Peter Bosz krótko odniósł się do obecnej sytuacji Feyenoordu i trenera Robina van Persiego. Szkoleniowiec PSV wykazuje zrozumienie dla trudnego momentu, w jakim znaleźli się Stadionowi, i dostrzega mechanizmy, które temu towarzyszą.
Opiekun świeżo upieczonych mistrzów Holandii widzi wyraźne podobieństwa do sytuacji, których sam doświadczał jako trener. Jego zdaniem presja pojawiająca się przy rozczarowujących wynikach jest nieodłącznym elementem tego fachu i dotyka każdego szkoleniowca.
– Mogę o tym mówić, bo sam przeżyłem to z różnych stron. Zarówno zwycięstwa, jak i porażki mają na ciebie ogromny wpływ – powiedział Bosz w rozmowie z Voetbal International. – Dlatego rozumiem zachowanie Arne Slota i wiem, przez co przechodzi teraz Robin van Persie w Feyenoordzie.
Według Bosza taki okres jest nieunikniony w pracy trenera. – Każdy szkoleniowiec ma w swojej karierze taki rok, to nic przyjemnego. Obawiasz się, że sam możesz wpaść w podobną sytuację. Dlatego trudno jest w pełni cieszyć się chwilą.
PSV korzysta na potknięciach rywali
Jednocześnie dyrektor generalny Marcel Brands stara się spojrzeć na wyniki PSV z szerszej perspektywy, zwracając uwagę na postawę konkurentów, takich jak Feyenoord i Ajax. – Nasi rywale rzeczywiście pogubili sporo punktów. Często powtarzam, że aby zostać mistrzem, trzeba wygrać 25 lub 26 meczów. My sięgnęliśmy po tytuł, mając na koncie 23 zwycięstwa. To nie zdarza się często.
Działacz nie chce jednak mówić o trwałej zmianie układu sił. – Kiedyś podobnie mówiono o Ajaksie: że to Bayern Monachium w wersji holenderskiej. Tyle że Bayern znacząco przewyższa resztę pod względem budżetu. U nas tak nie jest. Pod względem finansowym jesteśmy na poziomie Ajaksu i Feyenoordu. Dlatego co roku musimy wkładać maksymalny wysiłek, aby osiągać takie wyniki jak teraz.
Komentarze (0)