Legendy Feyenoordu
Rinus Israël
Obrońca • 1966–1974
Biografia
Rinus Israël urodził się 19 marca 1942 roku w Amsterdamie, w dzielnicy Volewijck na północy miasta. Wychowywał się w robotniczym środowisku, a piłka nożna od najmłodszych lat była nieodłączną częścią jego życia. Pierwsze kroki stawiał w DWV, amatorskim klubie z Amsterdamu, a następnie trafił do DWS. To właśnie tam rozpoczęła się jego profesjonalna kariera i tam też bardzo szybko pokazał cechy, które w przyszłości miały uczynić z niego jednego z najbardziej charakterystycznych obrońców holenderskiego futbolu. Był silny, zdecydowany, niezwykle ambitny i nie bał się żadnego pojedynku. W 1964 roku, jako zawodnik DWS, zdobył mistrzostwo Holandii – jedyny tytuł ligowy w historii tego amsterdamskiego klubu. Israël nie był jednak jeszcze wtedy zawodnikiem powszechnie rozpoznawalnym poza Amsterdamem. Wszystko miało zmienić się dwa lata później, kiedy zainteresował się nim Feyenoord.
Latem 1966 roku Israël przeniósł się do Rotterdamu. Feyenoord zapłacił za niego DWS około 450 tysięcy guldenów, co w tamtych czasach było bardzo wysoką kwotą. Klub miał jednak świadomość, że pozyskuje obrońcę o wyjątkowych możliwościach. Israël szybko zadomowił się w nowym miejscu. Choć pochodził z Amsterdamu, bez większych problemów odnalazł się w Rotterdamie, a charakter mieszkańców miasta bardzo mu odpowiadał. Sam po latach wspominał, że w Rotterdamie spotkał ludzi o podobnym poczuciu humoru i podobnym podejściu do życia. Na boisku jego charakter ujawniał się jednak jeszcze mocniej. Nie odpuszczał pojedynków, był niezwykle agresywny w odbiorze i wymagał od siebie oraz kolegów maksymalnego zaangażowania. Właśnie dlatego szybko otrzymał przydomek „IJzeren Rinus” – „Żelazny Rinus”. Nie był to jednak przydomek wynikający wyłącznie z jego twardej gry. Israël miał również świetne wyczucie ustawienia, bardzo dobrze grał głową, potrafił posłać znakomitą długą piłkę i doskonale rozumiał taktykę. KNVB wiele lat później podkreślała, że sprowadzanie jego stylu wyłącznie do bezkompromisowości byłoby dużym uproszczeniem.
W Feyenoordzie szybko stworzył znakomity duet z Theo Laseromsem. Laseroms, znany jako „De Tank”, podobnie jak Israël należał do obrońców, z którymi napastnicy woleli nie wdawać się w fizyczne pojedynki. Obaj grali niezwykle twardo, ale ich współpraca opierała się na czymś więcej niż sile. Doskonale się uzupełniali i tworzyli centralny duet defensywny, który stał się jednym z fundamentów największej drużyny w historii Feyenoordu. Ówczesny trener Ernst Happel miał w swoim zespole wiele wielkich indywidualności – Coena Moulijna, Wima Jansena, Wilema van Hanegema, Ove Kindvalla czy Franza Hasila – ale obrona z Israëlem i Laseromsem dawała mu podstawę, na której mógł budować cały zespół. UEFA po latach również wskazywała właśnie ten duet jako jeden z najważniejszych elementów drużyny, która w 1970 roku podbiła Europę.
