Hiszpańskie media zachwycone Barceloną. „Feyenoord stanął naprzeciw czegoś niezwykłego”
10.09.2026 07:36; DamianM, 0 komentarzy, Foto @ Feyenoord / Źródło: FR12.nlHiszpańskie media są zgodne w ocenie meczu FC Barcelona – Feyenoord. Rotterdamski zespół przegrał na Camp Nou 1:5, a według tamtejszych gazet nie był w stanie odpowiedzieć na indywidualną klasę i wysokie tempo prezentowane przez gospodarzy. Jednocześnie pojawiły się słowa uznania za sposób, w jaki drużyna z Rotterdamu próbowała utrzymać się przy piłce i grać własnym stylem.
„Mundo Deportivo” określiło występ Barcelony mianem prawdziwego „cyklonu”. – Cyklon Barçy pokazał na boisku swoją siłę i potwierdził europejską klasę – napisała katalońska gazeta sportowa. Szczególne wrażenie zrobił Lamine Yamal. – To był występ Lamine'a Yamala godny zdobywcy Złotej Piłki. Kiedy Barcelona przyspieszyła, rozmontowała energiczny, ale podatny na ciosy Feyenoord.
Również „Marca” zwróciła uwagę na dużą różnicę między zespołami. – Feyenoord nie był dla Barcelony równorzędnym przeciwnikiem. Po zaledwie trzech minutach mecz był już definitywnie rozstrzygnięty. Ponownie dali popis futbolu, bezpośredniej gry i zdobywania bramek. Nie dali Feyenoordowi żadnych szans, zdominowali go i mieli pełną kontrolę nad każdym aspektem spotkania – ocenił madrycki dziennik.
Gazeta jednocześnie stanęła w obronie Tjarka Ernsta przy efektownym golu Karima Adeyemiego. – Po znakomitym rajdzie w strefie ofensywnej zszedł do środka i prawą nogą oddał mocny strzał, którego Ernst ani żaden inny bramkarz nie był w stanie dosięgnąć. Nie chodziło o to, że Feyenoord zagrał źle, ale po prostu nie był w stanie przeciwstawić się przewadze zespołu Flicka.
„Marca” wskazała również Anisa Hadja-Moussę jako największe zagrożenie ze strony Feyenoordu. – Całe zagrożenie ze strony Holendrów pochodziło od Algierczyka Moussy, będącego uosobieniem siły – napisano.
„Sport” także chwalił Barcelonę, jednocześnie krytykując postawę defensywną Feyenoordu. – Zespół uśmiecha się i cieszy każdą minutą na boisku, podczas gdy jego przeciwnicy cierpią. Nie było lepszego sposobu na rozpoczęcie tej kampanii w Lidze Mistrzów niż przekonujące zwycięstwo. Lamine był w figlarnym nastroju i dał popis siatek, dryblingów oraz kombinacyjnej gry, które doprowadzały do rozpaczy obronę Feyenoordu, już wcześniej wyglądającą jak sito. Doskonale zdawali sobie sprawę, że stanęli naprzeciw czegoś niezwykłego – ocenił dziennik.
Dużo miejsca Barcelonie poświęciła również „AS”, opisując jej początek spotkania. – W dziwne, deszczowe jesienne popołudnie Barça postanowiła wyjść na boisko przeciwko Feyenoordowi jak dziecko idące pierwszy raz do szkoły, pełne entuzjazmu i chęci zrobienia wrażenia na nauczycielu – napisała gazeta.
Przy pierwszym golu Raphinhi „AS” zwrócił uwagę na bezradność Jeremiaha St. Juste i Charlesa Vanhoutte. – Niewiarygodne, jak zostawił za sobą dwóch zawodników Feyenoordu.
Hiszpanie dostrzegli też dobre momenty Feyenoordu
„AS” znalazł również momenty, w których drużyna Giovanniego van Bronckhorsta prezentowała się solidnie. – Przy wyniku 1:0 przewagę miała drużyna Flicka, ale zespół Van Bronckhorsta był dobrze zorganizowany i ani przez moment całkowicie się nie rozpadł. Nie byli wirtuozami, ale stanowili rozpoznawalną drużynę z dobrymi zawodnikami, takimi jak Valente, Moussa i Targhalline. Kiedy znajdowali się razem, sprawiali wrażenie solidnego zespołu.
Komentarze (0)