Gouka wskazuje problem Feyenoordu. „Nie można mówić o zmęczeniu”
17.08.2026 19:26; DamianM, 0 komentarzy, Foto @ Feyenoord / Źródło: FR12.nlFeyenoord przez godzinę meczu z Go Ahead Eagles kontrolował wydarzenia na boisku i prowadził 2:0, ale ostatecznie nie zdołał utrzymać przewagi. W „AD Voetbalpodcast” Mikos Gouka przeanalizował, co jego zdaniem poszło nie tak w pierwszym domowym spotkaniu rotterdamskiego zespołu w nowym sezonie.
Zdaniem dziennikarza największym problemem było to, że Feyenoord nie potrafił odpowiednio zamknąć spotkania. Przy prowadzeniu 2:0 rywal musiał zaryzykować, a ekipa z De Kuip powinna wykorzystać pojawiające się przestrzenie i spokojnie poczekać na kolejne okazje.
– Dostajesz przeciwnika, który próbuje jeszcze coś zrobić i zaczyna podejmować ryzyko. Wtedy topowy klub powinien być w stanie poczekać, aż rywal straci cierpliwość, wyjdzie wyżej, a następnie dzięki grze pozycyjnej stworzyć sobie sytuacje i zdobyć trzeciego gola – ocenił Gouka.
Feyenoord rzeczywiście miał swoje szanse na podwyższenie prowadzenia, jednak nie był w stanie utrzymać poziomu intensywności z pierwszej godziny gry. Wówczas szczególnie dobrze funkcjonowały gra pozycyjna oraz aktywność bocznych obrońców, którzy regularnie włączali się do akcji ofensywnych. – Nie byli w stanie utrzymać przez całe spotkanie intensywności z pierwszej godziny, z grą pozycyjną i bocznymi obrońcami wychodzącymi wysoko. To dość dziwne – stwierdził.
Gouka rozumie, że na początku sezonu drużyna może nie być jeszcze przygotowana do utrzymania wysokiego tempa przez pełne 90 minut. Jego zdaniem trudno jednak tłumaczyć tym wydarzenia z końcówki meczu.
– Rozumiem, że na początku sezonu nie ma jeszcze odpowiedniej wydolności na całe spotkanie. Ale masz pięć możliwości dokonania zmian i wszystkie pojawiają się po godzinie gry. Nie można więc mówić o zmęczeniu w ostatnim półgodzinie – zauważył.
Jego zdaniem zaskakujące było również to, że Feyenoord nie znalazł odpowiedzi na bardziej bezpośredni styl gry Go Ahead Eagles w końcowej fazie spotkania.
– Zaskakuje mnie, że kiedy przeciwnik zaczyna grać bardziej bezpośrednio, tak jak zrobiło to Go Ahead, Feyenoord nie ma na to odpowiedzi. Po meczu pytałem o to zawodników i trenera. Wynikało z tego, że nie byli w stanie utrzymać intensywności, ale częściowo chodziło też o chęć dalszego dostarczania kibicom emocji. Prowadzili u siebie 2:0 z Go Ahead Eagles, więc chcesz przecież nadal atakować i pokazywać coś efektownego – powiedział.
Błąd przy zmianach?
W ostatnich dniach sporo mówiło się o decyzjach Giovanniego van Bronckhorsta dotyczących zmian. Gouka również uważa, że roszady dokonane przez trenera miały negatywny wpływ na grę Feyenoordu.
– W zeszłym tygodniu Steijn nie wszedł na boisko i pojawiły się pytania na ten temat. Z zewnątrz można było odnieść wrażenie, że nie jest traktowany poważnie. Odniosłem trochę wrażenie, że właśnie dlatego tym razem wszedł – stwierdził dziennikarz.
Jego zdaniem problem pojawił się później, gdy trzeba było odpowiednio zabezpieczyć środek pola. Van Bronckhorst miał do dyspozycji Valente, Zechiëla i Vanhoutte.
– Masz trzy możliwości: Valente, Zechiël i Vanhoutte. Valente jest kapitanem, a obecnie nie ma lepszego zawodnika niż Zechiël. Zdjął więc Vanhoutte, ale to właśnie on odpowiada za kontrolowanie środka pola. W jego miejsce ustawił Zechiëla. W końcówce można go było zobaczyć praktycznie wszędzie, ale nie na pozycji numer sześć, choć właśnie wtedy trzeba było bronić prowadzenia – analizował Gouka.
Według niego właśnie ta decyzja mogła okazać się kluczową pomyłką. – Myślę, że to była ta błędna decyzja – ocenił. Dziennikarz zwrócił również uwagę na organizację defensywy w końcowych minutach. Jego zdaniem Feyenoord kilkukrotnie miał poważne problemy z odpowiednim ustawieniem.
– Jeśli obejrzysz końcówkę jeszcze raz, bez problemu znajdziesz pięć czy sześć sytuacji, w których Feyenoord miał o jednego zawodnika za mało w defensywie. To oznacza, że ustawienie było po prostu bardzo złe. Jest w tym nawet coś amatorskiego – w końcówce nie miałeś odpowiedniej liczby zawodników na właściwych pozycjach – powiedział Gouka.
Pierwsza godzina daje powody do optymizmu
Mimo rozczarowującego zakończenia spotkania Gouka podkreśla, że w grze Feyenoordu można było dostrzec również wiele pozytywów. Szczególnie pierwsza godzina meczu zrobiła na nim dobre wrażenie.
– Jeśli dwukrotnie oglądasz pierwszą godzinę Feyenoordu, widzisz ruch, swobodę i intensywność. Zespół dobrze pressuje, odważnie buduje akcje, a boczni obrońcy regularnie ruszają do przodu. Wtedy patrzysz na drużynę i myślisz: jeśli utrzymają ten poziom, czeka ich dobry sezon – zauważył.
Problem w tym, że podobny scenariusz powtórzył się już drugi raz z rzędu. Feyenoord przez długi czas prezentował się bardzo dobrze, by po godzinie gry wyraźnie obniżyć poziom. – Ale jeśli drugi raz z rzędu po godzinie gry zespół się rozpada, to również jest powód do niepokoju – podsumował Gouka.
Komentarze (0)