W związku ze zbliżającym się starciem PSV z Feyenoordem Jordy Clasie w rozmowie z ESPN wraca pamięcią do wcześniejszych pojedynków na linii Boeren-Stadionowi. Doświadczony pomocnik, który w trakcie kariery wielokrotnie brał udział w tym hicie holenderskiej piłki, z wyraźnym sentymentem mówi zwłaszcza o spotkaniach rozgrywanych na De Kuip. Przy okazji 34-latek nie szczędzi także pochwał Luciano Valente.
– Na szczęście miałem okazję zagrać w takich meczach kilka razy i szczególnie spotkania u siebie były naprawdę wyjątkowe – zaczyna Clasie, wspominając swoje występy przeciwko PSV. – Najbardziej utkwiła mi w pamięci edycja z 2018 roku, kiedy dopiero co wróciłem i sięgnęliśmy po Superpuchar. W karierze rozgrywasz wiele prestiżowych spotkań z takimi rywalami, ale to właśnie domowe mecze zostają w głowie na dłużej.
Wtedy Feyenoord pokonał PSV po serii rzutów karnych. Sam pomocnik również wziął na siebie odpowiedzialność, skutecznie wykonując jeden z jedenastek. – W tamtym momencie byłem raczej spokojny. Oczywiście trudno całkowicie opanować nerwy, ale trzeba zaufać własnym umiejętnościom i wewnętrznej sile. Na szczęście tamten mecz zakończył się dla nas zwycięsko – dodaje.
Zapytany o piłkarza, którego obecnie ogląda z największą przyjemnością, Clasie nie waha się ani chwili. – Valente. Wystarczy spojrzeć, jaką drogę rozwoju przeszedł. Już w FC Groningen był bardzo dobrym zawodnikiem, ale dysponuje pewnym rodzajem boiskowej inteligencji, jakiej nie ma wielu pomocników. Gra odważnie, a sposób, w jaki rozwija się w Feyenoordzie, naprawdę robi wrażenie – ocenia.
– To wyraźny krok naprzód, nie tylko pod względem poziomu sportowego, ale także presji – kontynuuje pomocnik. – Valente stał się piłkarzem, który ma realny wpływ na grę zespołu. W Groningen było widać jego potencjał, ale nie spodziewałem się, że tak szybko przeniesie to wszystko na grunt klubu pokroju Feyenoordu. Jako pomocnik mogę mieć wobec tego tylko ogromny podziw.
Komentarze (0)