Przyjście Keesa van Wonderena na stanowisko dyrektora technicznego Feyenoordu na razie nie dojdzie do skutku. Były obrońca, który przez długi czas uchodził za naturalnego kandydata do objęcia kluczowej funkcji w pionie sportowym, po serii rozmów z władzami klubu ostatecznie nie porozumiał się z działaczami. W podcaście AD Voetbal klubowy obserwator Mikos Gouka szczegółowo wyjaśnił kulisy nieudanego procesu na De Kuip.
Dziennikarz skontaktował się bezpośrednio z Van Wonderenem, prosząc go o komentarz. – Zapytałem Van Wonderena, czy chciałby coś powiedzieć, bo widzieliśmy już oficjalny komunikat. Odpowiedział, że oświadczenie klubu jest wystarczające. Można było jednak wyczuć, że temat może kiedyś wrócić – relacjonował Gouka. – To byłoby możliwe tylko wtedy, gdyby Van Persie nie był już trenerem. On już tyle przetrwał, że byłoby nielogiczne, gdyby teraz nagle został zwolniony. Na ten moment wygląda na to, że sprawa jest zamknięta. Oznacza to, że Te Kloese przez wiele tygodni pracował nad zatrudnieniem dyrektora technicznego bez efektu.
Cała sytuacja rodzi pytania o układ sił wewnątrz klubu. Gouka zwraca uwagę na dwa szczególnie interesujące aspekty. – Van Persie ma prawo mówić, co myśli. Zaskakujące jest jednak to, że najwyraźniej ma również wpływ na nominację swojego przyszłego przełożonego. Nie chodzi o to, że zablokował ten ruch, ale jasno dał do zrozumienia, że nie odpowiada mu proponowany sposób współpracy. To dość nietypowe – przekazujesz trenerowi taką władzę, a przecież to dyrektor techniczny w dłuższej perspektywie powinien ocenić, czy dany szkoleniowiec jest właściwym człowiekiem na tym stanowisku. Dla Van Wonderena było natomiast jasne, jak wyobraża sobie swoją rolę i sposób działania.
Gouka nakreślił też hipotetyczny scenariusz, który pokazuje skalę problemu. – To dość niezwykłe, że Van Persie może się w to wtrącać. Wyobraźmy sobie, że Te Kloese mówi: znaleźliśmy odpowiedniego dyrektora, to nasz kandydat i go zatrudniamy. A wtedy Van Persie odpowiada: on nie wejdzie do mojej szatni. Co wtedy robisz? Trudno powiedzieć: i tak go zatrudnimy. Czy to byłaby sytuacja, w której da się pracować? Tego właściwie nie da się wymusić, jeśli trener tego nie chce. Wygląda na to, że szkoleniowiec ma w klubie bardzo silną pozycję.
W ocenie dziennikarza nie bez znaczenia pozostaje również obecna sytuacja sportowa Feyenoordu. – Gdyby Van Persie miał liczby takie jak Peter Bosz, można byłoby zachować większy dystans. Tymczasem Feyenoord znajduje się w momencie, w którym wyniki nie są zadowalające. Trzeba się zastanowić, czy w grupie wszystko funkcjonuje prawidłowo. Widzieliśmy kilka incydentów, u niektórych wyraźnie widać niezadowolenie. Dyrektor techniczny powinien pod koniec sezonu być blisko zespołu, by ocenić, czy potrzeba innych piłkarzy, innego trenera albo nowych asystentów. Tymczasem Feyenoord przyzwyczaił się do modelu, w którym dyrektor techniczny trzyma się od drużyny na dystans.
Na zakończenie Gouka nie szczędził krytycznych słów pod adresem obecnej sytuacji w klubie z Rotterdamu. – Chaos jest kompletny. Dla takiego klubu jak Feyenoord to absurdalna sytuacja. Wszyscy są pod ostrzałem, ale każdy pilnuje własnego interesu. Gdy coś nie funkcjonuje, nadal są ludzie, którzy myślą: jeszcze cztery lata kontraktu. A można też pomyśleć w kategoriach dobra klubu – moja kadencja dobiegła końca, to już koniec. Albo: jestem trenerem, nie zdobywam wielu punktów, może nie byłoby złe, gdyby dyrektor techniczny był bliżej mnie. Van Wonderen nie zaczynałby pracy z fałszywymi intencjami, przede wszystkim przyjrzałby się temu, co trzeba zmienić w kadrze.
– Dennis te Kloese pozwala wielu sprawom toczyć się własnym rytmem, jest mało widoczny. Oczywiście ma to związek także z groźbami, przez które nieco wycofał się z przestrzeni publicznej. Wyniki sportowe najwyraźniej nie są już najważniejsze, bo projekt Van Persie musi się udać, projekt Sterling musi się udać. Projekt Van Wonderen najwyraźniej nie był aż tak istotny i nie musiał zakończyć się powodzeniem. To etap, w którym klub znajduje się pod baczną obserwacją. Wiele osób wolałoby nie myśleć o scenariuszu, w którym NAC rozgrywa dobry mecz i zdobywa trzy punkty, a walka o drugie miejsce staje pod znakiem zapytania. Wtedy w Feyenoordzie wszystko może się posypać.
Komentarze (0)