Miał być dublet, jest hat-trick Ferriego! Zmiana decyzji po meczu
13.09.2026 19:46; DamianM, 0 komentarzy, Foto @ Feyenoord / Źródło: FR12.nlFeyenoord wygrał dziś z PEC Zwolle aż 7:0. Rotterdamczycy zachowali czyste konto, a jednym z bohaterów spotkania był Nacho Ferri. Hiszpański napastnik początkowo sądził, że zakończył mecz z dwoma trafieniami. Po spotkaniu okazało się jednak, że zdobył hat-tricka.
Po końcowym gwizdku Ferri przede wszystkim cieszył się z dwóch bramek, choć miał też powody do niezadowolenia. Dwa jego trafienia zostały bowiem początkowo anulowane. Jedna z sytuacji wywołała dodatkowo sporo dyskusji.
Po jednym ze strzałów rosłego Hiszpana piłka zmierzała już między słupki, jednak po drodze dotknął jej jeszcze jeden z obrońców PEC Zwolle. Futbolówka zmieniła kierunek i wpadła do bramki z drugiej strony. Początkowo trafienie przypisano więc jako gola samobójczego.
Wydawało się, że Ferri będzie musiał zadowolić się dwoma bramkami. Po meczu nastąpiła jednak zmiana. Giovanni van Bronckhorst w rozmowie po spotkaniu przekazał, że gol, który pierwotnie został zapisany na konto Gravesa, ostatecznie przypisano hiszpańskiemu napastnikowi. Tym samym 21-latek zakończył mecz nie z dwoma, a z trzema trafieniami. To jego pierwszy hat-trick w barwach Feyenoordu.
Po spotkaniu pojawił się jeszcze jeden szczegół. Sędzia przyniósł Ferriemu piłkę meczową po ostatnim gwizdku, właśnie z okazji hat-tricka.
Ferri: Wiedziałem, że gole przyjdą
Jeszcze przed potwierdzeniem zmiany Ferri rozmawiał z ESPN i był zadowolony z dwóch zdobytych bramek. Wspomniał również o swoim nieuznanym trafieniu w spotkaniu z FC Barceloną. – Nie mogłem uwierzyć, że mój gol przeciwko Barcelonie został anulowany. Dlatego bardzo się cieszę, że dzisiaj się udało – powiedział napastnik.
Także w meczu z PEC Zwolle jedno z trafień Ferriego początkowo nie zostało mu przypisane. Wcześniej w tej samej akcji Mika Mármol zagrał ręką, a jego pierwszą bramkę uznano za samobójczą. Ostatecznie po spotkaniu zmieniono decyzję i gola zapisano na konto Hiszpana. – Uważam, że ten gol powinien być zapisany na moje konto – zażartował Ferri, nie wiedząc jeszcze, że rzeczywiście tak się stanie. – Na szczęście i tak strzeliłem jeszcze dwa. Pierwszego gola uważam za „tap-in”, bo Read posłał dobre dośrodkowanie, a przy drugim mocno uderzyłem – dodał.
Początek sezonu nie był dla Ferriego łatwy pod względem zdobywania bramek. Hiszpan podkreśla jednak, że nie tracił wiary we własne możliwości. – Nie bałem się tego, że jeszcze nie strzeliłem gola. Wiedziałem, że to nadejdzie, ponieważ ciężko pracuję. Robię to również na treningach, więc była to tylko kwestia czasu – wyjaśnił.
Napastnik liczy na kolejne trafienia. – Mam nadzieję, że dzięki swoim ruchom i szybkości będę strzelał jeszcze więcej – powiedział Ferri. Na koniec podsumował swój wieczór krótko: – Happy Nacho.
Wyświetl ten post na Instagramie
Komentarze (0)