AZ Alkmaar

Eredivisie
De Kuip

Sob

10.10

18:45

FC Utrecht

Eredivisie
De Kuip

Nie

20.09

12:15

5:0

Cor van der Gijp

Cor van der Gijp

Legendy Feyenoordu

Cor van der Gijp

Napastnik • 1955–1964

Mecze: 233
Bramki: 177
Największy sukces: Dwa mistrzostwa Holandii

Biografia

W historii Feyenoordu nie brakuje świetnych napastników. Byli Ove Kindvall, Pierre van Hooijdonk, Dirk Kuyt czy później Santiago Gimenez. Jednak kiedy mówi się o bramkach i najskuteczniejszych zawodnikach w dziejach klubu, jedno nazwisko wciąż zajmuje wyjątkowe miejsce. Cor van der Gijp przez dziesięciolecia pozostawał najlepszym strzelcem Feyenoordu i do dziś jest najlepszym strzelcem klubu w erze profesjonalnej. W 233 meczach ligowych zdobył aż 177 bramek, tworząc w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych jedną z najbardziej charakterystycznych linii ofensywnych w historii Rotterdamu razem z Coenem Moulijnem i Henkiem Schoutenem. Był napastnikiem niezwykle szybkim, silnym, ruchliwym i świetnym w powietrzu, ale jego historia to coś więcej niż same liczby. Van der Gijp należał do pokolenia, które po latach oczekiwania przywróciło Feyenoordowi mistrzostwo Holandii i stworzyło fundament pod jeszcze większe sukcesy następnej dekady.

Urodził się 1 sierpnia 1931 roku w Dordrechtcie, w rodzinie, w której futbol był niemal częścią codziennego życia. Cor nie był jedynym piłkarzem w rodzinie Van der Gijpów. Grał razem ze swoimi braćmi – Wimem, Janusem i Freekiem – w miejscowym Emma. W późniejszych latach nazwisko Van der Gijp miało jeszcze wielokrotnie pojawiać się w holenderskim futbolu. Synem Wima był René van der Gijp, późniejszy reprezentant Holandii i znany telewizyjny analityk. Cor był jednak zupełnie innym typem zawodnika niż jego słynny bratanek. Był człowiekiem niezwykle ambitnym, pracowitym i nastawionym przede wszystkim na zwycięstwo. Archiwum regionalne Dordrechtu opisuje go jako najszybszego i najbardziej bezpośredniego z braci, a jednocześnie wyjątkowo skutecznego środkowego napastnika.

Pierwsze poważne kroki stawiał w SC Emma, gdzie bardzo szybko stał się jednym z najważniejszych zawodników. Już na początku lat pięćdziesiątych regularnie zdobywał ponad dwadzieścia bramek w sezonie, a w rozgrywkach 1953/54 został najlepszym strzelcem swojej drużyny. Jego skuteczność nie mogła pozostać niezauważona. Cor był typem napastnika, który nie potrzebował wielu okazji. Potrafił znaleźć sobie miejsce w polu karnym, wykorzystać dośrodkowanie, wygrać pojedynek głową albo błyskawicznie zakończyć akcję mocnym strzałem. Do tego dysponował imponującą szybkością – według wspomnień z tamtego okresu 100 metrów miał pokonywać w około 11,5 sekundy. Jego talent zaprowadził go również do reprezentacji Holandii. W 1954 roku, jeszcze jako zawodnik Emma, zadebiutował w Oranje. W sumie rozegrał 13 spotkań reprezentacyjnych i zdobył sześć bramek. Nie była to może reprezentacyjna kariera na miarę jego późniejszej pozycji w historii Feyenoordu, ale już w koszulce Holandii pokazywał cechy, które miały uczynić go tak ważnym zawodnikiem w Rotterdamie – bezpośredniość, instynkt strzelecki i ogromną chęć zdobywania bramek. Jego ostatni występ w reprezentacji przypadł na 1961 rok, gdy Holandia grała z Węgrami. 

