---

---
---

---

---

---

PEC Zwolle

Eredivisie
MAC³PARK stadion

Nie

17.05

14:30

0:2

Rotterdam

about

Współczesny Rotterdam to miasto o międzynarodowej renomie. Łatwo dziś założyć, że jego znaczenie było czymś naturalnym i nieuniknionym, jakby Rotterdam od zawsze należał do najważniejszych ośrodków Niderlandów. Nic bardziej mylnego. To historia drogi od niewielkiej osady nad torfową rzeką do światowej metropolii.

Rok 1340. Richard Vleck, pisarz pracujący dla hrabiego Holandii Wilhelma IV, posypuje drobnym piaskiem atrament na właśnie ukończonym dokumencie. Nie zdaje sobie sprawy, że właśnie zapisuje się on w historii. Początek tekstu brzmi: – W imię Ojca, Syna i Ducha Świętego. Wilhelm, hrabia Hainaut, Holandii, Zelandii oraz pan Fryzji, oznajmia wszystkim ludziom, że nadajemy naszym mieszczanom Rotterdamu takie prawa, jakie zostały poniżej opisane...

Nie były to pierwsze przywileje miejskie, lecz zdecydowanie najważniejsze. Rotterdam wciąż pozostawał pod wpływem hrabiego, który zachowywał prawo do pobierania wielu podatków oraz sprawowania sądów w szczególnych przypadkach, ale był to ogromny krok naprzód. Po obu stronach Rotte mogły teraz funkcjonować własne władze miejskie, zdolne do ustanawiania praw dla swoich mieszkańców, zamiast oczekiwania na decyzje podejmowane w odległym zamku przez hrabiego. Rotterdamscy urzędnicy i sędziowie uzyskali również możliwość samodzielnego osądzania obywateli łamiących lokalne przepisy, z wyjątkiem najcięższych przestępstw, takich jak morderstwa, które nadal pozostawały w gestii przedstawicieli hrabiego. Miasto otrzymało też prawo organizowania własnych dorocznych targów. Co prawda nie przyciągały one jeszcze handlu na skalę, jaką wiele wieków później osiągnie Maasvlakte, ale był to początek nowego etapu. Około dwóch tysięcy mieszkańców młodego miasta mogło z nadzieją patrzeć w przyszłość.

Początki Rotterdamu – osada nad Rotte

Choć prawa miejskie z 1340 roku miały ogromne znaczenie, historia Rotterdamu rozpoczęła się znacznie wcześniej. Obszar nad Mozą był zamieszkany od stuleci, choć osadnictwo w epoce żelaza miało charakter nietrwały i często się zmieniało. Stałe ślady życia na gliniastych brzegach Rotte i w położonej tam osadzie Rotta pojawiają się dopiero w pozostałościach archeologicznych z okresu od VIII do XII wieku, między innymi w reliktach gospodarstw budowanych na sztucznych wzniesieniach.

Mieszkańcy tamtych czasów byli drobnymi rolnikami, utrzymującymi się z rybołówstwa, hodowli, łowiectwa i tkactwa, choć już wtedy uczestniczyli w szerszej sieci handlowej. Tłem dla ich życia były nieustanne wojny frankijskich królów i cesarzy. Egzystencja nad wodą niosła jednak zagrożenia. Potężna Moza regularnie wylewała, niszcząc pola, gospodarstwa, zwierzęta i ludzkie życie. Woda była sprzymierzeńcem, ale niezwykle nieprzewidywalnym i brutalnym. Wczesnym mieszkańcom Holandii nie odpowiadała taka zależność. Woda miała zostać ujarzmiona.

