AZ Alkmaar

Eredivisie
De Kuip

Sob

10.10

18:45

FC Utrecht

Eredivisie
De Kuip

Nie

20.09

12:15

5:0

Legendy Feyenoordu: Eddy Pieters Graafland

26.09.2026 14:33; DamianM, 0 komentarzy, Foto @ własne / Źródło: media

Feyenoord to nie tylko trofea, wielkie mecze i pamiętne sezony. To przede wszystkim ludzie, którzy przez lata tworzyli historię klubu i na zawsze zapisali się w pamięci kibiców. W naszej serii „Legendy Feyenoordu” przypominamy sylwetki zawodników, którzy swoją grą, charakterem i osiągnięciami stali się częścią wyjątkowej historii klubu z Rotterdamu.

W kolejnym odcinku przyglądamy się bliżej postaci Eddyego Pietersa Graaflanda – zawodnikowi, którego kariera i związki z Feyenoordem pozostawiły trwały ślad w historii klubu. Przypominamy jego drogę, najważniejsze momenty kariery, sukcesy oraz wydarzenia, które sprawiły, że do dziś jest wspominany przez kibiców.

Pełna biografia legendarnego bramkarza jest również na stałe dostępna na Feyenoord24.net w dziale „Wybitni gracze”, w sekcji „Historia”.

Eddy Laurens Pieters Graafland urodził się 5 stycznia 1934 roku w Amsterdamie. Przyszedł na świat w rodzinie mocno związanej z Ajaksem, dlatego jego droga do wielkiej piłki początkowo wydawała się niemal oczywista. Nikt nie mógł jednak przewidzieć, że po latach właśnie on stanie się jedną z największych legend Feyenoordu i człowiekiem, który w ostatnim meczu swojej kariery sięgnie z klubem po najważniejsze trofeum w jego historii. Pieters Graafland, znany niemal wszystkim jako „Eddy PG”, należał do pokolenia, które budowało fundamenty wielkiego holenderskiego futbolu. Był bramkarzem spokojnym, zdyscyplinowanym i niezwykle pewnym siebie. Nie potrzebował efektownych parad dla samego efektu. Uważał, że dobry bramkarz powinien przede wszystkim zapewniać drużynie spokój. Ta filozofia towarzyszyła mu przez całą karierę.

Z Ajaksem związał się już jako jedenastolatek. Jego ojciec pełnił w klubie funkcje organizacyjne i pomógł młodemu Eddy'emu rozpocząć treningi mimo obowiązującego wówczas wyższego limitu wieku. Pieters Graafland przeszedł przez kolejne szczeble akademii i bardzo szybko stało się jasne, że Ajax ma w swoich rękach wyjątkowo utalentowanego bramkarza. Do pierwszego zespołu trafił jako nastolatek. Oficjalny debiut w pierwszej drużynie zanotował 6 kwietnia 1953 roku w spotkaniu z Sneek, zakończonym remisem 3:3. W kolejnych sezonach stopniowo umacniał swoją pozycję, aż stał się podstawowym bramkarzem amsterdamskiego zespołu. W 1957 roku zdobył mistrzostwo Holandii – swoje pierwsze wielkie trofeum. W Amsterdamie rozegrał ponad 150 oficjalnych spotkań. Jego kariera w stolicy zakończyła się jednak w atmosferze konfliktu z władzami klubu. To właśnie ten spór doprowadził do wydarzenia, które z perspektywy czasu okazało się jednym z najważniejszych momentów w historii Feyenoordu. 

Latem 1958 roku Pieters Graafland przeniósł się z Amsterdamu do Rotterdamu. Feyenoord zapłacił za niego 134 tysiące guldenów, ustanawiając wówczas rekord transferowy holenderskiego futbolu. Co równie ważne, był to bezpośredni transfer pomiędzy dwoma największymi rywalami. Dzisiaj trudno wyobrazić sobie wagę takiego ruchu. W tamtym czasie przejście z Ajaksu do Feyenoordu było jednak wydarzeniem wyjątkowym. Pieters Graafland nie przejmował się jednak opiniami. Chciał rozpocząć nowy etap kariery – i w Rotterdamie znalazł miejsce, w którym miał osiągnąć największe sukcesy. Szybko okazało się, że Feyenoord dokonał znakomitego wyboru. Przez kolejne dwanaście sezonów pozycja Pietersa Graaflanda między słupkami była niemal niepodważalna.

