Feyenoord oficjalnie ogłosił kilka dni temu zatrudnienie Roberta Eenhoorna na stanowisku nowego dyrektora generalnego klubu. 58-letni Rotterdamczyk rozpocznie (oficjalnie) pracę na De Kuip 1 lipca i z wyraźnym podekscytowaniem podchodzi do nowego wyzwania. W rozmowie z Feyenoord ONE Eenhoorn szeroko opowiedział o swoim powrocie do Rotterdamu, wizji rozwoju klubu oraz współpracy z nowym dyrektorem technicznym Dévym Rigaux.
– To bardzo dobre uczucie być dyrektorem generalnym Feyenoordu – powiedział Eenhoorn. – Czuję radość i dumę, że mogę pracować w mieście, w którym się urodziłem, oraz w klubie, który śledziłem od dziecka. Feyenoord skontaktował się ze mną kilka dni po tym, jak Dennis ogłosił swoje odejście. Czwartego maja odbyłem dwie rozmowy z przedstawicielami rady nadzorczej. Wieczorem zadzwonił do mnie przewodniczący z informacją, że chcą złożyć mi ofertę. Od tego momentu wszystko potoczyło się dość szybko.
Jak przyznał Eenhoorn, nawet podczas pracy w AZ nie przestał uważnie obserwować Feyenoordu. – Oczywiście wiem o tym klubie bardzo dużo, mimo że wcześniej tutaj nie pracowałem. Na pewno są jeszcze rzeczy, których nie znam. Pomimo wielu lat spędzonych w AZ, moje zainteresowanie Feyenoordem nigdy nie zniknęło. Przez lata śledziłem klub bardzo dokładnie, oglądałem mnóstwo meczów – zarówno w młodości, jak i później. Był też okres, kiedy mieszkałem w Stanach Zjednoczonych i śledziłem Feyenoord za pośrednictwem faksów. To pokazuje, jak dawno temu to było.
Eenhoorn podkreślił jednak, że praca w Alkmaar zmieniła jego perspektywę. – Kiedy zaczynasz pracować w AZ, wszystko wygląda już inaczej. To dość dziwne uczucie. Stajecie się rywalami i próbujesz wygrywać z Feyenoordem. Przez dziesięć lat właśnie tym się zajmowałem. Od mojego odejścia z AZ minęło już półtora roku. Przywiązanie do Feyenoordu cały czas gdzieś we mnie było i teraz może znów wyjść na pierwszy plan. Miło widzieć, że ludzie cieszą się z mojego przyjścia do klubu. Ostatecznie jednak liczą się wyniki i to one będą podstawą oceny mojej pracy.
Nowy dyrektor generalny nie obawia się presji związanej z pracą w Rotterdamie. – Sport na najwyższym poziomie polega na ciągłym przekraczaniu własnych granic. Presja zawsze istnieje, choć tutaj z pewnością będzie większa. Jeśli decydujesz się pracować w klubie takim jak Feyenoord, nie możesz przed tym uciekać. W przeszłości miałem już możliwość objęcia tej funkcji, ale bez wchodzenia w szczegóły – wtedy nie był to odpowiedni moment. Teraz, po półtora roku poza AZ, Feyenoord ponownie pojawił się na mojej drodze. Nie mogłem przepuścić tej szansy. To właściwy moment, aby podjąć się tego wyzwania.
Eenhoorn uważa, że klub ma solidne fundamenty do dalszego rozwoju. – To bardzo interesujące wyzwanie. Podstawy już istnieją. Feyenoord zakwalifikował się do Ligi Mistrzów, klub posiada również rozsądne zaplecze finansowe. Jednocześnie wciąż istnieje dystans do numeru jeden. Właśnie na tym polega wyzwanie – wspólnie przeanalizować, z czego ten dystans wynika, a następnie przy pomocy dobrych ludzi i jasnego planu pracować nad jego zmniejszeniem.
Wizja i współpraca z Rigaux
Eenhoorn przedstawił także sposób, w jaki chce zarządzać klubem. – Moją metodą pracy jest budowanie wspólnego planu w oparciu o jasno określoną wizję. Kluczowe są przejrzyste analizy, które pozwalają stale oceniać aktualną sytuację – określić, co funkcjonuje dobrze, a gdzie wciąż można się rozwijać. Cenię inteligentnych i kompetentnych ludzi. Nigdy nie można mieć ich zbyt wielu. Chcę dawać takim osobom przestrzeń do działania oraz wszystkie narzędzia potrzebne do pełnego wykorzystania ich wiedzy i doświadczenia. Jednocześnie jutro zawsze powinno być lepsze niż dziś.
Według Eenhoorna najbliższy okres będzie przede wszystkim czasem poznawania klubu od środka. – W nadchodzących tygodniach muszę porozmawiać z wieloma osobami i dokładnie przyjrzeć się obecnej sytuacji. To wymaga czasu. Nie można oczekiwać, że po trzech dniach będę wiedział już wszystko. Na początku zamierzam przede wszystkim zadawać dużo pytań i poznawać ludzi. Ostatecznie to właśnie odpowiedni ludzie pozwalają robić różnicę.
Potwierdził również, że odbył już kilka rozmów z nowym dyrektorem technicznym Dévym Rigaux. – Oczywiście. Klub działał równolegle na dwóch frontach – prowadził rozmowy zarówno ze mną, jak i z Dévym. To całkowicie logiczne, ponieważ Feyenoord miał niewiele czasu. Rozumiem, dlaczego zdecydowano się na takie rozwiązanie. Mieliśmy okazję porozmawiać, przede wszystkim po to, by lepiej się zrozumieć i upewnić się, że nasza współpraca może przebiegać bardzo dobrze.
Wyświetl ten post na Instagramie
Komentarze (0)