1 lipca Robert Eenhoorn oficjalnie objął stanowisko dyrektora generalnego Feyenoordu. Choć 58-letni działacz został zaprezentowany jako następca Dennisa te Kloese już pod koniec maja i od kilku tygodni działał za kulisami klubu, to właśnie dziś formalnie rozpoczął pracę na De Kuip.
Jednak dla Feyenoordu nie jest to postać anonimowa. Były dyrektor generalny AZ urodził się i wychował w Rotterdamie, od najmłodszych lat kibicował Feyenoordowi, przez wiele lat występował w amatorskich zespołach klubu na Varkenoord, a w przeszłości pełnił również rolę ambasadora.
– To dla mnie wyjątkowy moment. Obejrzałem mnóstwo meczów Feyenoordu i zawsze śledziłem losy tego klubu. Możliwość pracy tutaj jest czymś naprawdę szczególnym – mówił Eenhoorn podczas swojej prezentacji.
Choć jego pierwszy oficjalny dzień pracy przypada właśnie dziś, już w ostatnich tygodniach miał realny wpływ na najważniejsze decyzje podejmowane w klubie. Wspólnie z nowo mianowanym dyrektorem technicznym Dévym Rigaux już w pierwszym tygodniu zdecydował o rozstaniu z Robinem van Persiem, który przestał pełnić funkcję pierwszego trenera. Następnie Feyenoord szybko znalazł jego następcę, powierzając stanowisko szkoleniowca Giovanniemu van Bronckhorstowi, a rolę asystenta Sipke Hulshoffowi.
Eenhoorn uczestniczył również w działaniach związanych z letnim oknem transferowym. Ponieważ Rigaux w swoim pierwszym roku pracy jako dyrektor techniczny nie posiada jeszcze uprawnień do formalnego zatwierdzania dokumentów, to właśnie nowy dyrektor generalny udzielał ostatecznej akceptacji w wielu kluczowych sprawach oraz przy finalizacji transferów.
Już wcześniej Eenhoorn podkreślał, że jego zdaniem Feyenoord jest gotowy na wejście na kolejny poziom rozwoju. Jak zaznaczył, klub dysponuje solidnymi fundamentami, choć nadal widzi przestrzeń do dalszych usprawnień. – Fundamenty są bardzo mocne. Chcemy na nich budować i wprowadzać kolejne ulepszenia. Ostatecznie wszystko ma przełożyć się na wyniki sportowe.
Pierwsze tygodnie swojej pracy zamierza poświęcić przede wszystkim na dokładne poznanie organizacji oraz wszystkich prowadzonych projektów. – W najbliższym czasie chcę przede wszystkim dużo analizować i lepiej poznać ludzi. Z zewnątrz wiem, jakie sprawy są obecnie prowadzone, ale chcę poznać każdy ich szczegół.
Wzajemne zaufanie
Od dziś oficjalnie rozpoczyna się również bliższa współpraca Eenhoorna z Dévym Rigaux. Belg rozpoczął pracę na początku czerwca i już w pierwszym miesiącu doprowadził do sprowadzenia Miki Marmola, Charlesa Vanhoutte'a oraz Nacho Ferriego.
Nowy dyrektor generalny wielokrotnie podkreślał, że darzy swojego dyrektora technicznego dużym zaufaniem i zamierza powierzyć mu szeroki zakres odpowiedzialności.
– Formalnie to ja jestem dyrektorem statutowym, więc ostateczna odpowiedzialność spoczywa na mnie. Jednocześnie sukces zależy od ludzi, którym powierza się odpowiedzialne zadania. W kwestiach sportowych dotyczy to właśnie Dévy'ego.
To zaufanie działa w obie strony. Obaj działacze jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem pracy wielokrotnie rozmawiali i szybko dostrzegli, że mają podobne podejście do zarządzania. – Myślę, że bardzo dobrze się uzupełniamy i w wielu kwestiach patrzymy na klub w podobny sposób – powiedział Eenhoorn.
Rigaux również podkreślił znaczenie zatrudnienia nowego dyrektora generalnego. – Dyrektor generalny i dyrektor techniczny muszą dobrze ze sobą współpracować i wzajemnie się wzmacniać.
Komentarze (0)