Musiał na to czekać wyjątkowo długo, ale w piątkowy wieczór Stéphano Carrillo wreszcie doczekał się swojego pierwszego trafienia w barwach FC Dordrecht. Młody napastnik może mówić o niełatwym sezonie w Keuken Kampioen Divisie, jednak mimo przeciwności nie traci wsparcia ze strony trenera Dirka Kuyta.
– Ma za sobą naprawdę bardzo trudny okres – powiedział Kuyt w rozmowie z ESPN. Były piłkarz Feyenoordu zwrócił również uwagę na oczekiwania, jakie narosły wokół Carrillo w związku z postacią Santiago Giméneza. – Nie jest łatwo trafić do Feyenoordu prosto z Ameryki Południowej, a tym bardziej z kraju, w którym twój poprzednik spisywał się znakomicie. Wtedy od razu pojawiają się określone oczekiwania, a jednocześnie trzeba wykonać krok pośredni i grać w FC Dordrecht. To zupełnie inny świat niż Feyenoord – zaznaczył szkoleniowiec.
Kuyt podkreślił także, że Meksykanin od początku bardzo chciał udowodnić swoją wartość w barwach FC Dordrecht. – W pierwszej części sezonu dostał całkiem sporo minut, ale miał ogromnego pecha w wykończeniu akcji. Strzelił gola, który został niesłusznie anulowany jako spalony, trafił w słupek, kilka razy minimalnie chybił. Nic nie chciało się ułożyć, a kiedy piłka wciąż nie wpada do siatki, frustracja narasta – wyjaśnił trener.
– Cały czas go wspieraliśmy – kontynuował legendarny piłkarzy Feyenoordu. – Powiedziałem mu też jasno, że na jego pozycji jest więcej zawodników, którzy prezentują się dobrze. Obecnie gramy z prawym skrzydłowym schodzącym częściej do środka, więc mam do dyspozycji cztery bardzo dobre opcje. Stéphano musiał pokazać swoją przydatność i teraz właśnie to zrobił – dodał.
19-letni napastnik ma już na koncie łącznie dwadzieścia występów w barwach FC Dordrecht. Początek sezonu przyniósł mu sporo meczów w wyjściowym składzie, jednak w ostatnim czasie częściej pojawia się na boisku jako rezerwowy. 22 lutego 2025 roku Carrillo zadebiutował w pierwszej drużynie Feyenoordu w domowym spotkaniu z Almere City. Do tej pory wystąpił w koszulce zespołu z Rotterdamu trzykrotnie, nie zdobywając jeszcze bramki.
Komentarze (0)