Quilindschy Hartman nie spodziewa się, że w najbliższym czasie ponownie założy koszulkę Feyenoordu. Lewy obrońca liczył, że obecnie będzie przygotowywał się do mistrzostw świata, jednak po trudnym sezonie spędzonym w Burnley taki scenariusz przestał być realny. W programie De Oranjezomer wrócił również wspomnieniami do ostatnich miesięcy w Rotterdamie. Zdaniem Chrisa Woertsa jego relacje z Robinem van Persiem sprawiają, że powrót do klubu nie wchodzi już w grę.
– Też tak mi się wydaje – odpowiedział Hartman z uśmiechem. – W piłce nożnej nie da się przyjaźnić ze wszystkimi i to jest całkowicie normalne. Jednak po raz pierwszy w karierze spotkałem kogoś, z kim po prostu nie potrafiłem znaleźć wspólnego języka. Doszło między nami do pewnej sytuacji, zwłaszcza że sam uważałem, iż zmierzam we właściwym kierunku. Po kontuzji pierwsze mecze w moim wykonaniu były naprawdę słabe, ale później zacząłem stopniowo wracać do formy.
Obrońca miał również wrażenie, że Van Persie dostrzegał jego postępy. – Odnosiłem wrażenie, że po tych pierwszych spotkaniach wszystko wyglądało coraz lepiej. W pewnym momencie odbyliśmy jednak rozmowę na temat mojego kontraktu. Trener chciał, żebym przedłużył umowę, a ja byłem być może zbyt szczery. Wróciłem przecież po ciężkiej kontuzji, a moja wartość była wtedy znacznie niższa niż mogłaby być później, gdybym podpisał nowy kontrakt w tamtym momencie.
Hartman przyznał, że chciał pozostawić sobie otwartą drogę do ewentualnego transferu. – Chciałem zachować pewną swobodę i sprawdzić, czy pojawi się szansa, której być może nie miałbym po przedłużeniu kontraktu. Być może nie powinienem był mówić tego wprost, ale zawsze uważałem, że lepiej być szczerym niż udawać coś innego.
Tego lata Holender ponownie stanie przed wyborem nowego klubu po tym, jak Burnley spadło z Premier League. – Na razie nie wiem jeszcze, gdzie trafię. Może zabrzmi to dziwnie po sezonie zakończonym spadkiem, ale pod względem czysto piłkarskim Premier League nie zawsze prezentuje aż tak wysoki poziom, jak wielu osobom się wydaje. Różnicę robi przede wszystkim tempo gry. Piłka nieustannie przemieszcza się z jednej strony boiska na drugą, dlatego trzeba być świetnie przygotowanym fizycznie. Nie mogę powiedzieć, że szczególnie cieszyłem się z tych meczów, choć być może w innym zespole wyglądałoby to zupełnie inaczej.
Przy stole w studiu obecny był także Dick Advocaat, który uważa, że w całej sytuacji Van Persie mógł popełnić błąd. – Oczywiście należałoby wysłuchać również wersji Robina van Persiego, ale zarówno trenerzy, jak i piłkarze często kierują się własnym interesem. Jeśli Hartman uznał, że takie podejście może pomóc mu w znalezieniu dobrego klubu, jestem w stanie to zrozumieć. Van Persie podszedł do tej sprawy bardzo zero-jedynkowo. Kiedy ma się w zespole tak dobrego zawodnika, trzeba uważać na to, co się mówi i jakie decyzje się podejmuje.
Komentarze (0)