Israël nie był przy tym człowiekiem, który na boisku potrafił zaakceptować kompromis. Jego mentalność najlepiej oddaje wspomnienie Wima Jansena, który opowiadał, że jego kolega poza boiskiem był spokojnym człowiekiem, ale po przekroczeniu linii bocznej zmieniał się całkowicie. Chciał wygrywać za wszelką cenę. Sam Israël wiele lat później otwarcie przyznawał, że w czasach jego gry twarda walka była częścią futbolu, a on sam nie należał do zawodników, którzy odpuszczali przeciwnikowi. Wraz z Laseromsem stanowili dla rywali bardzo trudną przeszkodę, ale ich reputacja nie oznaczała, że Israël był tylko „niszczycielem”. Wręcz przeciwnie – jego umiejętność czytania gry pozwalała mu często znaleźć się we właściwym miejscu, zanim przeciwnik zdążył rozwinąć akcję. Do tego dochodziła świetna gra w powietrzu i długa piłka, która w jego wykonaniu potrafiła rozpocząć akcję ofensywną z własnej połowy.
Najważniejszy okres jego kariery przypadł na przełom lat 60. i 70., kiedy Feyenoord zaczął wyrastać ponad holenderską konkurencję i coraz odważniej spoglądał w kierunku europejskiej elity. W sezonie 1968/69 klub zdobył mistrzostwo Holandii oraz Puchar Holandii, a następnie rozpoczął przygotowania do walki o najważniejsze trofeum europejskiego futbolu. Ernst Happel stworzył zespół niezwykle zdyscyplinowany taktycznie, ale jednocześnie pełen zawodników o wielkich umiejętnościach. Feyenoord wyeliminował kolejno KR Reykjavík, AC Milan, Vorwärts Berlin i Legię Warszawa, docierając do finału Pucharu Europy. Przeciwnikiem był Celtic Glasgow, który trzy lata wcześniej sam zdobył to trofeum. Finał miał zostać rozegrany 6 maja 1970 roku na San Siro w Mediolanie. Dla Feyenoordu był to moment, na który klub czekał od dziesięcioleci. Dla Israëla był to natomiast mecz, który na zawsze miał zdefiniować jego miejsce w historii.
Spotkanie z Celtikiem stało się jednym z najbardziej pamiętnych meczów w historii holenderskiego futbolu. Szkoci objęli prowadzenie w pierwszej połowie po trafieniu Tommy'ego Gemmella, ale Feyenoord bardzo szybko odpowiedział. W 31. minucie Israël znalazł się w polu karnym i wykorzystał swoją ogromną siłę w grze powietrznej, doprowadzając do wyrównania. Był to niezwykle symboliczny moment – gola dla Feyenoordu strzelił jego kapitan i środkowy obrońca. Mecz długo pozostawał nierozstrzygnięty i konieczna była dogrywka. Kiedy wydawało się, że spotkanie może zakończyć się rzutami karnymi, Israël ponownie odegrał kluczową rolę. W końcówce drugiej części dogrywki posłał długą piłkę w kierunku Ove Kindvalla. Szwedzki napastnik znalazł się w sytuacji sam na sam i w 117. minucie zdobył zwycięską bramkę. Feyenoord wygrał 2:1 i został pierwszym holenderskim klubem w historii, który zdobył Puchar Europy. Israël miał udział przy obu golach – najpierw sam trafił do siatki, a później rozpoczął akcję zakończoną zwycięskim golem Kindvalla.
Kiedy zabrzmiał ostatni gwizdek, to właśnie Rinus Israël jako kapitan odebrał Puchar Europy. Był pierwszym Holendrem, który jako kapitan mógł unieść nad głową najważniejsze klubowe trofeum europejskiego futbolu. Następnego dnia Feyenoord wrócił do Rotterdamu, gdzie na drużynę czekały tłumy kibiców. Coolsingel wypełniła się mieszkańcami miasta, a zdobycie Pucharu Europy przerodziło się w gigantyczne święto. Israël prezentował kibicom trofeum, ale zaledwie dzień później wrócił do zwyczajnego życia. Miał wówczas własną trafikę w Rotterdamie-Zuid, którą prowadził razem z żoną Greetje. KNVB wspominała ten szczegół jako jeden z najbardziej charakterystycznych elementów jego osobowości: dzień po największym sukcesie w historii holenderskiego klubu nie zachowywał się jak wielka gwiazda futbolu. Po prostu otworzył swój sklep i wrócił do codziennych obowiązków.
