Willem van Hanegem w swojej kolumnie na łamach „Algemeen Dagblad” odniósł się do debiutu Ilaia Grootfaama w Feyenoordzie oraz do wydarzeń na szczeblu zarządczym klubu. Były pomocnik zatrzymuje się przy młodym debiutancie, ale jednocześnie nie szczędzi krytyki wobec funkcjonowania władz rotterdamskiego zespołu.
Van Hanegem zaczyna od występu szesnastoletniego pomocnika, który niedawno zadebiutował na De Kuip. Zdaniem felietonisty to całkowicie naturalne, że młody piłkarz go nie kojarzy.
– Taki chłopak, ledwie szesnastoletni, promieniejący przed kamerami – to było piękne. Nie, Ilai Grootfaam nigdy o mnie nie słyszał i to jest w porządku. Ma szesnaście lat i dopiero od roku gra w Feyenoordzie, więc dlaczego miałby interesować się latami siedemdziesiątymi czy osiemdziesiątymi?
Były reprezentant nie widzi w tym żadnego problemu, mimo że obaj pochodzą z Zelandii. – To, że obaj jesteśmy z Zelandii, miałoby coś zmieniać? To byłoby raczej dziwne, prawda? Poza tym wcale nie musi mnie znać. Ten chłopak już wie, jak to jest grać na tym wspaniałym stadionie.
Następnie uwaga przenosi się na sztab Robina van Persiego. – Czytałem, że Robin van Persie chętnie kontynuowałby współpracę z Dickiem Advocaatem u swojego boku. Życzę Dickowi wszystkiego dobrego, ale to jednak dość dziwne, że kilka lat temu klub wysłał do niego list, w którym stwierdzono, że jego ostatni rok na De Kuip był rozczarowaniem i że może zapomnieć o premii za awans do Conference League.
Zdaniem Van Hanegema zmiana nastawienia w Feyenoordzie jest uderzająca. – Teraz nagle jest tak ważny, że powinien zostać na przyszłość. A ludzie, którzy wtedy cieszyli się z jego odejścia, teraz nagle uważają, że musi zostać. To dlatego, że w niemal każdym klubie piłkarskim, a już na pewno w Feyenoordzie, ludzie są przede wszystkim dla siebie.
Krytyce poddana zostaje również sytuacja na poziomie zarządczym. – Sjaak Troost zrezygnował, pojawił się duży komunikat prasowy, a tymczasem Sjaak wciąż miałby bez problemu głosować jako komisarz nad wyznaczeniem kierunku klubu. Za pośrednictwem Toona van Bodegoma, który chce pozostać komisarzem. Sjaak może po prostu głosować, bo jeszcze nie został zastąpiony. Myślę sobie wtedy: kogo wy chcecie oszukać? Skoro odszedł, to odszedł.
Na koniec felietonista odnosi się do możliwego zatrudnienia Roberta Eenhoorna na stanowisku dyrektora. – Jeśli Robert Eenhoorn się tego podejmie, mam na myśli objęcie funkcji dyrektora Feyenoordu, to mam nadzieję, że rozprawi się z całym tym nonsensem. Choć być może właśnie dlatego nawet go nie zapytają. Bo rzadko chodzi o klub. Prawie zawsze chodzi o nich samych.
Komentarze (0)