W gronie kandydatów do objęcia stanowiska trenera Feyenoordu po Robinie van Persiem pojawiło się nowe nazwisko. Mowa o Wouterze Vranckenie, 47-letnim szkoleniowcu, który w Belgii uchodzi za jednego z najbardziej cenionych trenerów Jupiler Pro League. Dodatkowym atutem jest fakt, że Feyenoord mógłby pozyskać go bez konieczności płacenia odstępnego, ponieważ jego kontrakt z STVV wygasa z końcem miesiąca.
Zdaniem dziennikarza VoetbalPrimeur, Glenna Schradera, Vrancken w ostatnich latach wyrobił sobie bardzo dobrą opinię dzięki atrakcyjnemu stylowi gry swoich zespołów.
– Jest przede wszystkim kojarzony z ofensywnym i widowiskowym futbolem. Widzieliśmy to już w Genku, ale szczególnie było to widoczne w tym sezonie w STVV. Vrancken stosował rozwiązania podobne do tych, które wprowadzał Schreuder, choć w mniej skrajnej formie. Napastnik cofający się do środka pola czy defensywny pomocnik operujący niemal jak środkowy napastnik? Takie rzeczy są u niego możliwe – wyjaśnił Schrader.
Pod wodzą Vranckena STVV było jedną z największych niespodzianek minionego sezonu. Przed rozpoczęciem rozgrywek zespół wymieniano w gronie kandydatów do spadku, tymczasem drużyna stała się jednym z najbardziej interesujących zespołów ligi belgijskiej. Według Schradera nie dziwi więc, że nazwisko szkoleniowca pojawia się w kontekście Feyenoordu.
– Oczywiście fakt, że jest Belgiem, odgrywa pewną rolę. Myślę jednak, że niemal każdy, kto śledzi Jupiler Pro League, był pod wrażeniem sposobu, w jaki kazał grać STVV – stwierdził dziennikarz. – W tym sezonie osiągnął bardzo wiele. Drużyna, którą jeszcze rok wcześniej postrzegano jako kandydata do degradacji, stała się rewelacją rozgrywek i być może prezentowała najładniejszy futbol w całej lidze. Nic więc dziwnego, że otrzymał nagrodę dla Trenera Roku. Wydaje się też, że nadszedł dla niego odpowiedni moment, aby wykonać krok w kierunku pracy za granicą – dodał.
Schrader zwrócił również uwagę na charakter i sposób zarządzania zespołem przez belgijskiego szkoleniowca. – Chce budować zżytą grupę, ale przez to potrafi też wchodzić w konflikty z niektórymi zawodnikami. Jeśli nie podążasz za jego wizją, może po prostu przestać na ciebie stawiać. Dlatego ważne jest, aby w drużynie nie było zbyt wielu piłkarzy sprawiających problemy wychowawcze – ocenił.
Jednocześnie Vrancken uchodzi za człowieka twardo stąpającego po ziemi i stroniącego od głośnych deklaracji.
– Rzadko usłyszysz od niego zapewnienia, że jego zespół na pewno zdobędzie mistrzostwo albo że konkretny zawodnik niebawem trafi do Premier League. Nie postrzegam go jako trenera, który najlepiej funkcjonuje w samym środku zamieszania, a wokół Feyenoordu potrafi być bardzo głośno. Dlatego pozostaje pytanie, jak poradziłby sobie z presją, jaka ciąży na szkoleniowcu tego klubu. Zwłaszcza jeśli miałby zastąpić kogoś takiego jak Van Persie – podsumował Schrader.
Komentarze (0)