AZ Alkmaar

Eredivisie
De Kuip

Sob

10.10

18:45

FC Utrecht

Eredivisie
De Kuip

Nie

20.09

12:15

5:0

Henk Schouten

Schouten

Legendy Feyenoordu

Henk Schouten

Napastnik • 1955–1963

Mecze: 194
Bramki: 125
Największy sukces: Dwa mistrzostwa Holandii

Biografia

W historii Feyenoordu są piłkarze, których zapamiętuje się za zdobyte trofea, są tacy, których wspomina się przede wszystkim ze względu na wielkie mecze, i są również tacy, których nazwisko z czasem zaczyna żyć własnym życiem. Henk Schouten należał do wszystkich tych kategorii. Był jednym z najskuteczniejszych zawodników swojej epoki, dwukrotnym mistrzem Holandii, członkiem jednej z najbardziej charakterystycznych linii ofensywnych w dziejach klubu, ale przede wszystkim człowiekiem, który na zawsze zapisał się w historii holenderskiego futbolu jednym niewiarygodnym wyczynem. 2 kwietnia 1956 roku zdobył dziewięć bramek w meczu Feyenoordu z De Volewijckers. Do dziś żaden zawodnik w historii profesjonalnego futbolu w Holandii nie zdołał strzelić więcej goli w jednym spotkaniu. Co więcej, Schouten zdobył wówczas właściwie dziesięć bramek, ale jedno z jego trafień zostało anulowane z powodu spalonego.

Jednak sprowadzenie Schoutena wyłącznie do tego rekordu byłoby niesprawiedliwe. Przez osiem lat występów w Feyenoordzie rozegrał 194 oficjalne mecze ligowe i zdobył 125 bramek, co przez wiele lat zapewniało mu miejsce w ścisłej czołówce najlepszych strzelców w historii klubu. Był częścią zespołu, który po 21 latach oczekiwania przywrócił Feyenoordowi mistrzostwo Holandii, a rok później pomógł obronić tytuł. Grał obok Coena Moulijna i Cora van der Gijpa, z którymi stworzył niezwykle groźne trio ofensywne. A kiedy kariera dobiegła końca, nie odwrócił się od klubu. Przez kolejne dekady regularnie przychodził na De Kuip, spotykał dawnych kolegów i pozostawał częścią rodziny Feyenoordu.

Henk Schouten urodził się 16 kwietnia 1932 roku w Rotterdamie. Wychowywał się w Kralingen i od najmłodszych lat futbol był jednym z najważniejszych elementów jego życia. W wieku zaledwie dwunastu lat został członkiem Excelsioru. To właśnie tam rozpoczęła się jego piłkarska droga. W przeciwieństwie do wielu późniejszych gwiazd Feyenoordu nie był produktem klubowej Akademii z Varkenoord. Dorastał w zupełnie innych czasach, kiedy młodzi chłopcy zdobywali doświadczenie przede wszystkim na ulicach i małych boiskach Rotterdamu.

Excelsior stał się pierwszym poważnym klubem Schoutena. To tam rozwijał się jako zawodnik, zanim rozpoczął swoją profesjonalną karierę. W późniejszych latach występował również w BVC Rotterdam i Holland Sport, ale właśnie droga przez lokalne rotterdamskie środowisko piłkarskie sprawiła, że jego związek z miastem był wyjątkowo silny. Schouten był człowiekiem z Rotterdamu w pełnym tego słowa znaczeniu – bezpośrednim, dowcipnym, otwartym i niezwykle przywiązanym do swojego klubu oraz ludzi, z którymi dzielił szatnię.

W 1955 roku jego kariera nabrała zupełnie nowego kierunku. Schouten trafił do Feyenoordu i wkrótce miał się przekonać, że De Kuip będzie miejscem, w którym jego nazwisko zostanie zapamiętane na dziesięciolecia. W tamtym okresie Feyenoord nie był jeszcze klubem, który regularnie zdobywał najważniejsze trofea. Wielkie europejskie triumfy, które miały nadejść w następnej dekadzie, były jeszcze odległą przyszłością. Drużyna dopiero budowała swoją pozycję, a Schouten miał odegrać w tym procesie bardzo ważną rolę.

