Vanhoutte o mentalności Feyenoordu. Rigaux wyjaśnia, dlaczego go sprowadził
21.10.2026 09:30; DamianM, 0 komentarzy, Foto @ Feyenoord / Źródło: FR12.nlCharles Vanhoutte coraz lepiej odnajduje się w Feyenoordzie i czerpie dużą satysfakcję z gry w Rotterdamie. Belgijski pomocnik docenia nie tylko atmosferę panującą na De Kuip, ale również jasne zasady pracy i zespołowe podejście, które zastał w klubie. Dyrektor techniczny Dévy Rigaux wyjaśnił natomiast, dlaczego latem uznał go za odpowiedniego zawodnika do wzmocnienia drużyny.
Zwycięskie spotkanie Ligi Mistrzów z Como 1907 było dla Vanhoutte pierwszym europejskim wieczorem na De Kuip. Na pomocniku największe wrażenie zrobiła atmosfera na stadionie, którą zapamięta na długo. – Najbardziej zapamiętam atmosferę. To był magiczny wieczór. Na stadionie panowała niesamowita atmosfera, ale cieszyłem się również samym meczem – powiedział Belg w rozmowie z Voetbal International.
Pomocnik zwrócił również uwagę na taktyczny przebieg pierwszej połowy. Jego zdaniem obie drużyny próbowały wzajemnie odpowiadać na swoje ruchy, szukając sposobu na przejęcie inicjatywy.
– Przed przerwą było to taktyczne szachowanie. Oni wykonywali ruch, my odpowiadaliśmy, sami podejmowaliśmy kolejną decyzję, a wtedy oni musieli reagować. Czasami zbyt łatwo oddawaliśmy piłkę, ale potrafiliśmy bardzo dobrze odpowiedzieć, szybko ją odzyskując – ocenił Vanhoutte.
Belg cieszy się nie tylko z własnej roli w zespole, lecz także z postawy kolegów. Szczególną satysfakcję sprawiają mu zdobywane przez nich bramki oraz współpraca z zawodnikami występującymi na sąsiednich pozycjach.
– Najważniejsze jest to, żebyśmy wygrywali, ale cieszę się z goli Gjivaia Zechiëla i Anisa Hadj Moussy. Doceniam również grę Oussamy Targhalline, który występuje obok mnie, a także Jeremiaha St. Juste i Miki Mármola, którzy grają za moimi plecami – podkreślił pomocnik.
Vanhoutte nie miał większych problemów z przystosowaniem się do wymagań Feyenoordu. Jak sam zaznacza, istotną rolę odegrała w tym praca sztabu szkoleniowego oraz jasno określony sposób gry, dzięki któremu każdy zawodnik wie, czego się od niego oczekuje.
– Sztab odgrywa w tym bardzo dużą rolę. Nasz sposób gry jest jasno określony. Każdy zawodnik wie, co ma robić i czego się od niego wymaga. Dzięki temu łatwo jest szybko się zaaklimatyzować. Właśnie na taką mentalność liczyłem, kiedy przychodziłem do Feyenoordu. Dla mnie to najważniejsza sprawa – przyznał Belg.
Takie podejście do futbolu odpowiada również Dévy'emu Rigaux. Dyrektor techniczny Feyenoordu uważa, że charakter pomocnika i jego nastawienie na dobro drużyny są równie ważne jak umiejętności piłkarskie. – On naprawdę taki jest – powiedział Rigaux w rozmowie z Voetbal International, odnosząc się do skromności zawodnika i jego niechęci do szukania rozgłosu.
Belgijski działacz zna Vanhoutte jeszcze z czasów pracy w Club Brugge. Już wtedy zwrócił uwagę na relacje pomocnika z innymi piłkarzami. – Kiedy pracowałem jeszcze w Club Brugge, po derbach z Cercle widziałem zawodników takich jak Charles De Ketelaere i Hans Vanaken rozmawiających z Charlesem. Lubili go, a to już samo w sobie wiele mi mówiło. Później dowiadujesz się więcej i zaczynasz postrzegać go jako zawodnika zespołowego. Dziś to się potwierdza. Właśnie dlatego Charles tak dobrze odnajduje się również w szatni Feyenoordu. Nie chodzi mu o „ja”, lecz o wspólne zwyciężanie – wyjaśnił Rigaux.
Vanhoutte był pierwszym zawodnikiem sprowadzonym do Feyenoordu latem w ramach polityki transferowej prowadzonej przez Rigaux. Dyrektor techniczny dostrzegł wówczas pewną słabość w strukturze drużyny i uznał, że potrzebuje ona pomocnika odpowiedzialnego za utrzymanie równowagi w środku pola.
– Widziałem wtedy pewną podatność na problemy w zespole Feyenoordu. Oussama Targhalline pełnił funkcję defensywnego pomocnika. To znakomity zawodnik, ale uważałem, że potrzebuje obok siebie kogoś, kto zadba o równowagę i zapewni odpowiednią kontrolę w tej strefie boiska. Charlesa znałem od dawna i wiedziałem, jak niesamowicie jest nastawiony na zwycięstwa. Idealnie pasował do poszukiwanego profilu: mówi po niderlandzku i ma już doświadczenie zdobyte za granicą – tłumaczył Rigaux.
Dyrektor techniczny podkreślił również, że przy budowaniu kadry zwraca uwagę nie tylko na umiejętności zawodników. Równie ważne są ich osobowość, podejście do pracy i zdolność do funkcjonowania w grupie.
– Przy kompletowaniu kadry zawodniczej i sztabu szkoleniowego zawsze zwracasz uwagę na określone profile. Dotyczy to również takich piłkarzy jak Nacho Ferri, Mika Mármol, Luciano Valente czy Tjark Ernst. To nie są ludzie, którzy szukają blasku reflektorów. To po prostu normalni ludzie, którzy kochają sport i każdego dnia chcą wspólnie stawać się lepsi. Charles Vanhoutte idealnie pasuje do takiego środowiska – powiedział.
Rigaux zwrócił także uwagę na okres, który Vanhoutte spędził w Unionie. Jego zdaniem pomocnik doskonale wie, jak wiele drużyna może osiągnąć dzięki silnym więziom między zawodnikami i gotowości do wzajemnego poświęcenia.
– Charles przekonał się w Unionie, jak daleko może zajść zespół dzięki poczuciu wspólnoty. Kiedy zdobywali mistrzostwo i wygrywali puchar, my w Club Brugge mieliśmy indywidualnie lepszych zawodników. Union był jednak drużyną, której piłkarze poszliby za sobą w ogień, a Charles naprawdę dbał o to, żeby wszyscy byli odpowiednio zmotywowani. Stawia zwycięstwo ponad wszystko. Takich zawodników jak on spotyka się dziś bardzo rzadko – podsumował dyrektor techniczny Feyenoordu.
FEYENOORD24 W SOCIAL MEDIACH
Obserwuj nas i bądź na bieżąco.
Komentarze (0)