Makkelie broni decyzji o rzucie karnym dla Feyenoordu. „To nie była ręka podpierająca”
08.11.2026 18:15; DamianM, 0 komentarzy, Foto @ Feyenoord / Źródło: FR12.nlDanny Makkelie nie zmienił zdania w sprawie rzutu karnego przyznanego Feyenoordowi w meczu ze sc Heerenveen. Arbiter przyznał, że w trakcie spotkania sam nie dostrzegł zagrania ręką, dlatego zdał się na ocenę sędziego asystenta. Po ponownym obejrzeniu nagrania podtrzymał jednak swoją decyzję, przekonując, że zachowanie zawodnika Heerenveen nie mieściło się w definicji ręki podpierającej.
Makkelie wyjaśnił na antenie ESPN, że początkowo spodziewał się rzutu rożnego. Sytuację inaczej ocenił jednak jego asystent, który z bocznej perspektywy zauważył kontakt piłki z ręką obrońcy. – Widziałem dośrodkowanie i obrońcę wykonującego wślizg. Sam myślałem, że będzie rzut rożny, ale asystent bardzo wyraźnie dostrzegł zagranie ręką i rzut karny. Zaufałem mu. Nie mogłem dobrze zobaczyć tej sytuacji, a on obserwował ją z boku. Był przekonany o swojej ocenie, a na tym polega współpraca w zespole sędziowskim – powiedział arbiter.
Po analizie powtórek Makkelie nadal uważa, że jedenastka była słuszna. Wskazał przy tym na nagranie z kamery umieszczonej w narożniku stadionu, które zostało przeanalizowane przez VAR. Jego zdaniem widać na nim, że ręka zawodnika znajdowała się na murawie, a piłka trafiła właśnie w nią. – Nie jestem tutaj po to, żeby przekonywać ludzi, czy miałem rację, czy nie. Ręka podpierająca to ręka ustawiona pionowo, kiedy zawodnik nie leży jeszcze na ziemi i próbuje zamortyzować upadek – wyjaśnił.
Sędzia podkreślił, że w analizowanym przypadku nie było mowy o takim zachowaniu. – To absolutnie nie jest ręka podpierająca. Zgodnie z przepisami należy więc podyktować rzut karny. Zawodnik może rozpocząć wślizg, ale powinien zagrywać piłkę nogami. Jeżeli ręka przesuwa się po murawie i blokuje piłkę, jest to przewinienie – stwierdził Makkelie. Odniósł się również do wątpliwości, czy piłka nie odbiła się najpierw od okolic pachy, a dopiero później trafiła w górną część ramienia. – Nie zauważyłem tego na boisku, a nagrania nie zawsze są jednoznaczne. W takiej sytuacji trzeba zaufać asystentowi. Powtórzę: to nie była ręka podpierająca. To, czy kibice uznają zagranie za przewinienie, pozostawiam ich ocenie. Heerenveen wygrało, a rzut karny nie okazał się decydujący, co jest dla nas, sędziów, bardzo korzystne – dodał.
Do kontrowersyjnej sytuacji odniósł się również trener sc Heerenveen Robin Veldman. Szkoleniowiec nie ukrywał, że w trakcie meczu był znacznie bardziej zdenerwowany niż po jego zakończeniu. Ostatecznie jego drużyna odniosła zwycięstwo, a sam trener pozytywnie ocenił występ zespołu. – Bardzo dobrze się bawiłem, oglądając naszą grę. Nie baliśmy się podejmować ryzyka i cały czas szukaliśmy kolejnych ruchów bez piłki. Feyenoord miał duże problemy z wywieraniem na nas presji. Mogliśmy nawet zdobyć więcej bramek. Biorąc pod uwagę to, co pokazaliśmy na boisku i jak wspierała nas publiczność, był to naprawdę udany dzień dla Heerenveen – powiedział.
Veldman przyznał, że po obejrzeniu powtórek potrafi zrozumieć decyzję Makkeliego. Jego zdaniem Zacharitis podczas wślizgu cofnął rękę w kierunku piłki, a kluczowy był moment, w którym łokieć zbliżył się do ciała i doszło do kontaktu. – W mojej ocenie Zacharitis przesuwa się ręką do tyłu, w kierunku piłki. Nie może przecież upadać na ziemię jak worek ziemniaków. Rozmawiałem już z sędzią. Chodzi o moment, w którym jego łokieć zbliża się do ciała i dotyka piłki. Kiedy oglądam powtórkę w zwolnionym tempie, potrafię zrozumieć tę decyzję. Na szczęście nie miała ona decydującego znaczenia, dlatego przed kamerami jestem teraz znacznie spokojniejszy – stwierdził trener.
Szkoleniowiec odniósł się także do zachowania Ringo Meervelda, który po zdobyciu pierwszej bramki w spotkaniu wykonał gest, przykładając palec do ucha. Pomocnik skompletował hat-tricka, a jego występ Veldman ocenił bardzo wysoko. – Mam nadzieję, że nie był to gest skierowany do mnie lub zespołu, lecz wyraz frustracji. Może tak być i ma do tego prawo, ale szkoda, że odbiera to trochę uroku jego bramce. W pozostałej części meczu spisał się znakomicie. Dzisiaj z pewnością będzie dobrze spał – powiedział.
Veldman zakończył rozmowę z ESPN, podkreślając, że Heerenveen nie zamierza rezygnować z rywalizacji z czołowymi zespołami Eredivisie. – Konkurujemy z najlepszymi klubami w Holandii. Patrząc na przebieg spotkania, pokazujemy u siebie, w jaki sposób chcemy grać w piłkę. W naszej drużynie jest dużo odwagi i śmiałości, a dzięki temu możemy rozgrywać naprawdę dobre mecze – podsumował.
FEYENOORD24 W SOCIAL MEDIACH
Obserwuj nas i bądź na bieżąco.
Komentarze (0)