Na początku swojej przygody w Rotterdamie nie był jeszcze zawodnikiem, którego wszyscy znali. Szybko jednak okazało się, że ma coś wyjątkowego – instynkt pod bramką i umiejętność znajdowania się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie. Nie potrzebował wielu okazji, aby wpisać się na listę strzelców. Potrafił wykorzystać zamieszanie w polu karnym, znaleźć lukę między obrońcami i zakończyć akcję jednym kontaktem. Jego gra nie zawsze była efektowna, ale bardzo często była skuteczna.

2 kwietnia 1956 roku wydarzyło się coś, co na zawsze zmieniło miejsce Henk Schoutena w historii holenderskiego futbolu. Feyenoord podejmował De Volewijckers. Spotkanie zakończyło się zwycięstwem gospodarzy 11:4, ale wynik nie oddaje nawet części tego, co wydarzyło się na boisku. Schouten zdobył dziewięć z jedenastu bramek Feyenoordu. Dziewięć razy pokonał bramkarza rywali w jednym spotkaniu. To rekord, którego nikt później nie pobił. W 2007 roku Afonso Alves zdobył siedem bramek dla Heerenveen przeciwko Heraclesowi, zbliżając się do osiągnięcia Schoutena, ale dziewięć trafień nadal pozostaje wynikiem wyjątkowym. Co jeszcze bardziej niezwykłe, Schouten miał tego dnia na koncie również dziesiąte trafienie. Zostało jednak anulowane po odgwizdaniu spalonego.

Można sobie wyobrazić atmosferę na De Kuip, gdy kibice zaczęli liczyć kolejne bramki swojego napastnika. Schouten zdobywał gola za golem, a z każdym kolejnym trafieniem rosło przekonanie, że kibice oglądają coś absolutnie wyjątkowego. Po dziewiątej bramce wszyscy czekali już na dziesiątą. Kiedy piłka po raz kolejny znalazła się w siatce, trybuny eksplodowały, lecz radość trwała krótko. Sędzia dopatrzył się pozycji spalonej. Dziesiątego gola nie było w oficjalnym zapisie, ale dziewięć wystarczyło, aby Schouten przeszedł do historii. Do dziś jego nazwisko pojawia się przy tym rekordzie za każdym razem, gdy mówi się o najbardziej niezwykłych indywidualnych występach w holenderskiej piłce.

Co ważne, nie był to jedyny wielki mecz Schoutena. Cztery lata później, 28 sierpnia 1960 roku, Feyenoord rozegrał jeden z najbardziej pamiętnych Klasyków w swojej historii. Na De Kuip Ajax został pokonany aż 9:5, a Schouten zdobył cztery bramki. Do dziś jest to najbardziej bramkostrzelny mecz w historii Eredivisie. Te dwa spotkania najlepiej pokazują jego znaczenie. Schouten nie był zawodnikiem, który raz trafił na idealny dzień i dzięki temu zapisał się w historii. Potrafił seryjnie zdobywać bramki i szczególnie dobrze radził sobie w meczach, w których Feyenoord potrzebował zawodnika zdolnego przesądzić o wyniku.

Największym rozdziałem jego kariery był jednak nie pojedynczy rekord, ale drużyna, w której przyszło mu grać. W Feyenoordzie spotkał Coena Moulijna i Cora van der Gijpa, a wspólnie stworzyli ofensywne trio, które stało się jednym z symboli rotterdamskiego futbolu lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. Moulijn był skrzydłowym obdarzonym wyjątkową techniką i dryblingiem. Van der Gijp był klasycznym, niezwykle skutecznym napastnikiem, który później został najlepszym strzelcem Feyenoordu w profesjonalnej historii klubu. Schouten wnosił do tego zestawu własną inteligencję, ruchliwość i instynkt strzelecki. Razem stanowili formację, która potrafiła rozmontować każdą defensywę.

Ich relacja nie kończyła się jednak na boisku. Zawodnicy z tamtej generacji przez dziesięciolecia pozostawali przyjaciółmi. W 2017 roku KNVB zorganizował spotkanie mistrzów Feyenoordu z 1961 roku. Na De Kuip ponownie spotkali się między innymi Schouten, Van der Gijp i Eddy Pieters Graafland. Mimo że od ich największych sukcesów minęło ponad pół wieku, więź między nimi nadal była bardzo silna. Schouten powiedział wówczas: „Nasza więź jest wyjątkowa. Mówimy przecież o wydarzeniach sprzed sześćdziesięciu lat.”