Latem 1955 roku przyszła oferta, która miała zmienić jego życie. Feyenoord zapłacił za Van der Gijpa 18 tysięcy guldenów i 31 lipca 1955 roku napastnik podpisał kontrakt z klubem z Rotterdamu. W zachowanym przez niego kontrakcie widniała pensja podstawowa w wysokości 3600 guldenów, a dodatkowo premie: 70 guldenów za zwycięstwo, 40 za remis i 20 za porażkę. Dziś te kwoty brzmią niemal symbolicznie, ale dla młodego zawodnika był to początek najważniejszego rozdziału jego kariery. Co ciekawe, jego transfer do Feyenoordu mógł wyglądać zupełnie inaczej. Van der Gijp miał problemy z kolanem i wcześniej zainteresowała się nim Sparta Rotterdam. Wtedy jego brat Wim zrobił coś, co po latach Cor wspominał z ogromnym rozbawieniem. Przekazał Sparcie, że młodszy brat ma poważne problemy z kolanem i że jego kariera może być zagrożona. Sparta zrezygnowała z transferu, a Cor ostatecznie trafił do Feyenoordu. Jak sam później opowiadał, był to jeden z tych przypadków, w których rodzinny podstęp wyszedł mu na dobre.

Oficjalny debiut w pierwszym zespole Feyenoordu zaliczył 8 stycznia 1956 roku. I nie potrzebował czasu na aklimatyzację. W swoim pierwszym meczu od razu zdobył dwie bramki. Był to pierwszy sygnał tego, co miało nastąpić w kolejnych latach. Van der Gijp bardzo szybko stał się centralną postacią ofensywy Feyenoordu i jednym z najbardziej rozpoznawalnych zawodników De Kuip. Nie był jednak samotnym strzelcem. W Rotterdamie trafił do zespołu, w którym jego styl idealnie pasował do umiejętności innych zawodników. Szczególne znaczenie miała jego współpraca z Coenem Moulijnem. Lewoskrzydłowy był jednym z najbardziej utalentowanych zawodników swojego pokolenia, a jego dośrodkowania i indywidualne akcje stanowiły idealne uzupełnienie dla napastnika takiego jak Van der Gijp. Obok nich grał również Henk Schouten, tworząc trójkę ofensywną, która przez lata była postrachem obrońców w całej Holandii.

Van der Gijp był typowym środkowym napastnikiem starej szkoły, ale nie można sprowadzać jego stylu wyłącznie do gry w polu karnym. Był niezwykle ruchliwy i szybki. Potrafił odejść od obrońcy, zaatakować wolną przestrzeń, wejść między stoperów i wykorzystać dośrodkowanie. Największe wrażenie robiła jednak jego gra głową. Miał świetny timing i potrafił zamienić pozornie niegroźne dośrodkowanie w bramkę. Henk Schouten określał go jako zawodnika „heerlijk gemeen” – napastnika, który potrafił być bezwzględny i nieustępliwy w walce o piłkę. Do tego dochodził jego charakter. Cor Van der Gijp był znany z ogromnego poczucia humoru. Potrafił rozładować atmosferę żartem nawet w najbardziej napiętych momentach.

KNVB, wspominając go po śmierci, nazwał go wręcz „grappenmaker en topscorer” – żartownisiem i najlepszym strzelcem. Jego koledzy z drużyny wspominali, że właśnie ta atmosfera była jednym z fundamentów sukcesu zespołu. Mistrzowskie lata Przez pierwsze sezony Van der Gijpa Feyenoord należał do czołówki, ale na mistrzostwo kraju musiał czekać. Rotterdamczycy przez wiele lat pozostawali bez tytułu, a kibice coraz bardziej pragnęli powrotu na szczyt. W końcu nadszedł sezon 1960/61. Feyenoord zbudował wtedy drużynę opartą nie tylko na indywidualnych umiejętnościach, ale również na wyjątkowej więzi między zawodnikami. W bramce stał Eddy Pieters Graafland, defensywę tworzyli między innymi Gerard Kerkum i Rinus Israël, a w ofensywie błyszczeli Moulijn, Schouten i Van der Gijp. To była drużyna, w której – jak wspominali później jej zawodnicy – przyjaźń i poczucie wspólnoty miały ogromne znaczenie.