Podobnie myśleli hrabiowie Holandii, którzy w IX i X wieku przejęli władzę świecką nad regionem. Zachęcali oni do zagospodarowywania terenów wokół Rotte. Bagna osuszano systemem rowów i zamieniano w żyzne grunty rolne. Osada rozwijała się, choć tylko tymczasowo. W XI i XII wieku coraz większy napływ wód z Mozy zmusił mieszkańców do opuszczenia okolicy, a Rotta przestała istnieć. Ostatecznie jednak ludzie wrócili i rozpoczęli zakrojoną na szeroką skalę budowę grobli oraz wałów. Około 1270 roku powstała tama, która stała się symbolicznym zwieńczeniem tych prac. Niespełna sto lat później Rotterdam otrzymał prawa miejskie, które Richard Vleck skrupulatnie spisał na pergaminie.

Rotterdam po nadaniu praw miejskich

Podobnie jak wiele miast Europy Zachodniej, Rotterdam dynamicznie rozwijał się w XIV i XV wieku. Wąskie, łatwopalne ulice stawały się coraz bardziej zatłoczone. Wozy, piesi i swobodnie biegające zwierzęta przeciskały się przez błoto i kurz. Czystość miasta zależała głównie od samych mieszkańców, którzy chętnie wyrzucali odpady do kanałów, a czasem nawet na cmentarze. Te ostatnie służyły zresztą nie tylko jako miejsca pochówku – organizowano tam również zabawy i różnego rodzaju aktywności. W późnośredniowiecznym Rotterdamie każda przestrzeń znajdowała jakieś zastosowanie.

Miasto tętniło życiem, choć nie było jeszcze potęgą, którą miało się stać. Ważną rolę nadal odgrywały pobliskie Schiedam i Delfshaven, a dobrobyt wszystkich miast nad Mozą w dużej mierze zależał od Dordrechtu, najważniejszego centrum handlowego Holandii. Rotterdam rozwijał się jednak bardzo dobrze. Port pozostawał dostępny przez cały rok, znaczące dochody przynosiły połowy śledzi, a dzięki Rotterdamse Schie miasto posiadało połączenie z terenami wiejskimi oraz z Goudą przez Hollandsche IJssel. W XVI wieku Rotterdam miał nawet przejąć od Dordrechtu pozycję dominującego ośrodka handlowego.

Już w XV wieku mocne strony miasta przyciągały uwagę rywalizujących sił politycznych. W czasie wojen haków i dorszy, długotrwałego konfliktu między dwiema frakcjami politycznymi w hrabstwie Holandii, Rotterdam stał się przedmiotem walk. Miasto zostało ufortyfikowane i uzbrojone przez stronników Kabeljauwów, lecz nawet najmocniejsze bramy okazywały się bezużyteczne, gdy ktoś otwierał je od środka. W 1488 roku szlachcic Frans van Brederode zdobył Rotterdam dla frakcji Hoeków właśnie w taki sposób. Nie wszyscy mieszkańcy byli tym oburzeni. Podstępny manewr przypominał scenę z pasjonującej opowieści, o której mówiła cała okolica, a samo miasto zyskało dzięki temu jeszcze większy rozgłos.

Rotterdam w Złotym Wieku

Wybuch wojny osiemdziesięcioletniej w 1568 roku ponownie postawił Rotterdam w centrum konfliktu. Początkowo mieszkańcy pozostawali wierni królowi Hiszpanii. Reformowani buntownicy i watergeuzen, prowadzący działania o charakterze pirackim, zagrażali bowiem bezpieczeństwu szlaków handlowych i uderzali w interesy miasta. Dopiero rosnąca presja z innych części Holandii skłoniła rotterdamskie władze do zmiany stanowiska.

Słynny przywódca geuzów Lumey „wynagrodził” tę decyzję grabieżą skarbów kościoła św. Wawrzyńca na potrzeby swoich żołnierzy. Pierwsze doświadczenia mieszkańców z nową władzą były więc dalekie od pozytywnych. Wilhelm Orański dostrzegał jednak strategiczne znaczenie Rotterdamu. Polecił rozbudowę fortyfikacji i często przebywał w mieście oraz jego okolicach. Porty nad Mozą miały ogromne znaczenie dla działań wojennych na morzu, a rotterdamskie statki rybackie szybko ustąpiły miejsca okrętom wykorzystywanym w walkach pod Haarlemem i Lejdą.

