Hans Kraay junior odniósł się do decyzji Feyenoordu o powierzeniu funkcji pierwszego trenera Giovanniemu van Bronckhorstowi. Zdaniem analityka ESPN powrót szkoleniowca jest przede wszystkim próbą przywrócenia spokoju po burzliwym okresie, jaki klub przeżywał w ostatnich miesiącach. Uważa on, że dyrektor generalny Robert Eenhoorn oraz dyrektor techniczny Dévy Rigaux świadomie postawili na człowieka, który już wcześniej udowodnił swoją wartość w Rotterdamie.
– Uważam, że jest to wybór mający zapewnić spokój. Po niespokojnym okresie pod wodzą Priskego i Van Persiego sądzę, że właśnie tego szukali Dévy Rigaux i Robert Eenhoorn – powiedział Kraay w rozmowie z Voetbal International. – Obaj doskonale wiedzą, że Van Persie rozpoczął pracę bardzo dobrze. Jednak po zamieszaniu związanym z opaską kapitańską i pięciu ostatnich słabych miesiącach, podczas których Feyenoord nie potrafił nawet u siebie wywrzeć presji na Telstarze, gwizdy pod adresem Van Persiego były na porządku dziennym.
Kraay podkreśla, że nawet wywalczenie awansu do Ligi Mistrzów nie gwarantowałoby trenerowi spokoju. – Eenhoorn i Rigaux zdają sobie sprawę, że po dwóch nieudanych występach na własnym stadionie w nowym sezonie De Kuip stanęłoby w ogniu, a Van Persie znalazłby się w samym środku tej burzy – ocenił.
Według komentatora powrót Van Bronckhorsta jest rozwiązaniem bezpiecznym, choć niekoniecznie odważnym. – Mimo że doprowadził Feyenoord do mistrzostwa w 2017 roku i zdobył kilka Pucharów Holandii, Gio nigdy nie był trenerem skłonnym do ryzyka. Potrafię liczyć i nieraz widziałem, jak środkowi obrońcy Botteghin i Van der Heijden wymieniali między sobą podania ponad sto razy w trakcie meczu – stwierdził.
Kraay pozytywnie ocenia natomiast kształt sztabu szkoleniowego. Jego zdaniem obecność Sipke Hulshoffa u boku Van Bronckhorsta może okazać się bardzo wartościowa.
– Wracając jednak do kwestii spokoju – Van Bronckhorst zapracował już na własny kredyt zaufania, a teraz będzie miał obok siebie bardzo dobrego trenera boiskowego, jakim jest Sipke Hulshoff. Cieszę się również, że nasz belgijski przyjaciel Rigaux nie sprowadził kolejnego rodaka. Przez moment wydawało się, że wyciągnie z kapelusza Woutera Vranckena. Na szczęście do tego nie doszło – dodał.
Na koniec Kraay odniósł się do słów Rigaux dotyczących transferu Charlesa Vanhoutte. Belgijski pomocnik został niedawno pozyskany z OGC Nice, jednak analityk z dużym sceptycyzmem podchodzi do tłumaczeń, że piłkarz znajdował się na szczycie listy życzeń działu skautingu Feyenoordu.
– Ostatecznie do klubu trafił belgijski defensywny pomocnik, Charles Vanhoutte. Rigaux przekonywał holenderskich dziennikarzy, że został sprowadzony dlatego, iż skauci Feyenoordu umieścili go na pierwszym miejscu swojej listy. Można mi wiele powiedzieć, ale akurat w taką historię nie uwierzę. Nie jesteśmy naiwni – podsumował Kraay.
Komentarze (0)