Po 21 latach oczekiwania Feyenoord ponownie został mistrzem Holandii. Dla kibiców było to coś więcej niż zwykłe trofeum. Był to moment, w którym klub z Rotterdamu odzyskał wiarę we własne możliwości. Van der Gijp miał w tym ogromny udział. Jego bramki były jednym z fundamentów mistrzowskiej drużyny, a współpraca z Moulijnem i Schoutenem należała do największych atutów zespołu. Rok później Feyenoord obronił tytuł. W sezonie 1961/62 Van der Gijp rozegrał 31 spotkań ligowych i zdobył 18 bramek. Feyenoord ponownie zakończył sezon na pierwszym miejscu, a napastnik po raz kolejny był jednym z najważniejszych zawodników zespołu. To właśnie w tym okresie ukształtował się obraz Van der Gijpa jako jednej z największych postaci przedwojennej i powojennej historii Feyenoordu. Był twarzą zespołu, który zakończył długie oczekiwanie na mistrzostwo i rozpoczął drogę prowadzącą do późniejszej europejskiej dominacji klubu. Co ważne, relacje pomiędzy zawodnikami nie kończyły się wraz z ostatnim gwizdkiem.

Moulijn, Schouten, Pieters Graafland i Van der Gijp pozostali bliskimi przyjaciółmi jeszcze wiele dekad później. Kiedy w 2017 roku KNVB zorganizował spotkanie mistrzów z 1961 roku, zawodnicy nadal wspominali tamte czasy z ogromnym sentymentem. Schouten mówił wtedy o wyjątkowej więzi, która przetrwała sześćdziesiąt lat. Rekord, który przetrwał pokolenia Van der Gijp rozegrał w Feyenoordzie dziewięć sezonów. W tym czasie wystąpił w 233 meczach ligowych i zdobył 177 bramek. To wynik, który do dziś zapewnia mu status najlepszego strzelca Feyenoordu w erze profesjonalnej. Warto przy tym zaznaczyć, że przed wprowadzeniem profesjonalizmu w holenderskim futbolu Kees Pijl i Jaap Barendregt zdobywali dla Feyenoordu bramki w większej liczbie, dlatego w zestawieniach obejmujących całą historię klubu Van der Gijp nie zawsze znajduje się na pierwszym miejscu. W profesjonalnej historii Feyenoordu jego 177 ligowych trafień pozostaje jednak rekordem. To jeden z tych rekordów, które szczególnie dobrze pokazują skalę jego skuteczności.

Van der Gijp nie grał w czasach współczesnego futbolu, kiedy zawodnicy mają do dyspozycji rozbudowane zaplecze medyczne, dietetyków, analityków danych i nowoczesne metody treningowe. Grał w zupełnie innej epoce, na boiskach i w warunkach, które wymagały od zawodników znacznie większej odporności. Mimo tego przez niemal dekadę regularnie trafiał do siatki. Jego liczby są tym bardziej imponujące, że Van der Gijp nie był zawodnikiem, którego kariera w Feyenoordzie trwała dwadzieścia lat. Dziewięć sezonów wystarczyło, aby pozostawić po sobie rekord, który przetrwał kolejne pokolenia napastników.

