St. Juste dostrzega dużą zmianę w Feyenoordzie. „Grupa naprawdę tego potrzebowała”
27.09.2026 18:04; DamianM, 0 komentarzy, Foto @ Feyenoord / Źródło: FR12.nlJeremiah St. Juste uważa, że Feyenoord w tym sezonie zrobił postęp pod względem stabilności zespołu. Obrońca dostrzega podobieństwa do okresu, gdy występował w Sportingu , i pozytywnie ocenia współpracę Giovanniego van Bronckhorsta, jego sztabu oraz osób odpowiedzialnych za funkcjonowanie pierwszej drużyny.
– Kiedy zdobywaliśmy mistrzostwo ze Sportingiem, naszą siłą była niesamowita stabilność. Gdyby przedstawić to na wykresie, zobaczyłbyś bardzo stałą linię. Do tego samego dążymy z Feyenoordem, ale bycie konsekwentnym jest najtrudniejszą rzeczą w piłce – powiedział St. Juste w rozmowie z Voetbal International.
Obrońca przyznaje, że pierwsze oznaki zmian dostrzegł już podczas okresu przygotowawczego. Wówczas zespół rozpoczął pracę z nowym trenerem, którym został Van Bronckhorst. St. Juste miał o tyle łatwiej, że znał szkoleniowca z wcześniejszej współpracy.
– Już podczas przygotowań. Oczywiście dostaliśmy nowego trenera, ale miałem tę przewagę, że znałem już Giovanniego van Bronckhorsta. Niektórzy przychodzili i pytali: „Jaki on jest?”. „Spokojny” – odpowiadałem. Grupa naprawdę tego potrzebowała – przyznał zawodnik.
Zdaniem St. Juste ważną rolę odgrywa jednak nie tylko pierwszy trener. Obrońca zwrócił również uwagę na pracę Sipke Hulshoffa, pozostałych członków sztabu oraz menedżera zespołu Franka Boera.
– Sipke Hulshoffa wcześniej nie znałem, ale cieszę się, że go poznałem. To, jak bardzo jest zaangażowany, razem z pozostałymi asystentami – jest świetne. Nie zapominajmy też o roli menedżera zespołu, Franka Boera. O tym, jak pracuje nad dynamiką grupy, jak dba o to, żeby drużyna była razem i żeby niczego nam nie brakowało.
St. Juste został również zapytany, czy podobnej współpracy zabrakło w poprzednim sezonie. Obrońca nie chciał jednak wyciągać jednoznacznych wniosków. – Gramy dobrze, więc to pomaga. Wszystko zależy od tego, co pokazujesz na boisku. Czasami po prostu tak się układa i nie zawsze ma to związek z jakością.
Zawodnik odniósł się również do pracy Robina van Persiego, który wcześniej sprowadził go z powrotem do Feyenoordu.
– To, że w poprzednim sezonie się nie udało, jest dla mnie przykre ze względu na Robina van Persiego, który przecież sprowadził mnie z powrotem do Feyenoordu. Chciałem mu się odwdzięczyć. Nadal uważam, że Robin ma dobry pomysł na futbol, ale później pojawiły się kontuzje i to, o czym rozmawialiśmy: pech.
Komentarze (0)