Hugo Borst nie pozostawił suchej nitki na Feyenoordzie. W swoim felietonie ostro skrytykował sposób, w jaki klub zdecydował się powierzyć stanowisko pierwszego trenera Robinowi van Persiemu. Jego zdaniem różnice w podejściu szkoleniowym były aż nadto widoczne w ostatnim ligowym klasyku z PSV. Spotkanie zakończyło się porażką 0:3, a losy rywalizacji rozstrzygnęły się błyskawicznie - w zaledwie kilkanaście minut.
Publicysta „Algemeen Dagblad” zestawił ścieżki kariery obu trenerów stojących przy linii bocznej. Peter Bosz, zanim trafił do największych klubów, zbierał doświadczenie w AGOVV, De Graafschap, Heraclesie Almelo, Vitesse i Maccabi Tel Awiw. Dopiero później otrzymał szansę w Ajaksie i PSV. Tymczasem Feyenoord, zdaniem Borsta, sięgnął po Van Persiego zdecydowanie za wcześnie - już po zaledwie półrocznym epizodzie szkoleniowym w Heerenveen.
Borst nie kryje zdziwienia, że przypadek Ruuda van Nistelrooija w PSV nie stał się dla działaczy Feyenoordu przestrogą. – Możemy to nazwać nadmierną pewnością siebie, brakiem pokory, a może zwykłą niecierpliwością – pisze felietonista. Jego zdaniem historia zna wiele przykładów wybitnych piłkarzy, którzy potknęli się, bo zbyt szybko otrzymali możliwość prowadzenia wielkiego klubu.
W mediach już wcześniej pojawiały się sygnały, że Van Persie chętnie wysłuchuje opinii innych, ale rzadko bierze je sobie do serca. Borst twierdzi jednak, że podobne zdanie ma także jeden z jego najbliższych współpracowników.
– Wiadomo, że słyszy ludzi, ale ich nie słucha. Jego prawa ręka w Feyenoordzie, René Hake, zdradził to podczas jubileuszu w Emmen – ujawnia Borst. Według tej relacji asystent miał przedstawić Van Persiego jako trenera z problemami komunikacyjnymi.
Na koniec Borst zwraca uwagę na jeszcze jeden element układanki. PSV przedłużyło właśnie kontrakt z odnoszącym sukcesy Peterem Boszem o kolejne dwa sezony. Publicysta uważa, że buduje to niebezpiecznie dużą przewagę nad konkurencją. Jego prognoza jest jednoznaczna - w najbliższych latach większość młodych, utalentowanych piłkarzy będzie wybierać Eindhoven zamiast Rotterdamu czy Amsterdamu.
Komentarze (0)