Sytuacja kadrowa w Feyenoordzie Rotterdam stała się obiektem miażdżącej krytyki ze strony Mario Beena. Były szkoleniowiec, a obecnie ceniony ekspert, w najnowszym odcinku Dick voorMekaar Podcast nie gryzł się w język, oceniając potencjał obecnej drużyny. Według Beena obecny skład jest po prostu zbyt słaby, by sprostać ambitnym celom, a decyzje personalne podejmowane przez sztab szkoleniowy tylko potwierdzają tezę o braku zaufania do zmienników.
Mario Been, który jako zawodnik i trener spędził na De Kuip wiele lat, od początku sezonu sceptycznie oceniał politykę transferową klubu. Jego zdaniem problem leży u samych fundamentów konstrukcji zespołu. – W Feyenoordzie niewiele się zmienia, ale powtarzam to, co mówiłem już na starcie rozgrywek: temu zespołowi brakuje odpowiedniej jakości i podtrzymuję to z całą stanowczością – stwierdził stanowczo 62-letni ekspert, urodzony w Rotterdamie i będący wychowankiem klubu. – Kiedy wypada lewy obrońca (grający z Twente na skrzydle, red.), na jego pozycji musisz wystawiać gracza nominalnie ofensywnego. W tym samym czasie na ławce siedzi chłopak kupiony za jedenaście milionów euro, który nie dostaje nawet szansy na wejście. To mówi mi wszystko. Skoro zawodnik za taką kwotę nie jest wystarczająco dobry, a inni skrzydłowi zawodzą, to mamy poważny problem. Na dodatek wywracamy całą hierarchię do góry nogami tylko po to, by dopasować zespół pod Raheema Sterlinga.
Zdaniem byłego trenera, gigantyczne nakłady finansowe poczynione na wzmocnienia nie przełożyły się na realny wzrost siły rażenia drużyny. Been zauważa, że Robin van Persie wydaje się całkowicie nieprzekonany do graczy rezerwowych, co stawia pod znakiem zapytania zasadność ostatnich transferów. – Zakupy były bardzo przeciętne. Van Persie nie ma za grosz zaufania do piłkarzy siedzących na ławce, a przecież ci ludzie kosztowali łącznie ponad dwadzieścia milionów euro. Nie wiem, w jakiej formie fizycznej jest Diarra, ale gołym okiem widać, że to wszystko nie wystarcza na ten poziom – kontynuował Been.
Ekspert zwrócił również uwagę na chaos taktyczny i personalny, jaki jego zdaniem zapanował w zespole. Szczególnie niezrozumiałe wydaje mu się zarządzanie kadrą w obliczu kontuzji podstawowych graczy. – Można było rozwiązać to znacznie prościej: sprowadzić klasycznego lewego obrońcę, a na skrzydle postawić Goncalo Borgesa, który przecież kosztował fortunę. Zamiast tego wszystko jest podporządkowane projektowi pod nazwą „Raheem the Dream”. To staje się już kompletnie niezrozumiałe – ocenił z wyraźną irytacją.
Krytyka nie ominęła także aspektów czysto piłkarskich oraz formy poszczególnych zawodników, w tym Ayase Uedy. Japoński napastnik, który do Rotterdamu trafił z Cercle Brugge, całkowicie się zaciął. – Pod względem czysto piłkarskim wygląda bardzo ociężale. Mówi się, że Ueda nie dostaje odpowiednich podań, ale moim zdaniem on sam również niewiele wnosi do gry kombinacyjnej w obecnej chwili – zauważył Been. – Feyenoord ma obecnie to szczęście, że reszta stawki również nie kwapi się do walki o wicemistrzostwo. To takie doczłapanie do mety. Jeśli uda się utrzymać drugą lokatę, będzie to można uznać za sukces, zwłaszcza patrząc na to przez pryzmat ogromnych pieniędzy z Ligi Mistrzów, które wpłyną do klubu.
Komentarze (0)