Leerdam i Nelom szczerze o Feyenoordzie oraz życiu po zakończeniu kariery
30.09.2026 17:31; DamianM, 0 komentarzy, Foto @ Feyenoord / Źródło: 1908.nlKelvin Leerdam spędził w Feyenoordzie pięć sezonów, później występował m.in. w Stanach Zjednoczonych, a obecnie pracuje jako trener młodzieży. Miquel Nelom zdobył z rotterdamskim klubem Puchar Holandii i mistrzostwo kraju, a po zakończeniu kariery zajął się m.in. tatuowaniem. Obaj nie są już zawodowymi piłkarzami, ale nadal pozostają aktywni. W rozmowie ze Svenem Lindgreenem z magazynu „Hand in Hand” wspominają swoją karierę w Feyenoordzie, w której nie brakowało zarówno sukcesów, jak i trudniejszych momentów.
Obaj swoją przygodę z Feyenoordem rozpoczynali na Varkenoord. To właśnie w akademii odkryli również, że łączą ich więzy rodzinne. – Właściwie się nie znaliśmy, ponieważ przez długi czas mieszkałem w Surinamie – wspomina Leerdam. – W wieku dwunastu lat pojechałem na staż do Feyenoordu, ale wtedy się nie dostałem. Ponieważ nasi rodzice się znali, mieliśmy ze sobą kontakt. W ten sposób dowiedzieliśmy się, że jesteśmy kuzynami. Dwa lata później dostałem kolejną szansę i miałem więcej możliwości. Mój ojciec jest jednak prawdziwym Rotterdamczykiem, więc wybór nie był trudny.
Nelom również dobrze wspomina okres gry w młodzieżowych zespołach. – Mieliśmy naprawdę fajną drużynę. Byli z nami Luís Pedro, Georginio Wijnaldum, Jeffrey Bruma czy Marten de Roon. Co roku zdobywaliśmy też mistrzostwo – mówi były lewy obrońca, który wcześniej przez dłuższy czas występował w akademii.
Jako pierwszy w pierwszym zespole Feyenoordu zadebiutował Leerdam. Szansę otrzymał za kadencji Gertjana Verbeeka. – Gertjan był konkretny. Grałem na prawej obronie, ale pod koniec przygotowań powiedział, że jeśli Karim El Ahmadi dozna kontuzji, będę występował w środku pola. Później nagle musiałem wrócić do drużyny młodzieżowej, ale myślę, że chciał zobaczyć, jak sobie z tym poradzę. Zwolnienie Verbeeka było dość mocnym przeżyciem. Taka jest piłka na poziomie zawodowym, w drużynach młodzieżowych tego nie ma – wspomina Leerdam.
W tym samym czasie Nelom został wypożyczony do Excelsioru, gdzie spotkał się z Leerdamem po przeciwnych stronach. Dla lewego obrońcy to spotkanie miało dodatkowy wymiar. – Byłem wypożyczony razem z Jordym Clasie. To była dla nas dodatkowa motywacja, żeby pokazać, że chcemy wrócić – mówi Nelom, wspominając zwycięstwo Excelsioru 3:2. Leerdam nie ma dobrych wspomnień z tamtego sezonu Feyenoordu. – To był fatalny rok. Wyjazdowy mecz z PSV był najbardziej wymownym spotkaniem tamtego sezonu. Rok później zajęliśmy drugie miejsce, w dużej mierze z tą samą grupą zawodników. Tak szybko wszystko może się zmienić – zauważa.
Koeman i zmiana podejścia
Po sezonie, w którym Feyenoord zakończył rozgrywki dopiero na dziesiątym miejscu, Nelom wrócił do Rotterdamu. Początkowo pracował z zespołem prowadzonym przez Mario Beena, jednak jego kadencja szybko dobiegła końca po konflikcie z zawodnikami. – Pamiętam właściwie tylko, że później przyszedł do nas Martin van Geel i wywarł na nas presję. To, że presja została przeniesiona na całą grupę, pomogło nam pozytywnie. Naprawdę musieliśmy zacząć osiągać wyniki – wspomina Nelom. Niedługo później nowym trenerem Feyenoordu został Ronald Koeman. Wraz z jego przyjściem zmieniło się również podejście do gry.
– Na pierwszym treningu Koeman powiedział, że podczas gry pozycyjnej biegamy jak kurczaki bez głowy. „Im więcej biegasz, tym mniej widzisz” – mówił. Zawsze uczono nas, że trzeba być w ciągłym ruchu, ale jeśli jesteś niekryty, to jesteś niekryty – opowiada Leerdam. Nelom zwraca uwagę na wpływ, jaki na Koemana miała jego wcześniejsza praca w Barcelonie. – Miał naprawdę barcelońskie podejście. Nie chodziło o bieganie dla samego biegania, ale o myślenie o tym, gdzie się znajdujesz.
Zmiana przyniosła efekty. Feyenoord po latach ponownie pokonał Ajax, a sezon zakończył na drugim miejscu, zapewniając sobie udział w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów.
Ostatni sezon Leerdama
Kolejny sezon był ostatnim Leerdama w Feyenoordzie. Zawodnik nie porozumiał się z klubem w sprawie nowego kontraktu, a Koeman od początku rozgrywek posadził go na ławce. Choć z zewnątrz mogło wyglądać to na decyzję trenera wymierzoną w zawodnika, Leerdam przedstawia inną wersję wydarzeń.
