PEC Zwolle

Eredivisie
MAC³PARK stadion

Nie

17.05

14:30

AZ Alkmaar

Eredivisie
De Kuip

Nie

10.05

16:45

1:1

Kultowi bohaterowie

about

CHRISTIAN GYAN | Niestety zmarł w grudniu 2021 roku. Chris Gyan był jednym z najbardziej radosnych i pozytywnie usposobionych piłkarzy, jacy kiedykolwiek występowali na holenderskich boiskach. Przez dziesięć lat był związany z Rotterdamem, w tym dwukrotnie występował na zasadzie wypożyczenia w Excelsiorze. W latach 1997–2007 były obrońca reprezentował barwy Feyenoordu. To właśnie z rotterdamskim klubem Gyan sięgnął po Puchar UEFA w 2002 roku, wygrywając finał z Borussią Dortmund. Choć rzadko pojawiał się w wyjściowym składzie, w decydującym meczu rozpoczął spotkanie od pierwszej minuty z powodu zawieszenia Bretta Emertona. „Atta Rasta”, jak nazywali go kibice, za każdym razem otrzymywał gromkie brawa, gdy wychodził na rozgrzewkę. Grupa sympatyków Feyenoordu zorganizowała również zbiórkę pieniędzy, aby pomóc mu wyjść z problemów finansowych. Urodzony w Ghanie piłkarz zmarł w wieku 43 lat. Setki kibiców zgromadziły się, by oddać mu ostatni hołd. Z racami w dłoniach skandowali jego nazwisko, gdy karawan żałobny objeżdżał De Kuip.

JOZSEF KIPRICH | Urodzony w Tatabányi na Węgrzech József Kiprich przez sześć lat był zawodnikiem Feyenoordu i na stałe zapisał się w historii klubu z Rotterdamu. 68-krotny reprezentant Węgier rozegrał w barwach Feyenoordu 156 spotkań, w których zdobył 59 bramek, stając się jedną z najbardziej charakterystycznych postaci tamtej epoki. Węgierski napastnik bardzo szybko zyskał sympatię kibiców. Na boisku imponował ogromnym zaangażowaniem i walecznością, a poza nim – naturalnym poczuciem humoru. Chętnie żartował zarówno z dziennikarzami, jak i z kolegami z drużyny, co tylko wzmacniało jego popularność. W 1992 roku doszło do dziś wspominanego momentu telewizyjnego, gdy reporter NOS Frank Snoeks zapytał Kipricha, dlaczego już po trzydziestu minutach gry tak mocno dyszał. Napastnik, próbując zrozumieć pytanie, zapytał w swoim łamanym niderlandzkim, co właściwie oznacza słowo „puffen”. Ta spontaniczna i szczera reakcja przerodziła się w jeden z najbardziej humorystycznych wywiadów tamtych lat i sprawiła, że Kiprich podbił serca kibiców w całej Holandii.

Wśród jego najbardziej ikonicznych momentów nie sposób nie wspomnieć o rzucie karnym przeciwko PSV. Feyenoord przegrywał wówczas 1:2, gdy otrzymał szansę z jedenastu metrów. Kiprich wszedł na boisko bez wcześniejszej rozgrzewki i z pełnym spokojem wykorzystał rzut karny, potwierdzając swój status piłkarza, który nie bał się odpowiedzialności w kluczowych chwilach. „Czarodziej z Tatabányi” opuścił Feyenoord w 1995 roku. W trakcie swojej przygody z klubem sięgnął po mistrzostwo Holandii, cztery Puchary Holandii oraz zdobył pierwszą w historii Johan Cruijff Schaal. Jego pożegnanie miało niezwykle emocjonalny charakter – Kiprich opuszczał De Kuip ze łzami w oczach, podczas gdy cały stadion skandował jego nazwisko. Do dziś pozostaje jednym z największych piłkarskich kultowych bohaterów, jakich kiedykolwiek poznała Holandia.

