Po debiucie Raheema Sterlinga w barwach Feyenoordu, do którego doszło w miniony weekend w meczu z Telstarem, wokół występu Anglika szybko pojawiła się dyskusja. Skrzydłowy, mający na koncie ponad sto bramek w Premier League i przez lata będący jedną z czołowych postaci Manchesteru City oraz reprezentacji Anglii, zebrał mieszane recenzje za swoje wejście z ławki. Większość kibiców przyjęła jednak ze zrozumieniem fakt, że 31-latek wciąż odbudowuje dyspozycję fizyczną. Swoje zdanie wyrazili również eksperci, co w piątek spotkało się z krytyczną odpowiedzią trenera Robin van Persiego.
– Doskonale go rozumiem, bo jako szkoleniowiec zawsze musisz stać murem za swoimi piłkarzami. Tyle że oczekiwania wobec takiego zawodnika w lidze holenderskiej są ogromne – powiedział Mario Been w rozmowie z ESPN. – Ma na koncie ponad sto goli w Premier League, więc kibice Feyenoordu naturalnie spodziewają się konkretów. Gdy zobaczyli go wchodzącego na boisko, było widać, że nie jest jeszcze w pełni gotowy fizycznie. To wymaga czasu i to w pełni rozumiem, ale analitycy również powinni mieć prawo do wyrażania swojej opinii.
Zdaniem Beena Van Persie musi jednocześnie zaakceptować, że oceny formułowane są na podstawie tego, co widać tu i teraz. – W tamtym momencie nie prezentował się znakomicie, ale wierzę, że gdy odzyska pełnię sił, będzie w stanie robić różnicę. Trzeba też pamiętać, że na lewym skrzydle nie ma obecnie wystarczającej jakości. Do dyspozycji są Sliti i Borges, dlatego Van Persie widzi w Sterlingu alternatywę i mimo wszystko stawia na niego.
Do słów ex trenera przychylił się również były piłkarz Gianni Zuiverloon. – Trzeba uważać, jak daleko posuwa się krytyka. Wszystko powinno być zachowane w odpowiednich proporcjach, bo dla zawodnika – niezależnie od jego klasy – przekaz bywa równie dotkliwy. Zgadzam się jednak z Mario, że należy oceniać go przez pryzmat tego, co pokazuje obecnie na boisku – podkreślił.
Hans Kraay Jr. nie był zaskoczony reakcją szkoleniowca Feyenoordu. – Van Persie wyraźnie kieruje teraz strzały w naszą stronę, ale i my możemy skierować jeden w jego stronę. Jeśli Sterling przez dziewięć miesięcy nie trenował w pełnym cyklu z zespołem, a potem wchodzi na boisko na pół godziny przed końcem meczu z Telstarem… W pierwszych minutach widziałem, jak wielokrotnie sprintem wracał nawet sześćdziesiąt metrów, by pomóc w defensywie. Zawodnik będący w pełnym treningu ledwo by to wytrzymał. Czy nie lepiej byłoby ustawić go bardziej centralnie, by mógł częściej uczestniczyć w akcjach ofensywnych? – zastanawiał się ekspert.
Komentarze (0)