W latach 1958–1970 stał się jednym z symboli drużyny, która z zespołu walczącego o krajową pozycję zaczęła wyrastać na europejską potęgę. Pierwsze wielkie sukcesy przyszły na początku lat 60. W sezonie 1960/61 Feyenoord zdobył mistrzostwo Holandii po raz pierwszy od 21 lat. Pieters Graafland był jednym z filarów zespołu, w którym występowali między innymi Coen Moulijn, Cor van der Gijp i Henk Schouten. Właśnie więź pomiędzy zawodnikami oraz atmosfera panująca w szatni była później przez nich wielokrotnie wskazywana jako jeden z fundamentów tamtej drużyny. Feyenoord obronił mistrzowski tytuł również rok później. Kolejne mistrzostwo przyszło w sezonie 1964/65, kiedy drużyna sięgnęła także po Puchar Holandii. Ten sam krajowy dublet udało się powtórzyć w sezonie 1968/69. Łącznie Pieters Graafland zdobył z Feyenoordem cztery mistrzostwa Holandii i dwa Puchary Holandii. Przez lata był także symbolem stabilności.

Nie należał do bramkarzy, którzy budowali swoją reputację poprzez widowiskowe zachowania. Wręcz przeciwnie – jego styl opierał się na opanowaniu, właściwym ustawieniu i minimalizowaniu ryzyka. KNVB po jego śmierci podkreślał, że Pieters Graafland traktował bramkarstwo jako wymagający, ale przede wszystkim prosty zawód: zatrzymać piłkę i zapewnić drużynie spokój. Charakterystycznym elementem jego wizerunku była również szara bramkarska bluza. Pieters Graafland inspirował się austriackim bramkarzem Walterem Zemanem. Bluzę wykonały dla niego żona i teściowa, a z czasem stała się jednym z jego znaków rozpoznawczych. 

Dobre występy jeszcze w Ajaksie sprawiły, że już w 1957 roku Pieters Graafland zadebiutował w reprezentacji Holandii. Jego pierwszy mecz przypadł na spotkanie z Belgią, zakończone remisem 1:1. Przez kolejną dekadę był jednym z najważniejszych bramkarzy Oranje. W reprezentacji rozegrał 47 spotkań. Przez wiele lat był podstawowym zawodnikiem, przejmując miejsce między słupkami po Fransie de Muncku. Był częścią pokolenia, które reprezentowało Holandię w czasach, gdy krajowa piłka dopiero zaczynała zbliżać się do poziomu, który dekadę później miał przynieść jej międzynarodową sławę. Paradoksalnie Pieters Graafland nigdy nie wystąpił na mistrzostwach świata ani Europy. Oranje w jego czasach nie zdołali awansować do najważniejszych turniejów. Jego kariera reprezentacyjna zakończyła się w 1967 roku, gdy selekcjoner George Kessler postawił na młodszego Jana van Beverena. Decyzja ta spotkała się z dużym niezadowoleniem części kibiców Feyenoordu. Pieters Graafland był w Rotterdamie tak ceniony, że w plebiscycie na najlepszego holenderskiego piłkarza 1967 roku otrzymał ogromne poparcie. Według wspomnień przytoczonych przez Henk Meesa zdobył 14 tysięcy z 23 tysięcy oddanych głosów, wyprzedzając między innymi młodego Johana Cruijffa.

Najbardziej niezwykła historia w karierze Eddy'ego Pietersa Graaflanda wydarzyła się pod sam jej koniec. W sezonie 1968/69, już jako 35-latek, rozegrał znakomite rozgrywki i został nawet kapitanem Feyenoordu. Gdy jednak przed sezonem 1969/70 drużynę objął Ernst Happel, austriacki szkoleniowiec zdecydował się postawić na młodszego Eddy'ego Treijtela. Pieters Graafland stracił miejsce w podstawowym składzie. Dla doświadczonego bramkarza było to ogromne rozczarowanie. Przez cały sezon oglądał najważniejsze spotkania z ławki, podczas gdy Feyenoord przygotowywał się do najważniejszego meczu w swojej historii. Kilka tygodni przed finałem Pucharu Europy Treijtel popełnił błędy w spotkaniu z Ajaksem. Happel zdecydował wtedy, że w finale przeciwko Celticowi potrzebuje doświadczenia Pietersa Graaflanda. Początkowo bramkarz odmówił. Happel miał usłyszeć od niego, że skoro przez cały sezon go nie widział, to teraz nie zamierza nagle wracać do bramki tylko dlatego, że nadchodzi najważniejszy mecz.

