Po serii ostatnich występów trudno było o jakikolwiek większy optymizm w kontekście nadchodzącego, niezwykle istotnego starcia z NEC. Atmosfera wokół Feyenoordu była daleka od idealnej, a kibice i eksperci coraz częściej wyrażali swoje obawy dotyczące formy zespołu. Tym bardziej zaskakujące było to, co drużyna zaprezentowała w Nijmegen – obraz gry był bowiem znacznie bardziej uporządkowany i przekonujący, niż można było się spodziewać po wcześniejszych spotkaniach.
Na tę wyraźną poprawę zwrócił uwagę między innymi Michiel Kramer, który nie ukrywał, że Feyenoord szczególnie przed przerwą sprawiał wrażenie zespołu dobrze zorganizowanego, świadomie kontrolującego tempo oraz przebieg meczu. W jego ocenie dopiero z biegiem czasu obraz gry zaczął się zmieniać – drużyna traciła inicjatywę, a jej przewaga stopniowo topniała, odsłaniając coraz więcej mankamentów.
– Jeśli porównać to z meczem przeciwko Volendam, widać wyraźną różnicę – rozpoczął Kramer w programie Studio Voetbal. – Wynika to też częściowo ze stylu gry NEC. Feyenoord dość szybko decydował się na długie podania i próbował grać z drugiej piłki oraz w fazie przejściowej. W pierwszej połowie funkcjonowało to całkiem dobrze – ocenił napastnik RKC.
Mimo pozytywnych aspektów nie zabrakło również bardziej krytycznych spostrzeżeń. Szczególnie pod lupę trafiła gra bramkarza Timona Wellenreuthera, którego decyzje przy długich podaniach wzbudziły zdziwienie eksperta. – Jest prawonożny, a mimo to za każdym razem schodzi na lewą nogę, żeby wybić piłkę. To mnie trochę dziwi. Można grać długie piłki, ale jeśli jako napastnik dostaję podanie i muszę cofać się po piłkę, obrońca stawia blok i nie mam szans. Jeśli już grasz długą piłkę, posyłaj ją tak, by spadała na napastnika. Ueda dobrze utrzymuje się przy piłce, więc może ją przyjąć na klatkę piersiową albo utrzymać przy nodze.
Jednym z kluczowych momentów spotkania okazała się sytuacja z udziałem Philippe'a Sandlera, który – mimo kontrowersyjnego faulu – nie został ukarany czerwoną kartką. Jak zauważył Kramer, wydarzenie to miało duży wpływ na dalszy przebieg rywalizacji. – Potem NEC dokonało zmian i zaczęło grać znacznie bardziej ryzykownie, z większą liczbą zawodników w polu karnym. Widać było, że defensywa zostaje zepchnięta do tyłu. Szczególnie przez te zmiany Feyenoord miał w ostatnich trzydziestu minutach ogromne problemy.
Brak czerwonej kartki dla Sandlera
Nie milkną dyskusje, czy losy meczu nie potoczyłyby się zupełnie inaczej, gdyby Sandler został odesłany do szatni za faul na wychodzącym na czystą pozycję Ayase Uedzie. Zdaniem Kramera sytuacja była dość jednoznaczna. – Normalnie mamy tu sytuację sam na sam, więc to czerwona kartka. W meczu Heracles – Ajax Takehiro Tomiyasu za podobną sytuację został wyrzucony z boiska. Chodzi mi o to, że sędziowie podejmują różne decyzje. VAR uznał to za czerwoną kartkę, inaczej nie wezwałby arbitra. Ale w tym przypadku sędzia zdecydował się podtrzymać swoją decyzję.
Nieco inne spojrzenie na tę sytuację zaprezentował Arno Vermeulen, który podszedł do tematu bardziej wyważenie i ze zrozumieniem dla decyzji sędziowskiej. – To są sytuacje 50 na 50. Takie są przepisy, na które się umówiliśmy. Można tworzyć kolejne regulacje i korzystać z VAR-u, ale ostatecznie to nadal przypadki na pograniczu i ktoś musi podjąć decyzję. Jestem w stanie zaakceptować brak czerwonej kartki. Rozumiem też, że w Feyenoordzie głośno protestują, ale nie w takiej formie jak Robin van Persie.
Tam, gdzie Vermeulen uznał reakcję trenera za przesadzoną, Kramer wykazał się większą empatią wobec emocji towarzyszących tej sytuacji. – To mógł być moment zwrotny meczu. Prowadzisz 1:0, a jeśli rywal gra w dziesiątkę, możesz to spokojnie dowieźć do końca. Tymczasem kończy się 1:1, więc emocje są zrozumiałe. Masz prawo je okazywać. Podoba mi się, że Van Persie pokazuje charakter. A kiedy widzę sędziego stojącego z palcem przy ustach i uciszającego trenera, to dopiero bym się zagotował. Skąd w ogóle takie zachowanie wobec szkoleniowca?
Piękny gol Uedy
Na zakończenie dyskusji głos zabrał również Pierre van Hooijdonk, który zwrócił uwagę na jedno z najładniejszych wydarzeń meczu – bramkę zdobytą przez Uedę. – Można powiedzieć, że to słaba obrona Sandlera. I to prawda, bo nie było nawet kontaktu z Uedą. Ale sposób, w jaki on uderzył tę piłkę głową, był naprawdę fantastyczny.
Z kolei Vermeulen uzupełnił tę opinię ciekawą statystyką, podkreślając skuteczność japońskiego napastnika w grze powietrznej. Zauważył, że Ueda ma już na swoim koncie aż dziewięć bramek zdobytych głową w obecnym sezonie, co jest wynikiem rzadko spotykanym i świadczy o jego wyjątkowych umiejętnościach w tym elemencie gry.
Komentarze (0)