Sukces w Mediolanie nie był jednak końcem wielkiej przygody. Jeszcze w tym samym roku Feyenoord walczył o Puchar Interkontynentalny przeciwko argentyńskiemu Estudiantes de La Plata. Pierwsze spotkanie w Buenos Aires zakończyło się remisem 2:2, a rewanż rozegrano na De Kuip. Rotterdamczycy wygrali 1:0 po pamiętnym golu Joopa van Daele i ponownie Israël jako kapitan odebrał trofeum. Feyenoord został najlepszym klubem świata, a Israël znalazł się w centrum obu największych sukcesów w historii klubu. W ciągu kilku miesięcy zdobył więc z Feyenoordem Puchar Europy i Puchar Interkontynentalny. To właśnie ten okres na zawsze stworzył legendę „Żelaznego Rinusa”.
Kolejne lata przyniosły dalsze sukcesy. Feyenoord zdobył następne mistrzostwa Holandii, a Israël pozostawał jednym z liderów zespołu. W 1974 roku klub ponownie sięgnął po mistrzostwo kraju, a następnie zwyciężył w Pucharze UEFA. W finale Feyenoord mierzył się z Tottenhamem Hotspur. Pierwszy mecz w Londynie zakończył się remisem 2:2, natomiast w rewanżu na De Kuip gospodarze wygrali 2:0 i zdobyli kolejne europejskie trofeum. Dla Israëla był to drugi europejski puchar zdobyty z Feyenoordem, po Pucharze Europy z 1970 roku. W ciągu ośmiu lat spędzonych w Rotterdamie zdobył trzy mistrzostwa Holandii, Puchar Holandii, Puchar Europy, Puchar Interkontynentalny oraz Puchar UEFA. Feyenoord podaje, że w latach 1966–1974 rozegrał dla klubu 264 oficjalne spotkania.
Równolegle Israël budował swoją pozycję w reprezentacji Holandii. Zadebiutował w Oranje 30 września 1964 roku w spotkaniu z Belgią. Przez dekadę rozegrał 47 meczów w narodowych barwach i zdobył trzy bramki. Na mistrzostwach świata w 1970 roku Holandia nie wystąpiła, ale cztery lata później Israël znalazł się w składzie drużyny, która miała rozpocząć jeden z najbardziej fascynujących rozdziałów w historii światowego futbolu. Holandia z Johanem Cruyffem, Johanem Neeskensem, Robem Rensenbrinkiem i wieloma innymi zawodnikami dotarła do finału mistrzostw świata w RFN. Israël wystąpił w trzech meczach turnieju, w tym w zwycięskim spotkaniu z Brazylią. W finale przeciwko gospodarzom już nie zagrał, a Holandia przegrała 1:2. Mimo to udział w turnieju był zwieńczeniem jego reprezentacyjnej kariery.
Po mundialu Israël zakończył swoją pierwszą przygodę z Feyenoordem. Miał 32 lata i znajdował się u schyłku najbardziej udanego okresu swojej kariery. Nie zdecydował się jednak jeszcze na zakończenie gry. W 1974 roku przeniósł się do Excelsioru, gdzie spędził jeden sezon. Był to dość nietypowy krok dla zawodnika o takim dorobku, ale Israël chciał nadal grać i jednocześnie coraz poważniej myślał o pracy trenerskiej. W sezonie 1974/75 został nawet wybrany najlepszym piłkarzem Eredivisie po raz drugi w karierze – pierwszy raz otrzymał tę nagrodę w 1970 roku. Następnie przeniósł się do PEC Zwolle. W Zwolle spędził siedem sezonów, będąc nie tylko zawodnikiem, ale z czasem również asystentem trenera. Tam właśnie stopniowo przygotowywał się do drugiego etapu swojej kariery.