W 1963 roku zakończyła się jego historia w Feyenoordzie. Po dziewięciu sezonach spędzonych w Rotterdamie 33-letni Van der Gijp zdecydował się na zmianę otoczenia. Trafił do Blauw-Wit Amsterdam, gdzie spędził kolejne trzy sezony i zakończył karierę zawodniczą w 1967 roku. Odejście z Feyenoordu pokazało mu również, jak ogromne znaczenie miała dla jego gry współpraca z Moulijnem. Sam Van der Gijp po latach przyznawał, że jego były partner z lewej strony był dla niego wyjątkowo ważnym zawodnikiem. Moulijn potrafił dostarczyć piłkę w taki sposób, który idealnie odpowiadał jego sposobowi poruszania się w polu karnym. W Amsterdamie brakowało mu tego rodzaju podań i dośrodkowań. Jego gra głową nadal była znakomita, ale nie otrzymywał już tylu piłek, które pozwalały mu wykorzystywać tę umiejętność. To jeden z najlepszych przykładów tego, jak bardzo futbol jest sportem zespołowym. 177 bramek zapisano przy nazwisku Van der Gijpa, ale wiele z nich było efektem współpracy całej drużyny – szczególnie Moulijna i Schoutena.

Po zakończeniu kariery Van der Gijp nie odszedł od piłki. Przez pewien czas próbował swoich sił jako sędzia, ale ta przygoda trwała krótko. Następnie rozpoczął pracę szkoleniową. Prowadził między innymi VV Sliedrecht, RVVH oraz SC Veendam, gdzie pracował w latach 1972–1974. Później pojawiał się również w różnych rolach związanych z zarządzaniem klubami i futbolem. Był również związany z Feyenoordem w roli technicznego działacza. Później pełnił podobną funkcję w FC Eindhoven. Nie zrobił jednak jako trener kariery porównywalnej z osiągnięciami zawodniczymi. Jego największe miejsce w historii holenderskiego futbolu pozostało związane z tym, co zrobił na boisku. Po zakończeniu aktywności w profesjonalnym futbolu prowadził między innymi sklep sportowy. Nie oznaczało to jednak całkowitego zerwania z piłką. Przez kolejne lata wciąż był obecny w środowisku futbolowym, a jego nazwisko pozostawało mocno związane z Feyenoordem.

kolejnych pokoleń kibiców Van der Gijp pozostawał przede wszystkim Ome Cor – wujkiem, starszym człowiekiem Feyenoordu, który reprezentował zupełnie inną epokę klubu. Kiedy wracał na De Kuip, nie był anonimowym byłym zawodnikiem. Kibice doskonale wiedzieli, kim był i co zrobił dla ich klubu. W 2018 roku FSV De Feijenoorder wydało specjalny magazyn poświęcony wyłącznie jego osobie. Był to symboliczny dowód uznania ze strony kibiców. Van der Gijp przez lata miał przy wejściu do swojego domu tabliczkę z herbem Feyenoordu. Później tabliczka towarzyszyła mu również w domu opieki, w którym spędził ostatnie lata życia. W 2017 roku mógł jeszcze obserwować jeden z najbardziej wyjątkowych momentów w najnowszej historii klubu. Feyenoord zdobył mistrzostwo Holandii po 18 latach oczekiwania. Van der Gijp oglądał transmisję z ceremonii na Coolsingel w swoim domu w Dordrechtcie. Był już wtedy starszym człowiekiem, ale sukces jego ukochanego klubu wciąż miał dla niego ogromne znaczenie. To właśnie w takich momentach najlepiej było widać, że jego relacja z Feyenoordem dawno przestała być relacją byłego zawodnika z dawnym klubem. Feyenoord był częścią jego życia.