JOHN DE WOLF - ZAWODNIK FEYENOORDU W LATACH 1989-1994

John de Wolf to prawdziwa ikona Feyenoordu – nie tylko z powodu charakterystycznych włosów, brody i tatuażu na plecach. Jego styl gry był równie bezkompromisowy jak jego wygląd. Po trudnym okresie zdrowotnym w FC Groningen, odrodził się w Rotterdamie jako lider defensywy. Uosabiał waleczność, nieustępliwość i charyzmę – cechy, które uczyniły go niekwestionowanym idolem kibiców. De Wolf nie tylko grał twardo, ale także inspirował całe pokolenie młodszych zawodników swoją postawą.

MARIO BEEN - ZAWODNIK FEYENOORDU W LATACH 1982-1988

Znany jako „Mariodonna”, został okrzyknięty tym przydomkiem po fenomenalnym golu na młodzieżowych mistrzostwach świata w 1983 roku. W barwach Feyenoordu rozegrał blisko 140 meczów, zdobywając aż 53 bramki – imponujący dorobek jak na ofensywnego pomocnika. Jego talent i humorystyczna natura sprawiały, że był uwielbiany przez kibiców. Choć później trafił do włoskiej Pisy, wielu wierzy, że jego kariera mogła potoczyć się jeszcze lepiej, gdyby nie zbiegła się z trudniejszym okresem w historii klubu.

ULRICH VAN GOBBEL - ZAWODNIK FEYENOORDU W LATACH 1990–1995 i 1997–2002

Najszybszy obrońca w Holandii – tak o Van Gobbelu mówiono z uznaniem. Jego ofensywne rajdy prawą stroną boiska rozpalały trybuny De Kuip. W reprezentacji Holandii rozegrał osiem spotkań, ale to Feyenoord zawsze był najbliższy jego sercu. Spędził w klubie dwanaście sezonów i nawet w ostatnich latach gry, gdy zmagał się z bólem biodra, nie potrafił powiedzieć „dość”. – Piłka nożna była moim życiem. Nie mogłem z tym tak po prostu skończyć – wspominał po zakończeniu kariery.

PAUL BOSVELT - ZAWODNIK FEYENOORDU W LATACH 1997-2003

Choć karierę na najwyższym poziomie rozpoczął dopiero w wieku 27 lat, szybko stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych piłkarzy swojego pokolenia. Paul Bosvelt był kapitanem drużyny, która w 2002 roku sięgnęła po Puchar UEFA. Jego niezłomność i boiskowa charyzma stały się symbolem tamtej ekipy. Już trzy lata wcześniej świętował mistrzostwo kraju. Kibice śpiewali: "He's here, he's there, he's f**ing everywhere – Paultje Bosvelt!"* – i w tych słowach kryło się wszystko, co znaczył dla Feyenoordu.

JOHN GUIDETTI - ZAWODNIK FEYENOORDU W LATACH 2011-2012

Szwedzki napastnik trafił do Feyenoordu na jeden sezon, ale to wystarczyło, by stać się ulubieńcem fanów. Strzelił 20 bramek w lidze, w tym hat-tricka przeciwko Ajaksowi, czym z miejsca zapisał się w historii derbów. Jego entuzjazm, efektowne cieszynki i nieco szalony temperament dodawały kolorytu rotterdamskiej drużynie. W pamięci kibiców zapisał się też przez niefortunną czerwoną kartkę – zdjął koszulkę po bramce z RKC, zapominając, że miał już żółtą kartkę. Takie były jego mecze – pełne emocji.

STEFAN BABOVIĆ - ZAWODNIK FEYENOORDU W SEZONIE 2009-2010

Serb trafił do Feyenoordu z FC Nantes, w czasach gdy klub borykał się z poważnymi problemami finansowymi. Tak poważnymi, że część jego pensji pokrywał własny ojciec. Mimo że nie grał regularnie, budził sympatię fanów De Kuip – każdy jego występ był świętem. Strzelił dwa gole w 11 meczach i cieszył się z nich, jakby decydowały o tytule mistrzowskim. Chciał zostać w Rotterdamie na dłużej, ale klub nie przedłużył współpracy. Mimo to, w oczach wielu kibiców pozostał kimś więcej niż tylko epizodem.