Jego czas w Zwolle był znacznie ważniejszy, niż mogłoby sugerować samo zakończenie kariery. Israël występował tam do 1982 roku i nawet jako doświadczony zawodnik pozostawał ważną postacią zespołu. W 1977 roku PEC Zwolle dotarło do finału Pucharu Holandii, w którym po dogrywce przegrało z FC Twente. Israël po latach wspominał ten mecz z charakterystycznym dla siebie poczuciem humoru. Przed spotkaniem zachęcił Epiego Drostowi do oddania strzału z dystansu, choć uważał jego pozycję za niemal beznadziejną. Drost posłuchał, uderzył i zdobył bramkę, a Israël po latach żartował, że zdecydowanie nie o taki efekt mu chodziło. W Zwolle spędził jednak – jak sam podkreślał – siedem bardzo przyjemnych lat.
W 1982 roku, mając już 40 lat, Israël zakończył karierę piłkarską. Nie oznaczało to jednak odejścia od futbolu. Wręcz przeciwnie – niemal natychmiast przeszedł do pracy szkoleniowej. Początkowo był związany z PEC Zwolle jako asystent, a następnie objął stanowisko trenera FC Den Bosch. W Den Bosch spędził dwa sezony i zbudował sobie opinię szkoleniowca, który potrafił dobrze organizować zespół. W 1986 roku nadszedł moment jego powrotu do Rotterdamu. Feyenoord zatrudnił swojego byłego kapitana jako trenera pierwszej drużyny. Była to zupełnie inna sytuacja niż ta, w której znajdował się jako zawodnik. Teraz musiał zbudować drużynę od strony taktycznej i organizacyjnej, a oczekiwania w klubie były ogromne.
Jego praca na De Kuip nie przyniosła jednak takich sukcesów jak kariera zawodnicza. Israël prowadził Feyenoord w latach 1986–1988, a później rozpoczął długą trenerską podróż. Pracował w PAOK Saloniki, ponownie w FC Den Bosch, a następnie objął Dinamo Bukareszt. W Rumunii osiągnął jeden z najważniejszych sukcesów swojej kariery szkoleniowej, prowadząc Dinamo do mistrzostwa kraju w sezonie 1991/92. Później związał się z holenderską federacją. Pracował z reprezentacją do lat 21, a następnie był asystentem Dicka Advocaata i Guusa Hiddinka przy pierwszej reprezentacji Holandii. W tej roli znalazł się również podczas mistrzostw świata w 1994 roku. Był więc częścią sztabu Oranje podczas turnieju, na którym Holandia dotarła do ćwierćfinału.
Israël nie ograniczał się później do pracy w Holandii. Prowadził reprezentację Ghany, pracował w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, gdzie prowadził między innymi Al-Jazirę, Al-Shabab i Al-Wahdę, a z tym ostatnim klubem zdobył mistrzostwo kraju. Pracował również w ADO Den Haag. Jego kariera trenerska była więc bardzo różnorodna i zaprowadziła go w miejsca, których jako zawodnik prawdopodobnie nie mógł sobie wyobrazić. Sam jednak z charakterystycznym dystansem przyznawał później, że nie wszystkie jego trenerskie doświadczenia były równie udane.
Mimo licznych zagranicznych przygód Israël nigdy nie zerwał związku z Feyenoordem. Od 2006 roku pracował dla klubu jako skaut, wykorzystując swoje ogromne doświadczenie do obserwowania zawodników. W późniejszych latach nadal pojawiał się w De Kuip i utrzymywał bliskie relacje z innymi legendami klubu. W 2017 roku mówił, że mniej więcej co dwa miesiące spotyka się z Wimem Jansenem i potrafią przez kilka godzin rozmawiać wyłącznie o futbolu. To dobrze pokazuje, jak mocno piłka pozostała częścią jego życia nawet wiele lat po zakończeniu profesjonalnej kariery.
