Przejęcie De Kuip przez Feyenoord to jeden z najważniejszych kroków organizacyjnych klubu w ostatnich latach. Dyrektor finansowy Pieter Smorenburg podkreśla, że połączenie struktur stadionu i klubu ma przynieść korzyści nie tylko w dłuższej perspektywie, ale również w codziennym funkcjonowaniu kibiców. Jednocześnie zapewnia, że inwestycja nie ograniczy sportowych ambicji rotterdamskiego klubu.
– Patrzymy przede wszystkim w przyszłość. Od teraz idziemy naprzód razem. To jeden Feyenoord i to dobra wiadomość dla wszystkich, którym los klubu leży na sercu – powiedział Smorenburg w rozmowie z RTV Rijnmond. – Kibice stosunkowo szybko zauważą pierwsze efekty. Niektóre zmiany będą mniej widoczne, ale są niezbędne. Skupiamy się również na rozwiązaniach, które poprawią komfort fanów, takich jak infrastruktura czy dostęp do stadionu.
Dyrektor finansowy zaznaczył przy tym, że przejęcie De Kuip oraz dalsze działania związane ze stadionem nie będą miały wpływu na politykę sportową Feyenoordu. Klub zamierza bowiem w najbliższym czasie częściowo lub całkowicie odkupić również udziały należące do Vrienden van Feyenoord.
– Tych spraw nie należy ze sobą łączyć. W ciągu pięciu lat nasze przychody niemal się podwoiły i właśnie to stworzyło fundament do realizacji takich projektów. Jeszcze trzy lata temu nie bylibyśmy w stanie przedstawić takiej propozycji – wyjaśnił.
Plany wybiegające daleko w przyszłość
Już wcześniej dyrektor stadionu Lilian de Leeuw poinformowała, że Feyenoord chce najpóźniej do 2040 roku dysponować odnowionym obiektem. Rozmowy na temat przyszłego kształtu stadionu już trwają, choć do 2028 roku priorytetem pozostaną niezbędne prace konserwacyjne i modernizacyjne.
– Plan De Ru jest jednym z projektów, który został przedstawiony w konkretny sposób. Odbyły się również rozmowy z Dennisem te Kloese. Zamierzamy bardzo poważnie przyjrzeć się różnym koncepcjom dotyczącym długoterminowej przyszłości stadionu – stwierdził Smorenburg.
Posiadając 95 procent udziałów, Feyenoord będzie miał możliwość przejęcia pozostałych akcji należących do mniejszościowych udziałowców po upływie trzech lat, pod warunkiem spełnienia określonych wymogów. Smorenburg podkreśla jednak, że nie taki jest obecny cel klubu. – Wcale nie zamierzamy wykupywać pozostałych udziałowców po trzech latach – zapewnił.
Jak wyjaśnił, klub chce jedynie zachować taką możliwość na przyszłość, zwłaszcza w kontekście potencjalnych projektów modernizacyjnych lub rozwojowych, przy których instytucje finansujące mogą stawiać określone wymagania dotyczące struktury właścicielskiej. – Gdybyśmy rzeczywiście chcieli to zrobić, zrobilibyśmy to już teraz – podsumował.
Komentarze (0)