MIKE OBIKU - ZAWODNIK FEYENOORDU W LATACH 1992-1996

Mike Obiku – wiecznie uśmiechnięty Nigeryjczyk – był ulubieńcem trybun, choć rzadko występował w wyjściowym składzie. Zapisał się w historii dzięki bramce w meczu pucharowym z Ajaksem na ich terenie, co samo w sobie wystarczyło, by stać się legendą. Po golu przeciwko Willem II skoczył za ogrodzenie i… złapał się drutu kolczastego. Innym razem rzucił koszulkę w stronę trybun, podczas gdy mecz jeszcze trwał. 

ANDRE BAHIA - ZAWODNIK FEYENOORDU W LATACH 2004-2011

24 października 2010 roku – dzień, który kibice Feyenoordu chcieliby wymazać z pamięci. Porażka 0:10 z PSV w Eindhoven to największa klęska w historii klubu. André Bahia był wtedy jednym z zawodników, którzy kompletnie zawiedli. Ale już kilka dni później, po zwycięstwie 3:0 z VVV-Venlo, stanął na ramionach kolegów i z dumą pocałował herb. – Feyenoord to klub mojego życia – mówił później w wywiadzie. Ta lojalność i oddanie przeważyły nad błędami. Dla wielu fanów był więcej niż tylko obrońcą – był jednym z nich.

CYRIEL DESSERS - ZAWODNIK FEYENOORDU W SEZONIE 2021-2022

Początkowo rezerwowy, który miał rywalizować z Bryanem Linssenem. Szybko jednak zaczął pisać własną historię. Kluczowe gole w Lidze Konferencji, szczególnie te z Unionem Berlin czy Slavią Praga, uczyniły go bohaterem europejskiej kampanii, która zakończyła się finałem. Dessers nie tylko trafiał do siatki, ale też umiał nawiązać wyjątkową więź z kibicami – wystarczył mu zaledwie rok, by zostać zapamiętanym. Dla fanów z De Kuip był symbolem nadziei i przebudzenia Feyenoordu na międzynarodowej arenie.

[OPRACOWALI: Damian i Norbi] [FOTO: Feyenoord.nl]

Wyniki 33. kolejka

Gospodarz

Gość

Ajax Amsterdam

1 - 2

FC Utrecht

Excelsior Rotterdam

1 - 1

FC Volendam

FC Groningen

2 - 1

NEC Nijmegen

FC Twente

4 - 0

Sparta Rotterdam

Feyenoord Rotterdam

1 - 1

AZ Alkmaar

Fortuna Sittard

3 - 2

PEC Zwolle

Go Ahead Eagles

1 - 4

PSV Eindhoven

NAC Breda

? - ?

SC Heerenveen

SC Telstar

3 - 0

Heracles Almelo

Zdjęcie Tygodnia

3-10 maja

Fortuna Sittard była o krok od sprawienia dużej niespodzianki, ale na koniec zwycięsko wyszedł Feyenoord.

Video

Fortuna 1-2 Feyenoord

Nic na to się nie zapowiadało, ale jednak. Feyenoord wygrał w Sittard.

Live chat

Gość

Tylko, że Volendam na ten moment też w barażach XD
o utrzymanie XDDD

Gość

Neutralny grunt ;-)

DamianM

Bo w stolicy stadion jest juz zarezerwowany, między innymi na koncert harrego stylesa itp, więc jak skończą w barażach, będą grali w Volendam te baraże :D

DamianM

tak

Gość

A, że na tamtym stadionie u nich, tak?

Gość

Jak z Volendam?

DamianM

no i te baraże w Volendam będą grać jakby co. To jest dopiero też hit

Gość

Twente ma teraz wyjazd z PSV, Nijmegen u siebie gra z Go Ahead, a Ajax wyjazd z Heerenveen, mogą być roszady jeszcze.

Gość

Swoją drogą jeśli Ajax tego trzeciego miejsca nie uzyska na koniec, to holenderska liga znów dostanie srogo po tyłku. Ani Twente ani NEC nie przejdą eliminacji LM, Ajax jak się wzmocni, to ma jakieś szanse. A na ten moment to Ajax jesteś... w barażach o ligę konferencji O_O

DamianM

ale takie same fikołki robi ze Sterlingiem. Broni, chroni, wie, że wyszła totalna lipa, ale nie, będzie fikolki taie robił, żeby tylko nie powiedziec, że nie wypaliło po prostu.

