Anel Ahmedhodžić zdecydowanie zabrał głos w sprawie doniesień medialnych. Obrońca Feyenoordu stanowczo odcina się od narracji, która w ostatnim czasie krążyła wokół klubu. Jak podkreśla, w szatni panuje spokój, a zespół w pełni stoi za trenerem Robinem van Persiem. W rozmowie z De Telegraaf letni nabytek rotterdamskiego klubu wypowiada się bez ogródek.
– To kompletna bzdura – mówi Ahmedhodžić. – Jestem jednym z bardziej doświadczonych zawodników i dokładnie wiem, kiedy drużyna funkcjonuje właściwie, a kiedy pojawiają się problemy. Zespół od samego początku był przekonany do pracy szkoleniowca. Spadła na niego ogromna krytyka i czuję się za to osobiście odpowiedzialny, podobnie jak wszyscy pozostali w szatni. Przechodziliśmy trudny okres, w którym to my, piłkarze, powinniśmy wziąć na siebie większy ciężar i prezentować wyższy poziom.
Bośniacki defensor w pierwszej kolejności wskazuje na siebie oraz na całą grupę zawodników. – Van Persie ponosi odpowiedzialność jako trener, ale to nie on wychodził na murawę – zaznacza. – W ostatnich miesiącach jasno i konsekwentnie przedstawiał swoje założenia, natomiast problemem była ich realizacja. Zwyczajnie boli mnie to, jak ostre i krzywdzące słowa padły pod jego adresem. Naprawdę, to bzdura. Próbowano podważyć jego wiarygodność, zniszczyć atmosferę w Feyenoordzie i uderzyć w nasz zespół.
Ahmedhodžić stanowczo odrzuca także sugestie, jakoby drużynie brakowało zaangażowania czy etosu pracy. – W ostatnim czasie absolutnie nie można nam zarzucić braku chęci do ciężkiej pracy. Gdyby zajrzeć do statystyk, widać wyraźnie, że nawet w meczach zakończonych porażką lub remisem ustanawialiśmy rekordy pod względem przebiegniętych kilometrów, liczby sprintów i wielu innych parametrów.
Jako istotny czynnik wpływający na sytuację zespołu wskazuje natomiast falę urazów. – Kontuzje są częścią futbolu, ale nie w takiej skali, z jaką musieliśmy się mierzyć w tym sezonie To były naprawdę fatalne, pechowe urazy.
Podczas domowego meczu ze Spartą on sam zmagał się z poważnym stanem zapalnym szczęki, na tyle zaawansowanym, że konieczna okazała się operacja. Mimo to zdecydował się wyjść na murawę. – To wpływało na całe moje ciało. Czułem się naprawdę fatalnie, ale chciałem być z drużyną – przyznaje Ahmedhodžić. Jak dodaje, obecnie jego stan zdrowia stopniowo się poprawia.
Komentarze (0)