W 1935 roku Feyenoord ma już za sobą lata największej świetności i znajduje się w wyraźnym sportowym dołku. Awans do finału Pucharu Holandii stanowi jednak wyraźny impuls i okazję do poprawy nastrojów – choć ewentualne zwycięstwo postrzegane jest raczej jako nagroda pocieszenia niż pełnoprawny triumf. Rywalem w decydującym starciu jest występujący na drugim poziomie rozgrywkowym HVV Helmond.
23 czerwca 1935 roku Rotterdam tonie w upale. Na stadionie Kromme Zandweg temperatura – sięgająca około 30 stopni Celsjusza – wydaje się jeszcze wyższa niż wskazania termometrów. Mimo trudnych warunków oba zespoły walczą o każdy metr boiska. Feyenoord, jako klub o znacznie większej renomie i doświadczeniu, od początku narzuca swoje warunki gry. Stwarza kilka dogodnych sytuacji, lecz w pierwszej połowie nie potrafi znaleźć drogi do siatki. Skuteczniejsi okazują się Brabanczycy – po jednej z nielicznych ofensywnych akcji obejmują prowadzenie, a na listę strzelców wpisuje się Drouer.
Po przerwie rotterdamska drużyna szybko przywraca porządek. Arie Paauwe oraz Wim Groenendijk wyprowadzają Feyenoord na prowadzenie 2:1. Warto przypomnieć, że Paauwe – filar defensywy i reprezentant Holandii – należał wówczas do najbardziej rozpoznawalnych postaci zespołu. Radość nie trwa jednak długo, bo Van der Velden doprowadza do wyrównania.
Feyenoord wciąż kontroluje przebieg spotkania, choć musi uważać na groźne kontry rywali, którzy potrafią wykorzystać momenty przejścia z obrony do ataku. Decydujący cios zadaje ponownie Groenendijk. Gdy napastnik – jeden z kluczowych ofensywnych graczy tamtej drużyny – po raz kolejny wyprowadza swój zespół na prowadzenie, opór ekipy z Helmond zostaje złamany. Dwie kolejne bramki autorstwa tego samego zawodnika ustalają wynik na 5:2. W ostatnich dziesięciu minutach, mając na uwadze zarówno wysoką temperaturę, jak i korzystny rezultat, Feyenoord wyraźnie zwalnia tempo gry. HVV Helmond jest już wówczas pogodzone z porażką.
Choć triumf w krajowym pucharze mógł być traktowany jako forma rekompensaty za słabszy okres, z perspektywy czasu okazał się początkiem nowej, owocnej ery w historii klubu. Latem 1935 roku klubowa legenda Puck van Heel – wieloletni kapitan i symbol Feyenoordu – wbił pierwsze pale pod budowę De Kuip, który wkrótce stał się jednym z najbardziej charakterystycznych obiektów piłkarskich w Europie.
Równocześnie stery szkoleniowe objął Richard Dombi. Pod wodzą nowego trenera zespół sięgnął po trzy kolejne mistrzostwa swojej ligi okręgowej, a dwukrotnie wywalczył także tytuł mistrza Holandii, rozpoczynając kolejny złoty okres w dziejach rotterdamskiego klubu.
Warto jeszcze wspomnieć, że Feyenoord awansował do finału, pokonując po drodze Swift 5-0, Robur et Velocitas 8-1, De Kennemers 6-4, Fluks 3-1, EDO 3-0 i Juliana 5-4.
Feyenoord – HVV Helmond 5:2 (0:1)
Bramki: Drouer 0:1, Paauwe 1:1, Groenendijk 2:1, Van der Velden 2:2, Groenendijk 3:2, Groenendijk 4:2, Groenendijk 5:2.
Wyjściowy skład Feyenoordu: Van Male; Van Heide, Würsten; Bas Paauwe, Kuppen, Van Heel; Vrauwdeunt, Arie Paauwe, Groenendijk, Barendregt, Linssen.
