Po kompromitującej porażce z Heerenveen doszło do sytuacji, która przyciągnęła szczególną uwagę. Kapitan Justin Bijlow oraz trener Robin van Persie podeszli po meczu do grupy rozczarowanych kibiców, by wejść z nimi w bezpośrednią rozmowę. Bramkarz Feyenoordu wyjaśnił w rozmowie z ESPN, dlaczego uznał to za konieczne.
– Uważam, że kibice zasługują na to, by mogli się wypowiedzieć, i mają pełne prawo do złości – mówił po spotkaniu golkiper. – My, jako zawodnicy, musimy w takiej chwili tam stanąć i przyjąć to na siebie. Kibice na to nie zasługują. Staramy się wskazać źródło problemu. Wiemy, że stać nas na więcej, ale w tej chwili tego nie pokazujemy. To musi się bardzo szybko poprawić.
Zdaniem bramkarza w drużynie brakuje kluczowego elementu. – Mam wrażenie, że jako zespół nie mamy ze sobą odpowiedniego połączenia. Nie jesteśmy zespołem. Nie patrzymy na siebie nawzajem, nie gramy jako całość i nie tworzymy sobie wspólnie przestrzeni. W takiej sytuacji bardzo utrudniasz sobie grę, a boisko wydaje się nienaturalnie duże – analizował Bijlow.
– Myślę, że ma to związek z pewnością siebie, która w niektórych momentach po prostu znika – kontynuował kapitan środowego spotkania. – Zbyt łatwo tracimy bramki. To jest po prostu niewystarczające jak na Feyenoord i to musi zmienić się natychmiast.
Bijlow jest wychowankiem klubu, dlatego słaba seria Feyenoordu uderza w niego szczególnie mocno. – Kiedy z moim Feyenoordem dzieje się źle, bardzo mnie to boli. Feyenoord to mój klub i to wszystko jest po prostu cholernie trudne – zakończył szczerze bramkarz.
Komentarze (0)