Ostatecznie jednak Pieters Graafland zmienił zdanie. 6 maja 1970 roku na San Siro wyszedł więc między słupki Feyenoordu w finale Pucharu Europy przeciwko Celticowi. Był to jego ostatni oficjalny mecz w karierze. Finał był niezwykle zacięty. Celtic objął prowadzenie po trafieniu Tommy'ego Gemmella, ale Feyenoord odpowiedział golem Rinus Israëla. Spotkanie zakończyło się dopiero w dogrywce, gdy zwycięską bramkę zdobył Ove Kindvall. Feyenoord wygrał 2:1 i po raz pierwszy w historii holenderski klub zdobył Puchar Europy. Pieters Graafland zakończył karierę dokładnie w tym momencie, w którym jego klub przeszedł do historii. Sam bramkarz później przyznawał, że początkowo nie był przekonany do powrotu do składu. Po latach nie miał jednak wątpliwości, że warto było powiedzieć „tak”.

W Mediolanie zagrał tak, jak przez całą karierę – spokojnie, bez niepotrzebnego ryzyka i z ogromnym doświadczeniem. Sam wspominał później, że w najważniejszych momentach starał się wybierać rozwiązania bezpieczne: jeśli mógł wybić piłkę nad poprzeczkę zamiast ryzykować jej złapanie, robił właśnie to. Nie mógł wymarzyć sobie lepszego pożegnania. Pieters Graafland swoją wiedzę próbował przekazywać kolejnym pokoleniom. W 1966 roku wydał książkę „Onder de lat”, będącą swoistym poradnikiem dla bramkarzy. Dzielił się w niej doświadczeniami i wskazówkami dotyczącymi gry na tej wymagającej pozycji. Jedną z jego najważniejszych zasad była konieczność zachowania spokoju – bo zdenerwowanie bramkarza może udzielić się całemu zespołowi. Po zakończeniu kariery pozostał związany z futbolem, a także z samym Feyenoordem. Pracował między innymi z młodymi zawodnikami klubu, a przede wszystkim nie zerwał więzi z De Kuip.

W późniejszych latach regularnie pojawiał się na trybunach podczas spotkań Feyenoordu. Spotykał dawnych kolegów, uczestniczył w wydarzeniach związanych z klubem i pozostawał jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci z pierwszego wielkiego pokolenia Rotterdamu. KNVB podkreślała, że nawet wiele lat po zakończeniu kariery Feyenoord pozostawał dla niego czymś wyjątkowym. Do końca życia pozostawał aktywny. Jeszcze w podeszłym wieku regularnie pojawiał się na meczach Feyenoordu. W 2019 roku uczestniczył między innymi w odsłonięciu Wall of Fame na kampusie KNVB w Zeist. 28 kwietnia 2020 roku zmarł w wieku 86 lat. Jego śmierć zakończyła życie człowieka, który przez niemal dwie dekady był częścią historii holenderskiego futbolu, a przez dwanaście sezonów jednym z najważniejszych zawodników Feyenoordu. Pozostawił po sobie niezwykłą historię. Wychowany w rodzinie związanej z Ajaksem, rozpoczął karierę właśnie w Amsterdamie. Później przeszedł do największego rywala, stając się jednym z najważniejszych piłkarzy w historii Feyenoordu. Zdobywał mistrzostwa Holandii, Puchary Holandii, reprezentował Oranje i w wieku 36 lat zagrał w finale Pucharu Europy.

Co więcej, jego ostatni mecz był jednocześnie największym meczem w historii Feyenoordu. Sam Pieters Graafland, pytany kiedyś o najważniejszy moment swojej kariery, miał problem ze wskazaniem jednego. Uważał, że właściwie wszystko, co wydarzyło się po jego przeprowadzce do Rotterdamu w 1958 roku, było pasmem wyjątkowych chwil. Mistrzostwa, reprezentacja, wyróżnienia indywidualne i wreszcie finał przeciwko Celticowi. Dla kibiców Feyenoordu „Eddy PG” pozostał jednak kimś więcej niż tylko znakomitym bramkarzem. Był jednym z ludzi, którzy pomogli stworzyć wielki Feyenoord. Człowiekiem stojącym między słupkami podczas pierwszych mistrzowskich triumfów wielkiej drużyny z Rotterdamu i jednocześnie bramkarzem, 

Eddy Pieters Graafland

Komentarze (0)

Wyniki 8. kolejka

Gospodarz

Gość

PSV Eindhoven

? - ?

SC Heerenveen

Feyenoord Rotterdam

? - ?

AZ Alkmaar

Go Ahead Eagles

? - ?

Sparta Rotterdam

Ajax Amsterdam

? - ?

NEC Nijmegen

Fortuna Sittard

? - ?

FC Twente

FC Utrecht

? - ?

Willem II Tilburg

PEC Zwolle

? - ?

SC Cambuur

SC Telstar

? - ?

ADO Den Haag

Excelsior Rotterdam

? - ?

FC Groningen

Zdjęcie Tygodnia

20-27 września

Feyenoord po raz kolejny urządził sobie prawdziwy festiwal strzelecki.

