Mikos Gouka w AD Voetbalpodcast nie szczędził ostrych słów pod adresem Feyenoordu po porażce z PSV. Zdaniem dziennikarza sportowy regres zespołu pod wodzą Robin van Persie osiągnął już taki poziom, że kierownictwo klubu powinno poważnie zastanowić się, czy dalsze zwlekanie z reakcją ma jeszcze jakiekolwiek uzasadnienie.
Gouka kreśli przygnębiający obraz obecnej kondycji Feyenoordu i stawia pytania o sposób, w jaki klub podchodzi do własnych sportowych granic.
– Ta sytuacja wydaje mi się beznadziejna. Klub może sobie myśleć, że może w przyszłym tygodniu wszystko samo się ułoży, ale to nie przystoi drużynie z ambicjami topowego zespołu. We wszystkich klubach dysponujących budżetem wyznacza się jasne granice. W tym Feyenoordzie zniknęło wszystko, co na początku sezonu jeszcze w miarę funkcjonowało – ocenia.
Według Gouki drużynie brakuje dziś struktury, pewności siebie i wyrazistej tożsamości. – Zniknęła wiara we własne możliwości, pressing wygląda chaotycznie i przypadkowo. Jeśli rywal potrafi choć trochę pograć piłką, Feyenoord jest rozmontowywany bez większego wysiłku. Budowanie akcji od tyłu też wygląda fatalnie. Widzę wyłącznie długie piłki na Uedę, który dodatkowo przegrywa większość pojedynków. Piłkarze są jedynie cieniem samych siebie. Sauer, Valente – nie widać po nich absolutnie nic. Można wymieniać kolejnych zawodników.
Wątpliwości budzą również personalne decyzje dotyczące zestawienia zespołu. – St. Juste, który swój ostatni mecz rozegrał w maju, ma nagle poprowadzić defensywę w hicie z PSV. Całą narrację o spokojnym wprowadzaniu zawodników można wyrzucić do kosza. Gdy sytuacja staje się kryzysowa, piłkarze są rzucani na głęboką wodę. Mats Deijl przychodzi z czternastej drużyny w Holandii – to też nie pomoże przeskoczyć martwego punktu. To nie ma żadnego sensu, to aż krzyczy o potrzebę głębokiej, samokrytycznej analizy. A właśnie z tym na De Kuip nigdy nie byli szczególnie mocni – dodaje.
Gouka zauważa jednak, że po meczu trener Feyenoordu był bardziej krytyczny wobec siebie niż wcześniej w sezonie. – Van Persie po spotkaniu rzeczywiście wykazał się samokrytyką, to był inny ton niż ten, który słyszeliśmy wcześniej. Dodał jednak, że nigdy się nie podda i zawsze kieruje się dobrem Feyenoordu. Tylko czy to, co teraz się dzieje, faktycznie leży jeszcze w interesie klubu? Czy Feyenoord grałby lepiej z innym trenerem? Jako dziennikarz nie mogę tego jednoznacznie stwierdzić, bo nie widzimy treningów. Działacz klubowy powinien to jednak dostrzec. Dopóki Van Persie pozostaje na stanowisku, odpowiedź brzmi: tak, tylko że my tego niemal wcale nie widzimy na boisku – podkreśla.
Na zakończenie Gouka umieszcza obecną sytuację w szerszym kontekście i zestawia ją z wcześniejszymi założeniami polityki sportowej klubu.
– Wtedy mówiono jasno: sprowadzać piłkarzy w wieku 22 lat lub młodszych, zwiększać ich wartość rynkową, grać ofensywnie i dominująco oraz stawiać na rozwój młodzieży. Van Persie faktycznie dał debiuty wielu młodym zawodnikom, ale nie jest tak, że oni robią wyraźny krok naprzód. Z całego okresu pracy Slota nie zostało nic. Na De Kuip nie lubią takich porównań, a nawet reagują na nie złością, ale prawda jest taka, że wszystko, co wtedy – również za czasów Arnesena – zostało zbudowane, w rekordowym tempie roztrwoniono – podsumowuje Gouka.
Komentarze (0)