Wilhelm Orański nie był ostatnim, który dostrzegł potencjał rotterdamskich portów. Na początku XVII wieku miasto intensywnie się rozbudowywało. Powstawały nowe porty, w tym Leuvehaven. Rozwój ten przyniósł konkretne efekty, gdy prawnik Johan van Oldenbarnevelt, przez dziesięć lat pełniący funkcję pensionarisa Rotterdamu, doprowadził do utworzenia w mieście oddziału Holenderskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej. Dzięki temu Rotterdam mógł czerpać ogromne zyski z handlu przyprawami.

Miasto rosło pod względem liczby ludności i bogactwa, stając się jednym z najważniejszych ośrodków Holandii. Sukces ten miał jednak także ciemną stronę – był częściowo oparty na pracy i wyzysku zniewolonych ludzi. W 2021 roku burmistrz Ahmed Aboutaleb oficjalnie przeprosił w imieniu Rotterdamu za rolę miasta w historii niewolnictwa.

Złoty Wiek uczynił z Rotterdamu również ważne centrum kultury. Nad portami wyrastał las masztów statków, a nad wodą wznosiły się okazałe domy bogatych kupców. Ambicje mieszkańców były coraz większe – wielu wierzyło, że Rotterdam wkrótce wyprzedzi Amsterdam jako najważniejsze miasto Holandii. Do dziś trwa spór o to, czy kiedykolwiek się to udało, ale jedno było pewne: Rotterdam stał się jednym z głównych bohaterów historii Niderlandów i miał nim pozostać. Nie zmienił tego ani upadek Republiki Zjednoczonych Prowincji, ani narodziny Królestwa Niderlandów.

Industrializacja i odbudowa Rotterdamu

Czas płynął nieprzerwanie niczym wody Mozy, a w XIX wieku industrializacja stała się w Rotterdamie wyraźnie widoczna. W latach 1776–1780 przy Oostplein uruchomiono pierwszą w Holandii pompownię parową, nowoczesne rozwiązanie mające pomóc w walce z wodą. Pierwsza konstrukcja okazała się jednak nieudana i w 1787 roku zastąpiono ją sprawnie działającym urządzeniem wzorowanym na projektach Jamesa Watta.

W 1847 roku do Rotterdamu po raz pierwszy wjechała lokomotywa, ciężka i hałaśliwa żelazna maszyna, która dotarła po torach do nowego dworca Delftsche Poort. Wkrótce kolejnym symbolem zmian stał się Willemsspoorbrug, most kolejowy, który na zawsze odmienił widok na Mozę. Wielu mieszkańców początkowo nie potrafiło zaakceptować tych zmian. Woleli otwartą przestrzeń i wodę zamiast żelaznych konstrukcji. Nowa infrastruktura sprzyjała jednak rozwojowi handlu zamorskiego.

W portach silni robotnicy przeładowywali towary wszelkiego rodzaju ze statków przypływających z całego świata, a marynarze różnych narodowości szukali schronienia w tawernach i domach publicznych. Nie wszyscy przybysze opuszczali później miasto. Rotterdam przyciągał migrantów z wielu miejsc. Było to tym bardziej istotne, że epidemie cholery i ospy oraz wysoka śmiertelność niemowląt sprawiały, iż liczba zgonów przez długi czas przewyższała liczbę narodzin. Epoka pary przynosiła przyszłość, ale nie każdemu było dane jej dożyć.

Pod koniec XIX wieku warunki życia zaczęły się stopniowo poprawiać. Władze miejskie coraz mocniej angażowały się w utrzymanie czystości, a rozwój nowoczesnej medycyny ratował ludzkie życie. Rotterdam gwałtownie się rozrastał i choć miasto nigdy nie prowadziło agresywnej polityki aneksji, stopniowo pochłaniało okoliczne tereny. Poldery zabudowywano, a pobliskie miejscowości, takie jak Delfshaven czy Kralingen, zostały włączone do rozrastającej się metropolii. Także po drugiej stronie rzeki powstawały nowe dzielnice i zakłady przemysłowe, między innymi Feijenoord.

