Sem Steijn z optymizmem patrzy na swój drugi sezon w Feyenoordzie. Dla 24-letniego pomocnika pierwszy rok w Rotterdamie nie należał do najłatwiejszych. Problemy zdrowotne sprawiły, że często musiał obserwować wydarzenia z boku boiska. Teraz jest już jednak w pełni sił i skupia się na nadchodzących wyzwaniach, a jednym z największych celów pozostaje występ w Lidze Mistrzów.
– Czuję się dobrze i wracam w pełni przygotowany – powiedział Steijn w rozmowie z Voetbal International. Pomocnik nie ukrywa, że żałuje swojej nieobecności podczas obecnego zgrupowania reprezentacji Holandii, choć jednocześnie doskonale rozumie przyczyny takiego stanu rzeczy.
– Oczywiście chciałbym tam być. Tak jednak potoczyły się wydarzenia. Miałem też pecha z kontuzjami, a na to nie miałem wpływu. To frustrujące, ale niewiele można już z tym zrobić – przyznał. Pobyt w reprezentacji pozwolił mu lepiej poznać atmosferę panującą w drużynie narodowej oraz samych zawodników. – Teraz mniej więcej wiesz, jak funkcjonuje grupa i jacy są wszyscy tam obecni, dlatego oglądanie ich gry sprawia jeszcze większą przyjemność – stwierdził.
Obok Frenkiego de Jonga szczególne wrażenie zrobił na nim także Tijjani Reijnders. – Była taka sytuacja na treningu, kiedy miał piłkę. Na moment odpuściłem krycie swojego przeciwnika. Obserwowałem jego zachowanie i byłem przekonany, że tego nie zauważył. A jednak wszystko dostrzegł – wspominał.
Steijn podkreśla, że podobną boiskową inteligencję dostrzega również w Feyenoordzie. Szczególnie wysoko ceni współpracę z Ayase Uedą, z którym wypracował bardzo dobre porozumienie na boisku. – Mamy między sobą chemię. Jemu również dobrze gra się ze mną. Kiedy wróciłem po kontuzji, naprawdę powiedział mi, że cieszy się z mojego powrotu – zdradził.
Japończyk podczas mistrzostw świata zmierzy się wraz ze swoją reprezentacją z Holandią. Steijn podchodzi do tego spotkania z uśmiechem. – Mam nadzieję, że strzeli cztery gole, a Holandia pięć. To byłby chyba idealny scenariusz, prawda? – zażartował.
Marzenia o wieczorach Ligi Mistrzów
Nadchodzący sezon może przynieść Steijnowi pierwszą pełną kampanię w Lidze Mistrzów w barwach Feyenoordu. Pomocnik nie kryje ekscytacji na myśl o europejskich wieczorach na De Kuip.
– To będzie coś wyjątkowego. Nie mogę się doczekać tych meczów i atmosfery na naszym stadionie. Barcelona, Real Madryt czy Bayern Monachium. Jeden taki wyjazd, a do tego kilku rywali, przeciwko którym będzie można realnie powalczyć o punkty – powiedział.
Dla Steijna występy w najbardziej prestiżowych rozgrywkach klubowych świata mają szczególne znaczenie również z powodów osobistych. Wspomina, że jako dziecko często próbował oglądać mecze Ligi Mistrzów mimo zakazu pójścia spać później.
– Zawsze przypomina mi się, jak będąc małym chłopcem nie mogłem oglądać tych spotkań ze względu na późną porę. Tata siedział wtedy na dole, a ja przysiadałem na schodach, żeby choć trochę podejrzeć mecze. Teraz sam będę mógł w nich grać – powiedział z dumą.
W minionym sezonie Steijn rozegrał dla Feyenoordu 28 spotkań we wszystkich rozgrywkach. Zdobył siedem bramek i zanotował cztery asysty, co oznacza, że średnio co 155 minut miał udział przy golu swojej drużyny. Zapytany o indywidualne cele na kolejny sezon, nie chciał zdradzać szczegółów. – Mam w głowie konkretne liczby, ale zachowam je dla siebie. Mogę tylko powiedzieć, że będą zbliżone do tych, które osiągałem w FC Twente – zakończył tajemniczo.
Komentarze (0)