Wspominając Schoutena, dawni koledzy zwracali uwagę również na jego poczucie humoru. Nie bez powodu specjalny numer De Feijenoorder poświęcony jego karierze został opisany słowami: „recordhouder, humorist, vriend, Rotterdammer en Feyenoorder” – rekordzista, humorysta, przyjaciel, Rotterdamer i Feyenoorder. W specjalnym wydaniu wspominali go między innymi Gerard Meijer, Frans Bouwmeester, Cor van der Gijp, Gerard Kerkum, Piet Romeijn, Kees Rijvers, Eddy Pieters Graafland, Gerard Bergholtz i Reinier Kreijermaat.

Schouten nie musiał długo czekać na pierwszy wielki sukces. W sezonie 1960/61 Feyenoord rozpoczął kampanię, która miała zakończyć jedno z najdłuższych oczekiwań w historii klubu. Rotterdamczycy przez 21 lat nie zdobyli mistrzostwa kraju. Ostatni tytuł wywalczyli jeszcze w 1940 roku, w czasach zupełnie innego futbolu. Drużyna prowadzona przez Jiříego Sobotkę grała efektowny i niezwykle skuteczny futbol. Feyenoord zdobył w sezonie aż 100 bramek, a wśród najskuteczniejszych znaleźli się Cor van der Gijp z 29 trafieniami, Henk Schouten z 19 oraz Coen Moulijn z 16. Schouten był więc jednym z trzech najważniejszych strzelców zespołu, który zakończył trwającą ponad dwie dekady suszę.

28 maja 1961 roku Feyenoord przypieczętował mistrzostwo zwycięstwem 2:1 nad Rapidem JC. Rotterdam eksplodował. Kibice tłumnie wyszli na ulice, aby świętować z drużyną. Dla Schoutena był to jeden z najważniejszych momentów całej kariery. Człowiek, który kilka lat wcześniej zapisał się w historii indywidualnym rekordem, teraz stał się częścią zespołu, który na nowo zdefiniował pozycję Feyenoordu w holenderskim futbolu. Rok później Feyenoord ponownie został mistrzem. Sezon 1961/62 był kolejnym potwierdzeniem, że klub z Rotterdamu na dobre wrócił na szczyt. Schouten był już jednym z najbardziej doświadczonych zawodników zespołu. Jego znaczenie nie ograniczało się do zdobywania bramek – należał do grupy liderów szatni, która przekazywała młodszym zawodnikom charakter i mentalność wypracowane podczas poprzednich sezonów.

Dwa mistrzostwa z rzędu były początkiem epoki, która wkrótce miała doprowadzić Feyenoord do jeszcze większych sukcesów. W klubie pojawiali się kolejni zawodnicy, rosła siła drużyny, a na horyzoncie zaczynał pojawiać się zespół, który kilka lat później miał zdobyć Puchar Europy. Schouten nie doczekał jednak tego triumfu jako zawodnik. Jego historia w Feyenoordzie zakończyła się wcześniej. Po ośmiu sezonach spędzonych w Feyenoordzie Schouten zdecydował się na powrót do klubu, w którym zaczynał swoją przygodę z piłką. W 1963 roku ponownie został zawodnikiem Excelsioru. Grał tam do 1967 roku, kiedy ostatecznie zakończył karierę.

W jego przypadku nie było jednak klasycznego „końca futbolu”. Schouten pozostał człowiekiem związanym z piłką, ale przede wszystkim pozostał Feyenoorderem. Po zakończeniu kariery regularnie pojawiał się na De Kuip. Nie potrzebował oficjalnej funkcji, aby czuć się częścią klubu. Wystarczało mu miejsce na trybunach i możliwość obejrzenia meczu swojej drużyny. De Feijenoorder podkreślało po jego śmierci, że po zakończeniu kariery przez lata wiernie śledził Feyenoord z trybun i był częstym gościem podczas domowych spotkań.

W grudniu 2016 roku u Schoutena zdiagnozowano raka trzustki. Mimo choroby nadal interesował się Feyenoordem i śledził jego mecze. Nie odcinał się od klubu, który był częścią jego życia od lat pięćdziesiątych. Jeszcze w 2017 roku uczestniczył w spotkaniu mistrzów z 1961 roku i pojawiał się w De Kuip.