Rotterdam początku XX wieku przypominał już miasto znane współcześnie, lecz historia miała przygotować dla niego kolejne dramatyczne doświadczenie. 14 maja 1940 roku na Rotterdam spadło ponad trzy tysiące niemieckich bomb. Miasto zostało obrócone w ruinę, ale podobnie jak średniowieczne powodzie nie zdołały go zniszczyć, tak samo nie dokonały tego niemieckie bombowce. 

Po zakończeniu wojny rozpoczęła się odbudowa Rotterdamu oparta na założeniach Basisplan voor de Wederopbouw van Rotterdam. W atmosferze dążenia do nowoczesności i modernizacji wiele uszkodzonych budynków nie zostało odrestaurowanych, lecz wyburzonych. Taki los spotkał między innymi dom towarowy De Bijenkorf zaprojektowany przez Dudoka. W latach 50. odbudowa nabrała pełnego rozpędu. Rotterdam zaczął budować wizerunek „miasta pracy” i szybko stał się symbolem nowoczesności. W 1953 roku otwarto Lijnbaan – pierwszą w Europie ulicę handlową całkowicie wyłączoną z ruchu samochodowego. Nowatorski projekt pracowni Van den Broek en Bakema przyciągnął międzynarodową uwagę. W tym samym roku oddano do użytku Groothandelsgebouw, ultranowoczesny kompleks biurowo-handlowy, który miał złagodzić ogromny deficyt powierzchni użytkowych po bombardowaniu miasta. Obok niego w 1957 roku otwarto nowy Rotterdam Centraal, zaprojektowany przez Sybolda van Ravesteyna.

Z okazji pierwszej edycji Floriady w 1960 roku wzniesiono Euromast. Wraz ze słynną rzeźbą „Zniszczone Miasto” autorstwa Ossipa Zadkine’a wieża stała się symbolem powojennego Rotterdamu. Dziesięć lat później konstrukcję podwyższono poprzez dodanie Space Tower, dzięki czemu całkowita wysokość Euromastu wzrosła do 185 metrów.

Aby przeciwdziałać kryzysowi mieszkaniowemu, władze miasta oraz firmy budowlane rozpoczęły błyskawiczne wznoszenie nowych dzielnic. W latach 40. i 50. powstały Zuidwijk, Pendrecht i Kleinpolder. W kolejnej dekadzie dołączyły Lombardijen, Groot-IJsselmonde oraz Het Lage Land, natomiast w latach 70. i 80. wybudowano Ommoord, Zevenkamp i Beverwaard. Istotną rolę w projektowaniu nowych osiedli odegrała urbanistka Lotte Stam-Beese. Od 1960 roku trwały również prace nad budową metra. System został otwarty w 1968 roku jako pierwsze metro w Holandii, łącząc południowe dzielnice miasta z centrum. W 1970 roku, w pobliżu Zuidplein, otwarto nowe hale Ahoy.

Równolegle z odbudową portów rozwijano plany oddzielenia miasta od terenów portowych. Cel ten zamierzano osiągnąć poprzez budowę nowych obszarów przemysłowo-portowych w kierunku Morza Północnego. Na południe od Nieuwe Waterweg powstały kolejno Botlek, Europoort oraz Maasvlakte, wyposażone w ogromne zbiorniki do magazynowania ropy naftowej. W Pernis, Rozenburgu i dalej na zachód wyrastały wielkie rafinerie. Rozwój portu postępował w tak szybkim tempie, że w 1962 roku port w Rotterdamie otrzymał miano największego portu świata.

