FC Dordrecht

Towarzyski
GN Bouw Stadion

Sob

04.07

14:30

---

---
---

---

---

---

Bobby Petta: Moja boiskowa pewność siebie i arogancja nie spotkały się z uznaniem

05.03.2026 09:28; DamianM, 0 komentarzy, Foto @ Feyenoord.nl / Źródło: FR12.nl

Historia wychowanków wielkich klubów często bywa opowieścią o niespełnionych nadziejach, w której talent zderza się z twardą rzeczywistością seniorskiej szatni. Doskonałym przykładem takiej drogi jest Bobby Petta – urodzony w Rotterdamie skrzydłowy, który swoją piłkarską edukację odbierał w akademii Feyenoordu. Choć na Varkenoord uchodził za jedną z najjaśniejszych postaci swojego rocznika, jego przygoda z dorosłą drużyną Klubu Ludu potoczyła się zupełnie inaczej, niż planował.

Petta trafił w okolice De Kuip jako trzynastolatek, przechodząc z lokalnego VV Papendrecht. Systematycznie piął się po szczeblach juniorskich, aż wreszcie w sezonie 1992/93 doczekał się upragnionego debiutu. Mimo epizodycznego występu, zapisał się w historii klubu, notując asystę, która dołożyła cegiełkę do wywalczonego wówczas mistrzostwa Holandii. Wydawało się, że świat stoi przed nim otworem, jednak po obiecującym początku, młody lewonożny drybler niemal całkowicie zniknął z radarów sztabu szkoleniowego pierwszej drużyny.

Z perspektywy czasu 51-letni dziś były zawodnik, który po wyjeździe z ojczyzny odnosił sukcesy m.in. w barwach szkockiego Celtiku, upatruje przyczyn takiego stanu rzeczy we własnym podejściu i trudnościach adaptacyjnych. W szczerej rozmowie z Feyenoord Magazine przyznał, że jako młody chłopak czuł się lepszy od zawodników mających pewne miejsce w składzie. – Uważałem, że prezentuję wyższy poziom niż Regi Blinker, który grał na mojej pozycji. Często go analizowałem, zastanawiając się, co mógłbym zrobić lepiej. Na treningach faktycznie mi się to udawało, ale w warunkach meczowych nigdy nie otrzymałem prawdziwej szansy – wspomina Petta.

Przejście z piłki młodzieżowej do seniorskiej okazało się dla niego barierą mentalną, której nie potrafił wówczas przeskoczyć. Choć w grupach juniorskich jego styl gry oparty na szybkości, swobodzie i bezpośredniości budził zachwyt, w dorosłym zespole hierarchię budowało się zupełnie innymi cechami.

– Dziwnie to brzmi, gdy mówi się tak o sobie, ale po prostu byłem dobry. W juniorach zapracowałem na duży kredyt zaufania, jednak w pierwszej drużynie musiałem zaczynać od zera. Tam liczyła się przede wszystkim twarda mentalność, a to było dla mnie ogromne wyzwanie. Miałem w sobie pewną dozę polotu i arogancji, co w dorosłej kadrze nie było mile widziane. Zdarzało się, że koledzy po prostu brutalnie wycinali mnie z boiska – opowiada były gracz m.in. Fulham i Ipswich Town.

Brutalne traktowanie przez starszych kolegów nie było dziełem przypadku, lecz formą swoistego testu charakteru, na co przyzwalali również trenerzy. Petta wspomina sytuacje, w których po efektownym przedryblowaniu rywala na treningu, na jego twarzy pojawiał się uśmiech satysfakcji. To właśnie wtedy reakcje otoczenia były najostrzejsze.

– Pozwalali grać dalej, mimo fauli, bo chcieli sprawdzić moją odporność psychiczną. W tamtym wieku nie wiedziałem, jak na to reagować, co odbiło się na mnie negatywnie. Zacząłem modyfikować swój styl, bo wiedziałem, że jeśli wejdę w pojedynek jeden na jeden i zostanę sfaulowany, nikt nie przerwie akcji. Przez to straciłem tę lekkość i przebojowość, którą pokazywałem w juniorach. Przestałem grać z taką eksplozywnością, moja naturalność została stłamszona, a ja stałem się niepewny siebie. Jedynie Henk Fraser próbował brać mnie w obronę, ale poza nim nie miałem wsparcia. Dziś rozumiem, dlaczego koledzy i trenerzy tak się zachowywali, ale wtedy byłem tylko młodym żółtodziobem, któremu wydawało się, że pozjadał wszystkie rozumy – podsumowuje.

