24-letni mieszkaniec Hagi stanął przed sądem, gdzie wyraził skruchę za swoje zachowanie z początku roku. Wówczas udostępnił w mediach społecznościowych prywatny numer telefonu dyrektora Feyenoordu, Dennisa te Kloesea, czym nieświadomie uruchomił lawinę groźnych i niepokojących reakcji. Incydent szybko przerodził się w poważny problem – działacz klubu otrzymał liczne wiadomości o charakterze gróźb, a sytuacja była na tyle poważna, że zdecydowano się zapewnić mu dodatkową ochronę. O sprawie poinformował dziennik Algemeen Dagblad.
Podczas rozprawy oskarżony nie próbował unikać odpowiedzialności. Przyznał się do udziału w rozpowszechnianiu numeru i nie ukrywał, że był to poważny błąd. – Miałem w tym swój udział i było to skrajnie głupie. To naprawdę błąd, który popełnia się raz w życiu – powiedział przed sądem, podkreślając swoją refleksję nad konsekwencjami własnych działań. Zaznaczył jednocześnie, że nie był inicjatorem całej sytuacji. – Pamiętam, jak policja mówiła, że pierwsze wiadomości napływały już w trakcie meczu, podczas gdy ja dostałem ten numer dopiero wieczorem.
Całe zdarzenie miało miejsce w kontekście sportowych emocji. Po porażce Feyenoordu z PSV Eindhoven frustracja wśród kibiców znacząco wzrosła, co – jak często bywa w takich sytuacjach – znalazło swoje ujście w internecie. Niestety, w tym przypadku przerodziło się to w zmasowaną akcję kierowania wiadomości bezpośrednio do dyrektora klubu. Prokurator przytoczył jeden z najbardziej niepokojących przykładów: – Dziś wieczorem będę leżał pod twoim łóżkiem i coś ci wyszepczę do ucha.
Zdaniem prokuratury takie treści jasno pokazują skalę zagrożenia oraz powagę całej sytuacji. – Doxing jest uciążliwy i budzi strach. Osoba, której to dotyka, ogląda się przez ramię. Dyrektor Feyenoordu otrzymał dodatkową ochronę – podkreślono, zwracając uwagę na realne konsekwencje pozornie „internetowych” działań. W opinii śledczych działania oskarżonego tylko spotęgowały problem, wpisując się w coraz powszechniejsze zjawisko nadużyć w sieci. – To zdarza się zbyt często. Jest zbyt wielu bohaterów klawiatury. Nie rozumieją, jak bardzo jest to przerażające.
W związku z tym prokuratura wnioskowała o wymierzenie kary 80 godzin prac społecznych, która – jak zaznaczono – miała mieć również wymiar wychowawczy. – Tak, by przy każdej godzinie pracy myślał: ‘Nie powinienem był tego robić’.
Sąd częściowo podzielił argumentację oskarżenia, jednak wziął pod uwagę także wcześniejsze sankcje nałożone na mężczyznę oraz okoliczności sprawy. W uzasadnieniu wyroku podkreślono konsekwencje, jakie jego działanie wywołało nie tylko dla samego dyrektora, ale również dla jego najbliższego otoczenia. – Tak, nie powinien pan tego robić. To powoduje ogrom problemów. Dla Te Kloese, ale także dla osób z jego otoczenia. Być może miało to być pół żartem, ale widzi pan, jak to się może skończyć.
Ostatecznie sąd zdecydował się na łagodniejszy wymiar kary niż ten wnioskowany przez prokuraturę. 24-latek został skazany na 40 godzin prac społecznych oraz dodatkowe 60 godzin w zawieszeniu.
Komentarze (0)