Mario Been w podcaście Dick Voormekaar Podcast krytycznie odniósł się do obecnej polityki Feyenoordu. Były trener podkreśla, że w tym sezonie kluczowe powinny być wyniki sportowe i finansowe, jednocześnie zgłaszając zastrzeżenia wobec polityki transferowej i kierunku, w jakim zmierza klub.
Zdaniem Beena krótkoterminowy cel jest jasny. – W tej chwili liczy się tylko jedno: zająć drugie miejsce i zgarnąć związane z tym pieniądze. Latem trzeba się odpowiednio wzmocnić, to będzie konieczne. Dokonano nietrafionych transferów, także zeszłego lata. To wszystko trzeba teraz naprawić.
Były szkoleniowiec poddaje w wątpliwość także konkretne decyzje transferowe. – Wciąż nie rozumiem transferu Borgesa. Gdy oglądam mecz i widzę takiego zawodnika, a potem mam wydać na niego takie pieniądze, to zastanawiam się, co się właściwie wydarzyło. Człowiek zaczyna myśleć o różnych dziwnych rzeczach, prawda? Nie powinno się tego mówić. Jeśli widzisz dziś takich piłkarzy w Feyenoordzie… Sprowadzono też chłopaka z Turcji, Diarrę. Rozegrał pół roku, ma bardzo romantyczną historię, ale na tym się kończy.
Ex-piłkarz uważa, że Feyenoord zaczyna odstawać od rywala, PSV, i apeluje o podjęcie zdecydowanych działań wewnątrz klubu. – Potrzebne są naprawdę grube porządki. Feyenoord musi znów stać się prawdziwym klubem piłkarskim. To fantastyczny klub, ale w tej chwili tracą do PSV całe kilometry. Jeśli nie zostanie to właściwie poukładane, może to potrwać bardzo długo.
Jednocześnie ekspert ESPN dostrzega szansę na poprawę, o ile szybko zostaną podjęte decyzje na poziomie zarządczym, a środki finansowe zostaną właściwie wykorzystane. – Jeśli dobrze spożytkuje się pieniądze – a w tym roku tak nie było – można szybko wrócić do gry. To także kwestia zaufania u zawodników, spójrzmy choćby na Zerroukiego. W Twente było widać jego rozwój, ale De Kuip wciąż ma w sobie coś tajemniczego.
– Musimy teraz zająć drugie miejsce i dobrze zainwestować pieniądze. Jeśli chce się rywalizować z PSV, trzeba w końcu rozwiązać sprawę stadionu, tak aby dorównywał czołówce. Czy będzie to z Robinem, czy bez niego, to powinni ocenić ludzie, którzy będą o tym decydować.
Komentarze (0)