Ostatecznie skrzydłowy opuścił Feyenoord w 1993 roku z zaledwie jednym oficjalnym meczem na koncie. Jego kariera nabrała jednak tempa poza Rotterdamem – przez Dordrecht '90 i RKC Waalwijk trafił na Wyspy Brytyjskie i do Australii, reprezentując w sumie barwy kilkunastu klubów na różnych kontynentach.

Komentarze (0)

Gospodarz

Gość

Zdjęcie Tygodnia

15-21 czerwiec

Oficjalnie Giovanni van Bronckhorst został nowym trenerem Feyenoordu.

Video

TOP 10 goli w 2025-2026

ESPN przygotowało kompilację dziesięciu najładniejszych bramek zdobytych przez rotterdamski klub w minionych rozgrywkach.

Live chat

Gość

do Leverkusen.

Gość

Lyon sprzedał Afonso Moreire za 29.5 mln - a kupił go rok temu za 2 mln.

DamianM

troche zaskoczony jestem

Gość

2-0

DamianM

ale cisną skubani, nie spodziewałem sie az takiego tempa

Gość

Bos pierwsza żółta.

DamianM

dobry mecz sie zapowiada

Gość

swojak australii

DamianM

Ja to ogólnie jakoś piłka reprezentacyjna mnie as tak nie kręciła. Czasem pójdę, ale nie dla samego meczu a po prostu piwo wypić. Teraz mundial, klubowej nie ma to się obejrzy, ale normalnie, w trakcie sezonu, to prawie nic albo w ogóle

Gość

Jest potworny przesyt, nadmiar meczów i naprawde ja to porównuje do ulubionego dania czy deseru - jakbyś jadł go codziennie 2/3 razy to po tygodniu zjesz byle co byle tylko tego samego nie jeść - podobnie z tymi meczami. Już nawet te 32 drużyny na mś to też za dużo a teraz dojebali jeszcze 16. Na euro to samo powinno być z 16 i któtszy turniej - gracze nie byliby zajechani i by nie odkladali sił na kolejne mecze daliby z siebie wszystko gdyby wyjebać faze grupową i dać od razu play offy. Ale to się nigdy nie stanie musi być ta żenada z 3 meczami grupowymi gdzie nikt nie gra na 100% bo nie musi bo są słabi przeciwnicy.

DamianM

oczywiście, taka szwajcaria wczoraj, pierwsza połowa to był przecież kabaret i żart a potem jeb

Gość

i to nie jest tak że to u mnie problem w koncentracją - tylko te mecze są poprostu nudne - jednak czasem taki mecz się trafi że nie chcesz żeby się kończył. Mało jednak takich meczów - jest poprostu przesyt przeciętności. Fifa i uefa mordują prestiż wszelkich rozgrywek.

DamianM

też często tak robie, w sumie non stop, pisze newsy i slucham, te wczesniejsze mecze oczywiscie

Gość

Ja mam włączony na innej karcie mecz a na innej co innego oglądam - jak pada gol to zerkam.

DamianM

ja to samo, jeszcze w miare jest czasami bo u mnie o 20 i 23 są, ale o pólnocy czycoś za ujabym nie oglądał mając na rano do pracy

Gość

Nie obejrzałem żadnego całego meczu jeszcze ;D zawsze się nudziłem i wyłączałem - najwięcej zobaczyłem niemcy-curacao - około 70 minut obejrzałem. Meczów po 00:00 nie ogladam.

DamianM

też, chociaż szkocje dla ich hymny chwile też hehe

Gość

usa-austraila to zobacze

DamianM

w Hiszpanii łaczyli z nami Iniaki Penię, co do bramkarzy, ale idzie do Panaty

DamianM

Nie ma co się nakręcać, jest nowy zarząd i nie ma co im nic przypisywać z poprzednika. Trzeba dać czas i zobaczymy efekty. Takich zmian nie zrobi się w 5 minut tak o.

Uczestnicząc w rozmowach na Live Chat potwierdzasz, że zapoznałeś się i akceptujesz jego regulamin.