Henk Schouten zmarł 18 kwietnia 2018 roku, dwa dni po swoich 86. urodzinach. Feyenoord stracił nie tylko jednego ze swoich najlepszych strzelców, ale także człowieka należącego do pokolenia, które zbudowało fundamenty pod późniejszą wielkość klubu. KNVB w swoim pożegnaniu przypomniał, że Schouten rozegrał dla reprezentacji Holandii dwa spotkania. Jego debiut miał miejsce w Dublinie przeciwko Irlandii w 1955 roku, a drugie i ostatnie spotkanie w Oranje rozegrał sześć i pół roku później przeciwko Belgii. W obu meczach Holandia nie zdobyła bramki.

„W całym kraju nie doświadczysz tego, czego doświadcza się tutaj z Het Legioen”

Najważniejsze osiągnięcia

  • Mistrzostwo Holandii 2x

Wyniki 8. kolejka

Gospodarz

Gość

PSV Eindhoven

? - ?

SC Heerenveen

Feyenoord Rotterdam

? - ?

AZ Alkmaar

Go Ahead Eagles

? - ?

Sparta Rotterdam

Ajax Amsterdam

? - ?

NEC Nijmegen

Fortuna Sittard

? - ?

FC Twente

FC Utrecht

? - ?

Willem II Tilburg

PEC Zwolle

? - ?

SC Cambuur

SC Telstar

? - ?

ADO Den Haag

Excelsior Rotterdam

? - ?

FC Groningen

Zdjęcie Tygodnia

20-27 września

Feyenoord po raz kolejny urządził sobie prawdziwy festiwal strzelecki.

Video

Feyenoord 5-0 FC Utrecht

Po wysokim zwycięstwie nad FC Utrecht zawodnicy Feyenoordu otrzymają tydzień wolnego.

Live chat

DamianM

obraził się skubany hahahah, japier

DamianM

Cristiano Ronaldo opuszcza zgrupowanie reprezentacji Portugalii i za kilka godzin wsiądzie do swojego prywatnego odrzutowca, by udać się do Madrytu. To może koniec jego kariery reprezentacyjnej.

Gość

Feyenoordzice jeszcze dostały gonga na sam koniec ale jest awans.

Gość

Polski gigant 3-0 rozwalamy - robimy im potop w katowicach.

Gość

Za rok będzie "piłkarz z championship" - musza się spieszyć :D

DamianM

premier league, wiecie na papierze. czaicie te nagłówki? PIŁKARZ Z PREMIER LEAGUE NA RATUNEK KADRZE

Gość

MAzurek 2 bramki a oni chcą jakiegoś gracza simsów z anglii do 1 reprezentacji :D

DamianM

te nasze kobity to nawet chyba na polski zespoł mogą trafić, chociaż nie wiem czy to jakaś drabinka z góry czy coś będzie

Gość

u21 polska 2-0 - już stręczą żeby brać spowrotem brzęczka albo michniewicza - środowisko piłkarskie w polsce ma zjebane łby do cna.

DamianM

a no widzisz, rozumiem ze to jest coś ala Europa League na męskie, bo widze, że liga mistrzyń osobno gra

Gość

Tak jest. To dopiero 2 edycja.

DamianM

bede pisał o nich ale musze sie zaznajomic, bo tam gdzie one awansują, to nie ma fazy ligowej, grupowej nic tylko od razu bodaj 1/8

Gość

kobiecy feye 45 minut od pucharów.

zolwik

Może też już jest bojkot ;X i już 1:0 wszystko wygrywają.

zolwik

W Katowicach spodziewałem się zorganizowanego dopinga. Na u 21 kibole organizują a tu coś piknikowo.

zolwik

Jo, to te same eliminacje

Gość

14 października 2025 u21
szwecja-polska 0-6

Gość

Niedawno było 0-6 dla polski jakiś tamrocznik - chyba brzęczka u21

zolwik

A więc daje cynka, na TVP Sport leci u21 Polska - Szwecja eliminacje. Można rzucić okiem.

DamianM

no chyba wrzucałem, powalone, że mu z tym wygodnie jest :D :D

Uczestnicząc w rozmowach na Live Chat potwierdzasz, że zapoznałeś się i akceptujesz jego regulamin.