W czerwcu 1970 roku Rotterdam stał się gospodarzem wydarzenia określanego jako „europejska odpowiedź na Woodstock” – Holland Pop Festival w Kralingse Bos. Na scenie wystąpiły między innymi Jefferson Airplane, Santana, The Byrds i Pink Floyd, a festiwalowi towarzyszyła typowo holenderska deszczowa aura. Niedługo wcześniej Rotterdam zaznaczył swoją obecność także na sportowej mapie Europy, gdy Feyenoord jako pierwszy holenderski klub zdobył Puchar Europy. Oba wydarzenia symbolicznie otworzyły nową epokę. Czas skupiony wyłącznie na odbudowie miasta dobiegł końca. Jednocześnie okres gospodarczej prosperity został zahamowany przez kryzys naftowy.

W krótkim czasie zaczęła się zmieniać struktura społeczna starych dzielnic. Zabudowa przedwojennych osiedli była przeludniona, zaniedbana i często pozbawiona podstawowych udogodnień, takich jak łazienki. Mieszkańcy, których było na to stać, przenosili się do nowych przedmieść lub okolicznych gmin. W ich miejsce do starszych dzielnic napływali gastarbeiterzy – początkowo głównie z Hiszpanii i Włoch, a od lat 70. przede wszystkim z Turcji i Maroka.

Niedobór odpowiednich mieszkań przyczynił się w sierpniu 1972 roku do zamieszek w dzielnicy Afrikaanderwijk na południu miasta. Początkowo protesty skierowane były przeciwko pensjonatom dla pracowników zagranicznych, później przerodziły się w napięcia wymierzone w jedną z grup etnicznych. Wydarzenia te wywołały szok społeczny, choć po kilku latach sytuacja wydawała się uspokojona. Rotterdam stopniowo przekształcał się w społeczeństwo wielokulturowe, zamieszkiwane obok rdzennych Holendrów przez społeczności pochodzące z Turcji, Maroka, Surinamu i Antyli Holenderskich. W mieście ukształtowała się również znacząca społeczność kabowerdeńska.

Lata 80. przyniosły realizację kolejnych ważnych projektów architektonicznych. W 1981 roku otwarto nowy Willemsbrug, zaprojektowany w taki sposób, by zachować historyczny Oude Haven. W latach 1982–1984 ukończono słynne kubuswoningen autorstwa Pieta Bloma. Założeniem projektu było stworzenie kameralnego i bezpiecznego środowiska miejskiego. W 1982 roku oddano również do użytku De Peperklip zaprojektowany przez Carela Weebera, a rok później otwarto nową Bibliotekę Centralną. W ramach rewitalizacji portów śródmiejskich w 1986 roku powstała nowa siedziba Muzeum Morskiego. Dwa lata później otwarto nowy teatr miejski, potocznie nazywany „trumną Quista” – od nazwiska architekta Wima Quista.

Władze Rotterdamu oraz sami mieszkańcy coraz intensywniej poszukiwali sposobu na odejście od wizerunku miasta surowego i chłodnego. Światowa metropolia potrzebowała również kultury i nowej tożsamości. Pierwsze próby zmiany tego obrazu nie przebiegały jednak pomyślnie. Obchody 650-lecia miasta zakończyły się organizacyjnym niepowodzeniem. W końcu jednak wydano zgodę na rozwój wysokościowej zabudowy. W ciągu kilku lat panorama Rotterdamu zmieniła się diametralnie.

Drugim wielkim projektem, realizowanym od 1994 roku, była Kop van Zuid – ambitna dzielnica mieszkaniowo-biurowa na południowym brzegu rzeki. Jej najbardziej rozpoznawalnym symbolem stał się Erasmusbrug, budowany w latach 1993–1996, który szybko urósł do rangi wizytówki nowego Rotterdamu. Most połączył północ i południe miasta w jedną całość. Po południowej stronie przeprawy powstały między innymi nowy teatr Luxor oraz budynek sądu. A w kolejnych latach następne budnynki. Więcej budynków, wyższych...Z morza gruzów narodziła się nowoczesna światowa metropolia – „Gateway to Europe”, „Manhattan nad Mozą”. Trudno uwierzyć, że wszystko zaczęło się od tamy na niewielkiej torfowej rzece.