Video

Feyenoord 5-0 FC Utrecht

Po wysokim zwycięstwie nad FC Utrecht zawodnicy Feyenoordu otrzymają tydzień wolnego.

Live chat

Gość

On umie panować nad piłką ale gra zawsze poniżej oczekiwań, rzadko kiedy potrafi decydować o losach meczu czy to podaniem czy wykończeniem. Zawsze był zawodnikiem który imponował bezużytecznymi rzeczami - typu te kółeczka z których nic nie ma. Nigdy on nie robił na mnie wrażenia. Przeważnie gra jakby na hamulcu. Wczoraj to samo - tak wygląda jego większość meczów czyli bez konkretów i bez wyróżnienia ponad przeciętność tej kadry.

DamianM

dobry mecz i to mówi zieliński czaicie? w sumie mnie nie dziwi, że to on mówi, to jest taka pipa moim zdaniem, że szok, taka miękka faja, może w interze jest inny, ale na kadrze, to on też poptrafi uja grać i wygadywac takie bzdury, że ręce opadają

Gość

Bo tak jak pisałem niżej - dla nich to "dobry mecz" bo oni nie rozumieją czym jest dobry mecz i dlaczego. Ci ludzie tego nie rozumieją - nie rozumieją gry nowoczesnej i to widać na każdym zgrupowaniu i meczach. To co oni uznają za dobre inni by uznali za skandaliczne. Jak w holandii gdy tam wzieli z kimś remis ale środowisko krytykowało - w Polsce remis to byłby zachwyt bo u nas wynik się uzależnia z grą - jeżeli jest wygrana to znaczy że "graliśmy dobrze". A tak wcale nie musi być - można grać fatalnie i wygrać i odwrotnie grać świetnie i przegrać bo nie byłeś skuteczny a rywal wykorzystał 1 jedyną sytuacje.

DamianM

w bani się nie mieści jakie oni kocopoły gadają, niesamowite

Gość

haha "zdominowaliśmy" - ciekawe na czym według niego polega "dominacja" - że podali więcej do rywala? nie widziałem żadnej dominacji przez 90 minut która by trwałą dłużej niż 30 sekund.

DamianM

"Nie wyglądało to aż tak źle. W drugiej połowie zdominowaliśmy Bośniaków. Zasłużyliśmy na zwycięstwo" :))) zawsze zasługujemy, jak ja czytam takie teksty, to naprawdę, masakra. Zawsze dominacja, zawsze top, zawsze brakuje gola

DamianM

Fenerbahce z zakazem transferowym, a w brazylii afera bo gry bukmacherskie online do bana idą, a tam większośc klubów ma ich za sponsorów, partnerów itp

Gość

Trener nic nie da w tej kadrze - ci kopacze są za słabi - oni nie potrafią grać w piłkę jako 11 polaków - jeszcze 1/2 Polaków upchniesz w jakiś zagraniczny klub to nie będzie problemu ale jak masz 11 Polaków, którzy są zepsuci w polskich akademiach - mają wady fabryczne to nic nie poradzisz. Poprostu my robimy cały czas te same błędy i nic sienie uczymy od 30-40 lat. Dalej gramy jak grupa przypadkowych ludzi, bo nie ma stałego systemu gry - przychodzą różni trenerzy i wywracają stolik i zmieniają styl nonstop. A nawet jak narzucają styl to i tak nie umiemy grać, bo nie umiemy poprostu grać - nie rozumieją nasi jak się ustawiać, poruszać w ataku i obronie - są za ciemni po prostu.

Gość

za rok będziemy grali w grupie C, JAK NIE POGONIĄ MATOŁA

Gość

Hadj Moussa na 3-1 gol w Algierii.

Gość

Ouarghi na 3-2 w 91 minucie - daje zwycięstwo Dordrechtowi.

DamianM

ja osobiście nie wierzę, finansowo może i tyle

Gość

Co ciekawe podobno oskarżyło ich premier league - więc oni mają władze by ich ukarać - pytanie czy łapówki będą satysfakcjonujące.

DamianM

hahahhaahhaha jasne, to tylko fajnie brzmi, jakby to był Everton czy jakieś Leicester, ok

Gość

city winne w 114 z 115 zarzutów - ktoś wierzy że ich ukarają? :-)

Gość

***** tragedia jeden strzał celny

DamianM

Betonowy Jasio wie co robi

Gość

nędza ta nasza kadra

DamianM

znowu dogrywkę grają haha

Gość

gruzja-irl półn 0-1 w 99 minucie - a 6 doliczył :D

Uczestnicząc w rozmowach na Live Chat potwierdzasz, że zapoznałeś się i akceptujesz jego regulamin.