Brian Priske wciąż uważnie obserwuje Feyenoord. Obecny trener Sparty Praga potwierdził to podczas konferencji prasowej przed meczem Ligi Konferencji z AZ w Alkmaar. Duńczyk pracował w Rotterdamie do lutego 2025 roku, jednak obecnie w pełni koncentruje się na swoim aktualnym klubie.
Priske został trenerem Feyenoordu w 2024 roku po udanym okresie pracy w Sparcie Praga. W Rotterdamie szybko znalazł się jednak pod presją. Wokół meczu z Bayernem Monachium jego pozycja wydawała się już nie do utrzymania, lecz niespodziewane zwycięstwo sprawiło, że pozostał na stanowisku jeszcze przez pewien czas. Ostatecznie w lutym 2025 roku Feyenoord zdecydował się rozstać z byłym reprezentantem Danii.
Podczas konferencji prasowej przed spotkaniem z AZ Priske został zapytany o Feyenoord. Szkoleniowiec przyznał, że nadal śledzi poczynania klubu, jednak nie chciał odnosić się do obecnej sytuacji w Rotterdamie.
– Oczywiście śledzę holenderską piłkę i Feyenoord także. Teraz jednak nie jest moment, by o Feyenoordzie rozmawiać. Po zakończeniu mojej pracy w tym klubie również już o nim nie mówiłem. Taki już jestem jako trener i jako człowiek.
Duńczyk podkreślił, że czas spędzony w Holandii uważa za wartościowe doświadczenie, lecz obecnie całą uwagę poświęca Sparcie Praga.
– To naturalne, że jest to część mojej historii. Poza tym nie mam nic do powiedzenia o tym, co teraz się tam dzieje. Niewiele mówię o moim czasie w Holandii. Tak, zdobyłem cenne doświadczenie, które wciąż ze sobą noszę, ale teraz w pełni koncentruję się na mojej pracy w Sparcie.
Sparta Praga przyjeżdża do Alkmaar po wymagającym okresie. Zespół prowadzony przez Priske najpierw przegrał w krajowym pucharze, a następnie uległ w derbach rywalowi – Slavii Praga. W efekcie strata do lidera czeskiej ligi wzrosła już do dziesięciu punktów. Priske chce wraz ze swoim zespołem zrehabilitować się w Lidze Konferencji. – To był trudny tydzień, dwie bolesne porażki. Przeanalizowaliśmy wszystko i staramy się iść dalej. Zrobimy wszystko, aby awansować dalej. Przed nami jednak jeszcze 180 minut gry.
Komentarze (0)