Ulrich van Gobbel o końcu kariery: „Naprawdę już nie mogłem”
01.10.2026 19:42; DamianM, 0 komentarzy, Foto @ Feyenoord / Źródło: FR12.nlUlrich van Gobbel w najnowszym wydaniu magazynu „Hand in Hand” wydawanego przez FSV De Feijenoorder wspominał swoją karierę w Feyenoordzie, przymusowe zakończenie gry w piłkę oraz sukcesy, które odnosił w Rotterdamie. Były obrońca ostatni mecz dla Feyenoordu rozegrał w 2001 roku przeciwko Bayernowi Monachium. Puchar UEFA z 2002 roku również zalicza jednak do zdobytych przez siebie trofeów. Obecnie 55-letni Van Gobbel przekazuje swoje doświadczenie jako asystent trenera Feyenoordu U19.
To, że Van Gobbel wciąż jest mocno zaangażowany w futbol, można zobaczyć przy okazji meczów na Varkenoord. Podczas spotkania Feyenoordu U19 z rówieśnikami z Paris Saint-Germain nieustannie instruuje rotterdamskich zawodników. – Zostańcie na swoich pozycjach, nie cofajcie się – krzyczy Van Gobbel. Chwilę później ponownie przekazuje jasne wskazówki: – Wyżej, wyżej, trzymajcie linię, trzymajcie linię.
Feyenoord U19 prowadzi do przerwy 2:1, ale pod koniec spotkania Paris Saint-Germain doprowadza do remisu. W doliczonym czasie gry Rotterdamczycy mają jeszcze dużą szansę na zwycięstwo, jednak próba przelobowania bramkarza nie kończy się golem. Van Gobbel przyjmuje wynik ze spokojem. – No cóż, to część gry, prawda?
Niemal 25 lat wcześniej sam znajdował się jeszcze na boisku. Ostatni mecz jako zawodowy piłkarz rozegrał 23 października 2001 roku, gdy Feyenoord mierzył się na wyjeździe z Bayernem Monachium w Lidze Mistrzów. Obrońca nie był wówczas w pełni zdrowy. – Miałem problemy z biodrem, które trwały już bardzo długo. Byłem u różnych lekarzy, nawet w Surinamie, ale to nie pomogło. Z tym biodrem naprawdę nie było dobrze.
Spotkanie w Monachium rozpoczęło się dla niego pechowo. Po strzale głową Samuela Kuffoura piłka odbiła się od Van Gobbela i wpadła do bramki strzeżonej przez Edwina Zoetebiera. – To był mój pierwszy samobój. Nigdy wcześniej nie strzeliłem gola do własnej bramki. Gdybym był wtedy w stu procentach zdrowy, ta piłka nigdy by nie wpadła. Po prostu źle się ustawiłem.
Feyenoord doprowadził do remisu za sprawą Johana Elmandera, ale Bayern Monachium ostatecznie wygrał 3:1. Już w przerwie Van Gobbel zdawał sobie sprawę, że jego organizm nie pozwala mu dalej grać na najwyższym poziomie. – W szatni spojrzeliśmy na siebie z fizjoterapeutą Gerardem Meijerem i pomyśleliśmy dokładnie to samo: to koniec.
Van Gobbel został zmieniony, a na boisku zastąpił go Christian Gyan. Spotkanie z Bayernem rzeczywiście okazało się jego ostatnim występem w zawodowej karierze. Problemy fizyczne trwały już od dłuższego czasu. – W tamtym okresie rozegrałem jeszcze wiele meczów na poziomie 60–70 procent, ale w pewnym momencie naprawdę już nie mogłem.
Van Gobbel nie pojawił się na boisku do końca sezonu i musiał z ławki obserwować udaną kampanię Feyenoordu w europejskich rozgrywkach. Rotterdamczycy wygrali Puchar UEFA, pokonując w finale Borussię Dortmund 3:2 na De Kuip. Choć Van Gobbel nie mógł wystąpić w decydujących spotkaniach, uważa to trofeum za jeden z sukcesów, do których również dołożył swoją cegiełkę. Po niemal 25 latach były obrońca ze spokojem wspomina zakończenie kariery.
– Czasami tak po prostu musi być. Każdy ma swoją rolę w życiu, tak się czasem mówi. Musiałem skończyć, ale zacząłem robić inne rzeczy. Byłem w Surinamie, poznałem tam wiele elementów tamtejszej kultury. To również przyniosło mi nowe doświadczenia.
Były zawodnik Feyenoordu pracuje obecnie z młodzieżą rotterdamskiego klubu i widzi w tym możliwą rolę dla siebie. Szczególnie zapadły mu w pamięć słowa, które znajdowały się w jego rodzinnym domu. – W naszym domu na ścianie wisiała tabliczka z napisem „kto dobrze czyni, ten dobro otrzymuje”. Być może właśnie taką mam rolę w życiu: przekazywać futbol młodzieży.
Van Gobbel może pochwalić się udaną karierą zawodniczą. Z Feyenoordem dwukrotnie zdobył mistrzostwo Holandii, cztery razy sięgnął po Puchar Holandii oraz dwukrotnie wygrał Superpuchar, który później został przemianowany na Johan Cruijff Schaal. Grając w Galatasaray, zdobył natomiast mistrzostwo Turcji oraz krajowy puchar.
W 1999 roku ex defensor również świętował z Feyenoordem mistrzostwo Holandii. W spotkaniu z NAC padł remis 2:2, który przypieczętował zdobycie tytułu. Van Gobbel asystował przy golu Julio Ricardo Cruza na 2:1. Szczególnie pamięta dominację Feyenoordu w tamtym sezonie. – Mieliśmy ogromną przewagę. Dysponowaliśmy świetnym zespołem, z Van Gastelenem, Van Wonderenem i wieloma innymi zawodnikami. Obecnie dużo mówi się o wysokim pressingu, ale my już wtedy tak graliśmy. Mistrzostwo zdobyliśmy w kwietniu.
Obecnie Van Gobbel pełni funkcję asystenta trenera Feyenoordu U19. Nie przesądza, czy w przyszłości chciałby samodzielnie prowadzić pierwszy zespół. – Nie powiedziałbym „nie”, ale na razie pozostaję przy pracy z młodzieżą.
Obecnie też łączy pracę w Rotterdamie z obowiązkami w reprezentacji Surinamu, gdzie jest asystentem selekcjonera Henkiego Frasera. Współpraca ta dobrze się układa. – Bycie asystentem Henka Frasera dobrze da się połączyć z Feyenoordem. Już o tym rozmawialiśmy.
W rozmowie pojawił się również temat potencjalnego udziału Surinamu w mistrzostwach świata. – Pojechać z Natio na mundial w 2030 roku? To byłoby coś wspaniałego.
Komentarze (0)