– Wiele się mówiło, ale Koeman zawsze był dla mnie dobry. Klub nie chciał już, żebym był w kadrze, ale Koeman tego chciał i po prostu zabierał mnie ze sobą. Z Martinem van Geelem również zawsze miałem dobry kontakt, ale była to po prostu decyzja biznesowa. Van Geel powiedział nawet, kiedy negocjacje nie przebiegały dobrze, że będzie wywierał na mnie presję za pośrednictwem mediów. To część gry i nie jestem o to zły – mówi. Po zakończeniu sezonu Leerdam przeniósł się do Vitesse. Nelom pozostał natomiast w Rotterdamie. W kolejnych latach Nelom rozegrał dwa mecze w reprezentacji Holandii, zdobył Puchar Holandii, a w 2017 roku sięgnął z Feyenoordem po mistrzostwo kraju.
– Chciałem odejść dopiero wtedy, gdy zostanę mistrzem, i ostatecznie rzeczywiście nim zostałem. Terence Kongolo często grał na lewej obronie, ale również dostawałem swoje szanse. Nie zmniejszało to satysfakcji, ponieważ po tak długiej przerwie udało się zdobyć mistrzostwo. Wielu zawodników z akademii nie może powiedzieć, że tego doświadczyło, więc dobrze było w tym uczestniczyć – mówi Nelom. Pół roku później również on opuścił klub, najpierw udając się na wypożyczenie do Sparty Rotterdam.
– Zauważasz, jak piękna potrafi być piłka, ale także jak brutalna. Miałem ustalone, że po zdobyciu mistrzostwa odejdę. Byłem tam już tak długo i czułem, że potrzebuję czegoś nowego. Po lecie nagle musiałem zostać, ponieważ klub miał grać w Lidze Mistrzów i potrzebował wszystkich zawodników. Doprowadziło to do konfliktu z ówczesnymi władzami klubu, podczas gdy ja po prostu chciałem odejść w dobry sposób. To było nieprzyjemne, ale kiedy teraz przyjeżdżam do Feyenoordu, nie mam już żadnych złych emocji, ponieważ klub jest mi bardzo bliski.
Życie po zakończeniu kariery
Po pobytach w Sparcie, szkockim Hibernianie i Willem II Nelom zakończył karierę, a po odejściu z zawodowej piłki zaczął rozwijać się również poza futbolem. Jednym z jego zajęć zostało tatuowanie. – Zawsze lubiłem rysować, ale podczas kariery trochę to zaniedbałem. Dobry przyjaciel zrobił mi kilka tatuaży i zapytał, czy po zakończeniu kariery chciałbym u niego ćwiczyć. Kiedy grałem w Willem II, dał mi maszynkę i zacząłem trenować. Teraz robię to sam. Miałem okazję wykonać sporo tatuaży związanych z Feyenoordem i oczywiście oferuję kibicom Feyenoordu zniżkę – mówi Nelom.
Leerdam po odejściu z Feyenoordu grał w Vitesse, Seattle Sounders, Interze Miami, LA Galaxy oraz Heraclesie Almelo. Obecnie jest trenerem drużyny młodzieżowej w utrechckim klubie DESTO. – W Heraclesie doznałem kontuzji podczas przygotowań i wtedy właściwie było już po wszystkim. W tamtym czasie dostawałem jeszcze oferty z odległych krajów, ale jeśli powiesz „tak”, następnego dnia jesteś już w drodze. Teraz przyzwyczaiłem się do trenowania mojego zespołu i spędzania czasu z dziećmi. Trenowanie jest dla mnie ważne również dlatego, że mogę pomagać tym dzieciom. Być może mają taki sam sen, jaki mieliśmy my. Jeśli mogę im w tym pomóc, to bardzo dobrze.
Leerdam i Nelom mają również wspólny budynek w Rotterdamie-Zuid, w którym wynajmują kilka pomieszczeń. Znajdują się tam m.in. przestrzenie dla branży beauty oraz szkoła tańca. Nelom wykorzystuje jedno z pomieszczeń jako studio tatuażu. Były obrońca Feyenoordu myśli również o przyszłych działaniach skierowanych do dzieci.
– W przyszłości być może chciałbym zrobić coś z dziećmi. W ramach Feyenoord Maatschappelijk odwiedzaliśmy czasami szpitale czy dzieci mieszkające na południu Rotterdamu. Wtedy mogło się wydawać, że to trochę obowiązek, ale teraz rozumiem, dlaczego jest to potrzebne – przyznaje.
Leerdam z kolei wskazuje na doświadczenia zdobyte podczas pobytu w Stanach Zjednoczonych. – Po Vitesse wyjechałem do Ameryki, mimo że miałem też inne możliwości. Początkowo pojechałem sam, bez rodziny. Chciałem sprawdzić, czy poradzę sobie sam, dlatego nie chciałem żadnej pomocy. Chciałem wiedzieć, czy będę w stanie wszystko zorganizować. Zauważyłem też, że wszyscy amerykańscy zawodnicy mieli wykształcenie uniwersyteckie, więc spotykałem zupełnie innych ludzi. Zawsze byłem bardzo zamknięty w sobie, ale tam musiałem się otworzyć – wspomina Leerdam.
Komentarze (0)