Israël był przy tym człowiekiem, który nigdy nie zapominał, skąd przyszedł. Mimo że urodził się i wychował w Amsterdamie, Rotterdam stał się jego drugim domem. W późniejszych latach, wspominając karierę, nie miał wątpliwości, który okres uważa za najważniejszy. W rozmowie z Feyenoord Magazine z okazji swoich 75. urodzin mówił, że najpiękniejszym czasem była dla niego gra w Rotterdamie. Podkreślał, że miał ogromne szczęście trafić do wyjątkowej drużyny, która osiągnęła wszystko, co było możliwe do osiągnięcia. W jego słowach nie było przesadnej nostalgii – raczej świadomość, że należał do zespołu, który na zawsze zmienił historię Feyenoordu i całego holenderskiego futbolu.
W ostatnich latach życia Israël coraz rzadziej pojawiał się publicznie. Pozostał jednak jedną z najważniejszych postaci związanych z historią Feyenoordu. Jego nazwisko było nierozerwalnie związane z drużyną, która w 1970 roku jako pierwsza holenderska ekipa zdobyła Puchar Europy. Był jej kapitanem, jednym z liderów i jednym z bohaterów finału. To on zdobył wyrównującą bramkę przeciwko Celticowi, to jego długa piłka rozpoczęła akcję zakończoną zwycięskim golem Ove Kindvalla i to on jako kapitan odebrał później trofeum. Kilka miesięcy później ponownie jako kapitan podniósł Puchar Interkontynentalny. Do tego dołożył trzy mistrzostwa Holandii, Puchar Holandii i Puchar UEFA. W reprezentacji rozegrał 47 spotkań, a po zakończeniu kariery pozostał aktywny w futbolu jako trener, selekcjoner, asystent i skaut.
1 lipca 2025 roku Rinus Israël zmarł w wieku 83 lat. Feyenoord pożegnał go jako jednego z absolutnie największych ludzi w historii klubu. Kilka dni później klub zapowiedział oficjalne uczczenie jego pamięci podczas meczu otwarcia sezonu, podkreślając, że „IJzeren Rinus” był jedną z największych postaci w całej historii Feyenoordu.
Trudno zresztą znaleźć lepszy symbol złotej ery Feyenoordu niż właśnie Rinus Israël. Był kapitanem zespołu, który podbił Europę i świat, ale jego historia nie ogranicza się do jednego finału ani jednego sezonu. Przez osiem lat w Rotterdamie stał się jednym z najważniejszych obrońców w historii klubu, a później przez kolejne dekady pozostawał związany z futbolem. Jego twardość stała się znakiem rozpoznawczym, lecz za nią kryły się inteligencja, doskonałe czytanie gry, świetna gra głową, mocne podanie i przede wszystkim charakter lidera. To dlatego pamięć o nim przetrwała długo po zakończeniu kariery.
Kiedy wspomina się Feyenoord z przełomu lat 60. i 70., obok Coena Moulijna, Wilema van Hanegema, Wima Jansena, Ove Kindvalla czy Eddy'ego Pietersa Graaflanda zawsze pojawia się Rinus Israël. Był jednym z fundamentów drużyny, która sprawiła, że Rotterdam po raz pierwszy znalazł się na szczycie europejskiego futbolu. Dla wielu kibiców pozostanie przede wszystkim „IJzeren Rinus” – obrońcą, którego rywale bali się spotkać w pojedynku, ale dla historii Feyenoordu był kimś znacznie ważniejszym: kapitanem złotej drużyny i jednym z ludzi, którzy na zawsze zapisali klub w historii europejskiego futbolu.
„W Rotterdamie, jako zawodnik. To był najpiękniejszy okres. Miałem szczęście, że trafiłem na bardzo dobry zespół.”
Najważniejsze osiągnięcia
- Mistrzostwo Holandii 4x
- Puchar Holandii
- Puchar Europy
- Puchar Intertoto 3x
- Puchar Interkontynentalny
- Puchar UEFA
