Tijme Wessels o Feyenoordzie: Wszyscy wokół mnie żyją tym klubem
18.08.2026 20:57; DamianM, 0 komentarzy, Foto @ b/d / Źródło:Tijme Wessels nie kryje dumy z nowego kontraktu z Feyenoordem. 19-letni obrońca przedłużył umowę, która pierwotnie obowiązywała do połowy 2027 roku. Nowe porozumienie będzie ważne aż do lata 2029 roku. Dla wychowanka akademii to nagroda za postępy, jakie poczynił w ostatnich miesiącach. Wessels zareagował bardzo entuzjastycznie, gdy dowiedział się, że Feyenoord chce związać się z nim na dłużej.
– Super! Kiedy tylko się o tym dowiedziałem, od razu byłem bardzo podekscytowany. Zadzwoniłem do taty, do agenta, żeby dowiedzieć się, jak to wszystko będzie wyglądało. Jestem niesamowicie szczęśliwy, że mogę przedłużyć kontrakt z takim klubem jak Feyenoord. Pracujesz na to, żeby piąć się coraz wyżej, a teraz zostało to nagrodzone nową umową. To coś wspaniałego – powiedział 19-latek.
Obrońca przyznał również, że nawet mimo nie najlepszego wyniku ostatniego spotkania atmosfera na De Kuip robi na nim ogromne wrażenie. – Niedzielny wynik nie był najlepszy, ale De Kuip...To miejsce sprawia, że aż chce się grać i zrobić coś pięknego dla kibiców. Możliwość przedłużenia kontraktu z tym klubem jest czymś niesamowitym.
Od mistrzostwa U-19 do pierwszej drużyny
Wessels w krótkim czasie przeszedł drogę od drużyny U-19, z którą sięgnął po mistrzostwo, do treningów i występów w pierwszym zespole podczas przygotowań do sezonu. – Jeszcze niedawno zdobywałem mistrzostwo z zespołem U-19, a teraz jestem częścią pierwszej drużyny w okresie przygotowawczym. Dostałem swoje szanse i wydaje mi się, że dobrze je wykorzystałem. Nagrodą jest nowy kontrakt. Teraz najważniejsze jest dalsze budowanie swojej pozycji.
Dla młodego zawodnika Feyenoord jest czymś znacznie większym niż tylko klub, w którym występuje. 19-latek od dziecka jest jego kibicem, podobnie jak niemal cała jego rodzina. – Całe życie jestem kibicem Feyenoordu. Mój dziadek, babcia, tata i mama – właściwie wszyscy wokół mnie żyją tym klubem. Kiedy możesz tutaj grać, stajesz się trochę najważniejszą osobą w rodzinie. To niesamowite uczucie. Jestem dumny, że mogę tu występować. Grałem tutaj przez całą młodość, przeżyłem wzloty i upadki, ale teraz wszystko zmierza w dobrym kierunku.
Feyenoord zajmuje ważne miejsce również w najbliższej rodzinie Wesselsa. Jego młodsza siostra także występuje w rotterdamskiej akademii. – Moja siostra również gra w Feyenoordzie, więc mam nadzieję, że niedługo będziemy tutaj dla niej. Jestem z niej bardzo dumny. Mam nadzieję, że kiedyś razem dotrzemy na sam szczyt światowego futbolu. To byłby ostateczny cel.
Sam defensor chciałby na dobre zadomowić się w pierwszym zespole. – Miałem już okazję poczuć, jak wygląda gra w pierwszej drużynie, i chcę tutaj występować, być ważnym zawodnikiem oraz zdobywać minuty, kiedy tylko będzie taka możliwość. Mam nadzieję, że zadebiutuję w Lidze Mistrzów. Gra w Eredivisie była już spełnieniem dziecięcych marzeń, ale o Lidze Mistrzów właściwie nie da się nawet marzyć. Mam nadzieję, że taka szansa się pojawi. Chcę być ważny dla zespołu i kibiców, a przede wszystkim mam nadzieję, że w tym sezonie zostaniemy mistrzem.
„Trzeba od razu stanąć na wysokości zadania”
Wessels wciąż doskonale pamięta moment, w którym otrzymał sygnał, że za chwilę pojawi się na boisku w pierwszym zespole. – Siedziałem na ławce i wtedy Spike zawołał: „Tijme, przygotuj się!”. Pomyślałem: no to świetnie! Założyłem ochraniacze i od razu przestawiłem się na odpowiedni tryb. Nie było żadnego strachu ani stresu. Mówisz sobie kilka rzeczy w głowie i zaczynasz. Trzeba od razu stanąć na wysokości zadania. To było naprawdę świetne.
Obrońca przyznał, że przed rozpoczęciem spotkania pojawiło się napięcie, ponieważ nie wiedział, czy dostanie swoją szansę. – Oczywiście czułem napięcie w drodze na mecz, bo nie wiedziałem, czy zagram. Na ławce rozmawiasz z chłopakami i oglądasz spotkanie, ale nagle musisz wejść na boisko. Nie masz czasu myśleć o stresie. To też jest dla mnie naturalne. Robię to całe życie: trzeba stanąć na boisku, grać w piłkę i „zjadać” przeciwników.
19-latek pozostaje również elastyczny, jeśli chodzi o pozycję. Jego ulubionym miejscem na boisku jest środek obrony, ale może występować również na boku. – Mogę nawet zagrać w ataku, jeśli tylko będę mógł być ważny dla drużyny. Środek obrony to moja ulubiona pozycja, ale mogę również grać jako boczny obrońca. Dla mnie nie ma to większego znaczenia. Chcę dostawać minuty i być ważnym zawodnikiem.
Wessels coraz lepiej czuje się również w szatni pierwszego zespołu. Jak podkreśla, młoda grupa zawodników szybko sprawiła, że poczuł się jej częścią. – Zespół jest młody, atmosfera jest bardzo dobra. Świetnie jest tutaj wejść. Chłopaki są bardzo mili i dobrze cię przyjmują. Czuję się naprawdę dobrze i od razu nawiązałem z nimi więź. Jest ciepło i swojsko. Teraz musimy wspólnie naciskać i iść do przodu.
Z najlepszymi przyjaciółmi w kierunku pierwszej drużyny
Wessels nie jest jedynym młodym zawodnikiem Feyenoordu, który w ostatnim czasie robi kolejne kroki w stronę pierwszego zespołu. Podobną drogę pokonują obecnie Tobias van den Elshout oraz Thijs Kraaijeveld. Cała trójka zna się jeszcze z czasów akademii. – To dość wyjątkowe, bo jesteśmy razem od dawna, od jedenastego roku życia. Wydaje mi się, że Tijs był tutaj nawet trochę wcześniej. Fajnie, że teraz jesteśmy tutaj razem. Gra z najlepszymi przyjaciółmi to właściwie również jedno z marzeń – zakończył Wessels.
Komentarze (0)