Przyszłość Etiënne’a Reijnena niespodziewanie stanęła pod dużym znakiem zapytania po ostatnich wydarzeniach w Liverpoolu. Asystent trenera Feyenoordu był już o krok od przeprowadzki na Anfield, gdzie miał ponownie połączyć siły z Arne Slotem. Nagłe zmiany w angielskim klubie sprawiły jednak, że cały plan legnie w gruzach.
Według informacji przekazanych przez dziennik The Telegraph, przeprowadzka Reijnena do Liverpoolu była praktycznie przesądzona. Wszystkie strony były przekonane, że Holender wkrótce rozpocznie pracę w Premier League.
– Slot był przekonany, że Reijnen dołączy do jego sztabu w Liverpoolu, a sam asystent zdążył już pożegnać się ze wszystkimi kolegami w Rotterdamie – czytamy na łamach brytyjskiego dziennika. Z doniesień wynika, że Reijnen osiągnął już pełne porozumienie z Liverpoolem, a formalności związane z jego zatrudnieniem były niemal całkowicie sfinalizowane. Nic więc dziwnego, że jeszcze w piątkowy wieczór zarówno on sam, jak i osoby z jego otoczenia były przekonane, że od nowego sezonu będzie pracował na Anfield u boku Arne Slota. Los potrafi jednak pisać nieprzewidywalne scenariusze.
Zaledwie kilkanaście godzin później sytuacja uległa całkowitemu odwróceniu. Niespełna osiemnaście godzin po tym, gdy wydawało się, że wszystko jest dopięte na ostatni guzik, Slot został zwolniony z Liverpoolu. Zmiany nie ograniczyły się wyłącznie do osoby byłego szkoleniowca Feyenoordu. Jak informował Voetbal International, z klubem pożegnali się również Sipke Hulshoff oraz Giovanni van Bronckhorst, co oznaczało prawdziwe trzęsienie ziemi w strukturach sztabu szkoleniowego The Reds.
W tej sytuacji Reijnen znalazł się w niezwykle niekomfortowym położeniu. Jeszcze kilka dni zaczął się pakować, pożegnał się z ludźmi na De Kuip, a dziś nie ma pewności, gdzie będzie kontynuował swoją karierę. Na ten moment nie wiadomo, czy możliwy będzie jego powrót do dotychczasowej roli w Feyenoordzie, czy też posiada alternatywny plan. Jedno jest pewne: obie strony (LFC i Reijnen, red.) muszą teraz wynegocjować...warunki rozstania, podczas gdy sam zainteresowany nie zdazył nawet rozpocząć swojej pracy.
Komentarze (0)