściwe decyzje. Oczywiście obecnie jest wiele istotnych kwestii wymagających uwagi. Nie mam też złudzeń, że nagle znikną wszystkie kontuzje. To również obszar, który należy dokładnie przeanalizować. Jeśli dostrzegamy pewne tendencje, musimy zadbać o to, by rozwijały się we właściwym kierunku. Uważam, że dysponujemy odpowiednią siecią kontaktów i specjalistów, by dobrze to ocenić.
Mimo wskazywania obszarów do poprawy, Eenhoorn zaznaczył, że Feyenoord znajduje się obecnie w bardzo stabilnym położeniu i ma mocne podstawy do dalszego rozwoju.
– Dennis te Kloese trafnie to ujął. Klub jest w dobrej sytuacji finansowej, a awans do Ligi Mistrzów został zapewniony. Z drugiej strony liczba zdobytych punktów była zbyt niska. Musimy spojrzeć na to w sposób obiektywny i wyciągnąć odpowiednie wnioski.
Komentarze (0)