Mario Been krytycznie o Feyenoordzie i Tjarku Ernstcie: Nie zdołał mnie przekonać
31.10.2026 19:54; DamianM, 0 komentarzy, Foto @ Feyenoord / Źródło: FR12.nlMario Been nie kryje rozczarowania po remisie Feyenoordu z Fortuną Sittard (1:1). Były trener Rotterdamczyków uważa, że drużyna Giovanniego van Bronckhorsta nie miała prawa stracić punktów na własnym stadionie, zwłaszcza jeśli poważnie myśli o walce o mistrzostwo Holandii. Ponownie poddał też w wątpliwość umiejętności bramkarza Tjarka Ernsta.
– To nie był szczególnie dobry mecz. Feyenoord zrobił wszystko, żeby wygrać, ale jeśli masz ambicje mistrzowskie, takie spotkania jak to z Fortuną po prostu musisz rozstrzygać na swoją korzyść. Nie można tracić punktów u siebie z takimi zespołami. Przede wszystkim niewykorzystane sytuacje to coś, co zawodnicy mogą mieć sobie do zarzucenia – ocenił Been na antenie ESPN.
Były szkoleniowiec zwrócił również uwagę na zachowanie Ernsta przy wyrównującym golu Fortuny. Jego zdaniem bramkarz mógł zrobić znacznie więcej, aby zapobiec utracie bramki.
– 't Zand dobrze się zachował, zagrał piłkę, a Feyenoord właściwie zapomniał o asekuracji i podążaniu za rywalem. Oglądając tę sytuację zza bramki, miałem wrażenie, że bramkarz mógł zrobić znacznie więcej. Nie chcę rozpoczynać nagonki na Ernsta, ale nie można powiedzieć, że swoimi interwencjami zapewnił Feyenoordowi punkty. Trzeba jednak przyznać, że po golu na 1:1 popisał się świetną paradą. Przy wyrównaniu nie rzucił się do piłki, tylko po prostu upadł. Nigdy nie byłem bramkarzem, ale wydaje mi się, że mógł zrobić jeszcze jeden krok i dzięki temu sięgnąć dalej – stwierdził.
Been zauważył, że Ernst potrafił również zaprezentować się z dobrej strony. Jako przykład wskazał obronę mocnego strzału Simonsa. Nie zmieniło to jednak jego ogólnej oceny golkipera.
– Strzał Simonsa Ernst obronił już znakomicie, bo piłka została uderzona bardzo szybko. W tej sytuacji rzeczywiście pomógł drużynie, ale przy pierwszym golu wypadł zdecydowanie gorzej. Nadal mam wątpliwości co do jego umiejętności. Zwłaszcza na poziomie, do którego aspiruje Feyenoord, jeszcze mnie nie przekonał. W Holandii jest wielu bramkarzy, którzy robią na mnie znakomite wrażenie. Wystarczy wymienić Vaessena, Drommela czy Olija. Feyenoord postawił na Ernsta. Wcześniej go nie znałem, ale powtórzę: nie przekonał mnie jeszcze, że jest bramkarzem z odpowiednią klasą, który potrafi wybronić drużynie punkty. To dla mnie za mało – dodał Been.
Zdaniem byłego trenera Feyenoord powinien przede wszystkim mieć pretensje do samego siebie. O ile remis w poprzedniej kolejce z PSV można było zaakceptować, o tyle strata punktów przeciwko Fortunie jest znacznie trudniejsza do usprawiedliwienia.
– W zeszłym tygodniu remis z PSV można było przyjąć. Z Fortuną po prostu trzeba było wygrać, a drużyna tego nie zrobiła. Przed meczem mówiliśmy już, że w ostatnich latach Fortuna kilkukrotnie sprawiała Feyenoordowi problemy na tym stadionie, ale dzisiejszy wynik Rotterdamczycy zawdzięczają przede wszystkim sobie. Mieli wystarczająco dużo okazji, żeby rozstrzygnąć spotkanie – podkreślił.
Been nie był również pod wrażeniem jakości gry zespołu ani możliwości, jakie trener ma do dyspozycji na ławce rezerwowych. Zwrócił uwagę między innymi na niewielki udział Nacho Ferriego w grze oraz brak odpowiedniej reakcji po zmianie Gaoussou Diarry.
– Sama gra również nie wyglądała szczególnie dobrze. Nacho Ferriego praktycznie nie było widać, miał bardzo niewiele kontaktów z piłką. Również po zmianie Diarry trudno było być zadowolonym z tego, kto pojawił się na boisku. Nie wszedł zawodnik, który stanowiłby bezpośrednie wzmocnienie. Feyenoord ma dwunastu, może trzynastu dobrych piłkarzy, ale pozostali nie przekonują. Kiedy ktoś pojawia się na boisku z ławki, zbyt rzadko potrafi zrobić różnicę – zakończył.
FEYENOORD24 W SOCIAL MEDIACH
Obserwuj nas i bądź na bieżąco.
Komentarze (0)