Gość

W Zwolle będzie to samo. Albo nie wygramy i powie, że mecz już o nic, albo wygramy w bólach

Gość

No to jest klasyczny narcyzm - wszystko się układa w jedną całość gdy to czytasz. To zaklinanie i kolorowanie rzeczywistości to jest jego danie specjalne. Dziś nikt już tego nie kupuje ale tak do grudnia to dużo ludzi mu wierzyło w to co on bredzi. Bo nawet jak punktowaliśmy do października to graliśmy źle w piłkę i nie były to wyniki po dobrej grze a po przepychaniu meczów - z kilkoma wyjątkami jak 7-0 w almelo czy 6-1 z zwolle i jeszcze kilkoma - większość meczów jednak drżałeś o wynik oglądając to nawet z miernymi ekipami nie umieliśmy dominować.

DamianM

'manipuluje Twoim postrzeganiem świata' hehehehehehe jakie to prawdziwe po każdym meczu

Gość

"Dlaczego to robią?
Obrona kruchym ego: Narcyz ma w rzeczywistości niskie, choć dobrze ukryte poczucie własnej wartości. Prawda o jego błędach jest dla niego zbyt bolesna, więc mózg automatycznie ją zniekształca.Utrzymanie kontroli: Kwestionowanie rzeczywistości powoduje, że czujesz się niepewnie i zaczynasz polegać na interpretacji faktów przez narcyza.Brak empatii: Narcyz nie przejmuje się Twoimi uczuciami, dlatego bez oporów manipuluje Twoim postrzeganiem świata, traktując ludzi jak zasoby."

DamianM

jakbym czytał o RvP, ja osobiście byłbym obsrany o pozycję. Nowi decydujący, inne plany, a ty wychodzisz po jednym z najgorszych sezonów (2 miejsce to zatuszowanie) i mówisz, że ZOSTAJESZ. A kim ty jesteś, skoro zdecydują o tym nowe osoby i on o tym wie, czy to on już kest szefem? :D To jest straszne

Gość

To jest hit jak to pasuje do niego :D i do advocaata kiedyś :D

Gość

To jest tak zwane zaklinanie rzeczywistości - typowy objaw narcyzmu.

wpisałem w google "zaklinanie rzeczywistości narcyzm" i takie coś wyszło :D typowy van Persie.

"Zaklinanie rzeczywistości przez osobę z narcyzmem to mechanizm obronny i manipulacyjny, mający na celu utrzymanie wyidealizowanego obrazu siebie oraz kontroli nad otoczeniem. Narcyz nie tyle kłamie, co "przemalowuje" fakty, aby pasowały do jego narracji, w której jest zawsze nieomylny, pokrzywdzony lub wybitny."

DamianM

ale to dorosły chłop, wie, że te kloese odszedł, inny idszedł, troost odszedł. Wszyscy co go chronili. Będa nowi, co zdecydują o wszystkim, skad wiesz jakie mają plany, jak bedą to widzieli? On z góry zakłada coś, co nie ma miejsca. Jak z analizami

Gość

W obliczu krytyki on reaguje jak na atak. A krytyka jago trenerskiego fachu jest poprostu obiektywna - każdy mu wytyka co nie działa w jego taktyce i to się nie poprawia - wczoraj znowu ta sama padlina co od ubiegłego roku jak przyszedł po Priske. Te same błędy w niekryciu i braku pressingu - ta sama bezradność w grze pozycyjnej. Jedynie fart nas wczoraj uratował bo AZ miało jeszcze setke w 1 minucie 2 połowy - wyszedł Mijnans sam na sam i walnął w 1.5 metra obok. JEdno genialne podanie van den Elshouta nas uratowało.

Nie ma żadnego przypadku że w 8 na 10 meczach topowych jesteśmy ścierką do podłogi.

DamianM

wiecie co przeraża, posłuże się dziennikarzem VI, dodam potem. To, jak rvp niejest samokrytyczny, narcysytyczny i to, że o jego przyszłosci zdecytdują nowi dyrektorzy a nie samozadowolony RvP po meczu. To jest niepojęte, jak mozna byc takim czlowiekiem.

Uczestnicząc w rozmowach na Live Chat potwierdzasz, że zapoznałeś się i akceptujesz jego regulamin.