Rotterdam

Rotterdam

Rotterdam

Rotterdam

Rotterdam

Rotterdam

Rotterdam

Rotterdam

Rotterdam

Rotterdam

Rotterdam

Rotterdam

[OPRACOWAŁ: Damian] [FOTO: Feyenoord Polska] [Źródło: Wikipedia.nl i geschiedenisvanzuidholland.nl]

Gospodarz

Gość

Zdjęcie Tygodnia

17-24 maja

Feyenoord zakończył sezon 2025-2026 wyjazdowym zwycięstwem 2:0 nad PEC Zwolle.

Video

Feyenoord 1-1 AZ

Feyenoord zremisował w ostatnim domowym meczu sezonu z AZ Alkmaar.

Live chat

Gość

Brugge teraz w weekend klepnie majstra

DamianM

lekko jada, a Brugia te mecze co tydzien w belgii grają czy coś szansa wcześnie jjest? Niech tego mistrza klepią

Gość

Ktoś z nim podpisał tę umowę. Sama się nie podpisała :D

Tymczasem AV 3-0 - typowałem 5-0.

DamianM

i to jest ***** normalne??

DamianM

Miłosz Kozak w Śląsku Wrocław ma inkasować ok. 60.000 PLN miesięcznie!

Klub nie widzi piłkarza w składzie i odesłał go do rezerw, ale oczywiście i tak musi mu płacić obiecaną pensję.

I teraz usiądźcie - Śląsk awansował do Ekstraklasy i tym samym umowa Miłosza Kozaka została AUTOMATYCZNIE PRZEDŁUŻONA, a sam piłkarz dostał PODWYŻKĘ

Gość

To także triumf van PErsiego bo przegrał z najlepszymi i tylko 0-2 :D powie że byli dzielni.

DamianM

a to finał dzisiaj? :) no popatrz hehe. Malutko o tym coś latało wam powiem, coś widziałem ,ale aura malutka

Gość

Ale bramy padają w tym finale. O_O

Gość

av juz 2-0 - skończy się 5-0

DamianM

To mówi też wszystko.

DamianM

26 mln złotych otrzymał Górnik Łęczna między rokiem 2022-2025 tylko od LW Bogdanka S.A. - spółki w której 65% akcji posiada spółka Skarbu Państwa Enea.
Łęczna spadła w weekend na 3 poziom rozgrywkowy.

Gość

Prywatyzacja zysków, uspołeczenie strat - to typowy model tych klubów.

DamianM

za duży beton, dlatego o tym pisałem, ich tak od koryta nie odsuniesz, chociaż Śląsk będzie cięzko przebić

Gość

Coś czuje że tam nadal będą dotacje od miasta dla tego klubu. Nie wierze że nagle pójdą na swoje.

DamianM

Tak btw, szacun dla Poldiego. Ma niezłego fioła na punkcie tego klubu, mega szacun.

DamianM

ofcjalnie, bo tam przekręty tych betonów z urzędów to też ładne były, byle tylko od koryta sie nie oderwac

Gość

Podolski ponad 80% kupił akcji Górnika - może się wreszcie odpie**lą od miastowej kasy.

Gość

Oooo. Ciekawe po co im on? Tam ani piłkarsko, ani infrastrukturalnie za dobrze nie jest. Stadion jak u nas ze 25-30 lat temu. Jedyny plus, że to rzut beretem od Lizbony

DamianM

A Ramosowi się wywaliła Sevilla i już nie ma jak kupić bo się ktoś wycofał

Gość

Thomas Muller i MAts Hummels chcą kupić portugalski klub Estrela Amadora.

Uczestnicząc w rozmowach na Live Chat potwierdzasz, że zapoznałeś się i akceptujesz jego regulamin.