Feyenoord stanie w niedzielę przed koniecznością odniesienia bardzo ważnego zwycięstwa, aby przerwać niepokojącą, zniżkową tendencję. Mimo ostatnich porażek zespół z Rotterdamu wciąż zajmuje drugie miejsce w tabeli Eredivisie. Po trzynastu kolejkach Feyenoord ma na koncie 28 punktów – dokładnie tyle samo, ile w tym samym momencie poprzedniego sezonu. Różnica polega jednak na tym, że konkurenci w obecnych rozgrywkach radzą sobie słabiej, co na razie sprawia, że straty w walce o Ligę Mistrzów pozostają ograniczone.
Telstar, niedzielny rywal Feyenoordu, rozpoczął sezon w zaskakująco dobrej formie, której kulminacją było sensacyjne zwycięstwo nad PSV. Z czasem drużyna spadła jednak na ostatnie miejsce w tabeli. Mimo to zespół prowadzony przez Anthony’ego Correię wciąż prezentuje dynamiczny, ofensywny styl gry. Problemem pozostaje natomiast skuteczność – drużynie brakuje wykończenia pod bramką. Sam Correia podkreśla jednak, że pewność siebie w jego zespole nie zniknęła i że nikt nie traktuje Telstar jako „łatwego przystanku”.
– Oczywiście. Każdy, kto tu przyjeżdża, musi wiedzieć, że nie dostanie u nas spacerku. To nie będzie dla Feyenoordu żaden łatwy mecz. Czeka ich naprawdę ciężka niedziela. My pokażemy najlepszą wersję siebie i wtedy zobaczymy, jak daleko nas to zaprowadzi – mówi Correia.
Trener wskazuje również, że jego drużyna ma wyraźnie określoną tożsamość, co podkreślił w rozmowie z NOS. – Budowaliśmy ten zespół w oparciu o piłkarzy odważnych, takich, którzy nie boją się grać piłką. Chcą pracować dla siebie nawzajem – i to widać na boisku. Wciąż brakuje nam jednak tego ostatniego elementu, tego finalnego uderzenia, po którym piłka wyląduje w siatce. Jest tu jeszcze sporo do wygrania, co było widać choćby w ostatni weekend w meczu z FC Utrecht – ocenia Correia.
Podobne spostrzeżenia ma bramkarz Ronald Koeman jr., który także widzi, gdzie leży największe pole do poprawy. – Musimy być pod bramką po prostu bardziej dojrzali. Lepiej analizować sytuację, zachować przegląd pola i umieć zamykać akcje. To najważniejszy element, nad którym musimy pracować – uważa Koeman jr.
Dla Telstar niedzielne spotkanie to kolejna okazja, by zaprezentować się z dobrej strony, choć opinia publiczna nie daje drużynie większych szans na pozytywny wynik. – Już na początku sezonu czytałem opinie, że niewiele po nas oczekiwano. Łatwo powiedzieć: “nie mamy nic do stracenia”. To prawda, stoimy na ostatnim miejscu, ale wciąż możemy pokazać się w Eredivisie z pozytywnej strony – dodaje Koeman.
Correia podkreśla, że sztab szkoleniowy intensywnie pracuje z zawodnikami nad poprawą wykończenia akcji.
– Bardzo dużo czasu poświęcamy naszym napastnikom, szczególnie na treningach poświęconych finalizacji akcji. Dostosowaliśmy do tego konkretne ćwiczenia, analizujemy też nagrania. Zastanawiamy się: skąd biorą się braki, jak wybierać pozycję, jakiego rodzaju dośrodkowań oczekujemy, z których stref powinni oddawać strzały. Jeśli spojrzeć na nakład pracy, jaki wkładamy w mecze, to naprawdę trudno być niezadowolonym. A jeśli to ostatnie dotknięcie piłki wciąż nie wychodzi… Czy mamy trenować samo “kopnięcie”? Dam ci piłkę, strzel – na treningu trafią dziesięć na dziesięć. W meczu decydują jednak dziesiątki drobnych czynników. Musimy zachować spokój – to część procesu rozwoju – tłumaczy szkoleniowiec.
Jednocześnie trener przypomina, że jego młodzi zawodnicy nie są jeszcze gotowymi, naturalnymi egzekutorami. – Ci chłopcy nie są na tym etapie kimś takim jak Guus Til – typowym, pewnym wykończeniowcem. Doskonale to rozumiemy. Ale właśnie dlatego musimy podjąć ten proces rozwoju i konsekwentnie go realizować – podsumowuje Correia.
Komentarze (0)