Feyenoord mógłby być logicznym kolejnym krokiem w karierze trenera Fortuny Sittard, Danny’ego Buijsa – uważa Bert van Marwijk w rozmowie z Voetbal International. Sam szkoleniowiec zakłada jednak, że także w przyszłym sezonie pozostanie pierwszym trenerem zespołu z Limburgii.
W najbliższy weekend Buijs po raz 99. zasiądzie na ławce trenerskiej Fortuny w meczu Eredivisie, wyrównując tym samym rekord Van Marwijka. – Podobnie jak kiedyś Bert, nie myślę teraz o kolejnym kroku – mówi obecny trener Fortuny. – Dobrze się tu czuję, a moje sprawy prywatne również odgrywają dużą rolę. Niezależnie od tego, co sądzą inni, nie ma to dla mnie znaczenia.
– Oczywiście mam ambicje: gdzie indziej można pracować z lepszymi zawodnikami i infrastrukturą, zarabiać więcej, osiągać większe sukcesy. Ale jeśli jesteś w miejscu, w którym czujesz się naprawdę dobrze, to też ma swoją wartość – kontynuuje były zawodnik m.in Feyenoordu. – Mam przed sobą jeszcze długą przyszłość. A gdy już znajdziesz się na najwyższym szczeblu, zazwyczaj nie chcesz się cofać.
Szkoleniowiec przyznaje następnie, że jest „w 99 procentach pewny”, iż pozostanie w Fortunie. – Bo stuprocentowej pewności nie da się zagwarantować. Zawsze może pojawić się coś, co sprawi, że pomyślisz: to jest ten moment – wyjaśnia. W tym momencie do rozmowy włącza się Van Marwijk: – Ja podpisałem nowy kontrakt z Fortuną na pięć lat. A potem zadzwonił Feyenoord. Pomyślałem: tak, podejmę się tego.
– Co zrobiłbym, gdyby zadzwonił Feyenoord? Nie zastanawiam się nad tym. Jeśli do tego dojdzie, to na pewno wpłynie to na moje odczucia. Wtedy dopiero decydujesz, jak na to zareagować – odpowiada Buijs. Van Marwijk z kolei bez trudu wyobraża sobie jego przejście do Feyenoordu. – Taki krok byłby logiczny, jeśli spojrzeć na jego CV. Pochodzi z tego regionu, zna klub i jak mało kto rozumie jego mentalność. Taki klub musi mieć też odwagę, by na to postawić – tak jak było w moim przypadku.
Komentarze (0)