Cor van der Gijp zmarł 12 listopada 2022 roku w wieku 91 lat. W ostatnich latach życia zmagał się z problemami zdrowotnymi, a po śmierci żony jego stan stopniowo się pogarszał. Przebywał w domu opieki w swoim rodzinnym Dordrechtcie. Dzień po jego śmierci Feyenoord rozgrywał na De Kuip derbowy mecz z Excelsiorem. Klub postanowił uczcić pamięć swojej legendy przed spotkaniem. Na stadionie, który przez tyle lat był domem Van der Gijpa, prawie 50 tysięcy kibiców uczciło go minutą ciszy. Zawodnicy Feyenoordu wystąpili również z czarnymi opaskami. Było to symboliczne pożegnanie człowieka, który po raz pierwszy wybiegł w koszulce Feyenoordu w 1956 roku, a jego nazwisko nadal pozostaje na szczycie klubowej klasyfikacji strzelców. 

„Będę to powtarzał: Moulijn mnie stworzył”

Najważniejsze osiągnięcia

  • Mistrzostwo Holandii 2x

Wyniki 8. kolejka

Gospodarz

Gość

PSV Eindhoven

? - ?

SC Heerenveen

Feyenoord Rotterdam

? - ?

AZ Alkmaar

Go Ahead Eagles

? - ?

Sparta Rotterdam

Ajax Amsterdam

? - ?

NEC Nijmegen

Fortuna Sittard

? - ?

FC Twente

FC Utrecht

? - ?

Willem II Tilburg

PEC Zwolle

? - ?

SC Cambuur

SC Telstar

? - ?

ADO Den Haag

Excelsior Rotterdam

? - ?

FC Groningen

Zdjęcie Tygodnia

20-27 września

Feyenoord po raz kolejny urządził sobie prawdziwy festiwal strzelecki.

Video

Feyenoord 5-0 FC Utrecht

Po wysokim zwycięstwie nad FC Utrecht zawodnicy Feyenoordu otrzymają tydzień wolnego.

Live chat

DamianM

No niestety, bo potencjał był ogromny

Gość

Pik kariery i liczb Janoty przypadł na Arkę Gdynia :-D coś mu nie poszło z tą karierą.

DamianM

Szkoda ze polski Messi nie trafił na inny, lepszy okres. Ciekawe, jakby by to było

Gość

Kiedy do legend dołączy michał janota i marek saganowski? :-)

DamianM

daj spokój, z nudów tyle legend do działu Legendy dodam, że szok haha, to jest chore, że teraz stypa, a zaraz do konca roku mecz za meczem

Gość

10 dni jeszcze panie. Torturują nas reprezentacją polski :D

DamianM

ale stypa jest podczas tej przerwy, masakra jak umarł futbol

DamianM

kamodża też gra z timorem wschodnim :))

Gość

Szkocja U19-Ukraina U19 - 0-2 w 65 minucie, tylko Ukraina gra w dziewięciu XDDD

DamianM

Tak

Gość

eee a tak mi się przypomniało - polsat sport jeszcze pokazuje eredivisie?

Van den Graaf

Już ich kiedyś wyrzucili z LM na 2 sezony i dali 30 mln kary - po odwołaniu ograniczyli do 10mln kary.... To teraz myślę za 114 zarzutów to chyba 20 wystarczy .. znaczy oficjalnie ;)

Gość

Czekamy na zaskakujący werdykt :D ale nie róbmy sobie wielkich nadziei.

DamianM

I co Premier League potwierdziła zarzuty dla City. I co, myślicie, że jak to się skończy? Na pewno im mistrzostw nie odbiorą

Gość

*zdjeła majtko chorwacji - miało być :D

Gość

hiszpania już zdjęła majtki hiszpanii - zaczyna się batożenie.

DamianM

Teoria spiskowa ;-) coraz lepiej

DamianM

A wy co myślicie o tym, że Vinicius to obecnie nie Vini, bo ten prawdziwy został podmieniony po MŚ? https://x.com/marca/status/2104887826340852075

DamianM

Moussa na szczęście nie zagrał no rzekomo miał jakieś problemy. O tyle dobrze

Gość

No i Algieria nie wygrała.

Uczestnicząc w rozmowach na Live Chat potwierdzasz, że zapoznałeś się i akceptujesz jego regulamin.