Najbliższy weekend zapowiada się dla Telstar wyjątkowo. „Białe Lwy” po raz pierwszy od dłuższego czasu wystąpią na De Kuip, gdzie ich rywalem będzie Feyenoord prowadzony przez Robina van Persiego. Dodatkowego smaczku temu spotkaniu dodaje fakt, że do Rotterdamu dołączył Raheem Sterling, ale trener zespołu z Velsen-Zuid zachowuje pełen spokój.
– Mogę stanąć na głowie, zrobić salto, nie ma problemu. I tak nic się nie zmieni – rzucił sucho Correia, zapytany o wiadomość, że Sterling otrzymał pozwolenie na pracę. – Mamy własny plan przygotowań. Nawet o nim nie wspominaliśmy.
Dla wielu zawodników Telstar występ na legendarnym stadionie Feyenoordu będzie doświadczeniem bez precedensu. Jedynie Ronald Koeman junior miał już okazję zagrać na De Kuip – w barwach TOP Oss w meczu pucharowym. 29-letni bramkarz, syn byłego reprezentanta Holandii i szkoleniowca Ronalda Koemana, podkreśla jednak, że nie spodziewa się paraliżu w szeregach drużyny. Podobnie jak jego trener.
– Ja przynajmniej tego nie odczuwam. W zasadzie nigdzie i nigdy – odpowiedział Correia, pytany o słynne już „kuipvrees”, czyli respekt i strach przed stadionem w Rotterdamie. – Mam nadzieję, że chłopaki podejdą do tego równie spokojnie i zrobią po prostu swoje. Niech wrzucą wyższy bieg i zobaczą, na co ich stać.
Koeman junior przyznaje jednak, że z De Kuip łączą go osobiste, ciepłe wspomnienia. – Z ojcem przeżyliśmy tam wspaniały czas. Wszystkie te mecze domowe. Co tydzień siedziałem na trybunach. To było coś wyjątkowego. Jednocześnie bramkarz nie ukrywa, że obiekt potrafi zrobić ogromne wrażenie – zwłaszcza na tych, którzy pojawiają się tam po raz pierwszy.
Wzmocnienie dla całej Eredivisie
Możliwy występ wspomnianego Sterlinga Correia postrzega szerzej – jako pozytywny sygnał dla całej ligi. – Myślę, że to coś bardzo dobrego. Coś niezwykle pozytywnego dla holenderskiego futbolu, że tacy zawodnicy odnajdują drogę do naszego kraju – zaznaczył szkoleniowiec.
Porównał przy tym sytuację do transferu Jordana Hendersona do Ajaksu. – To osobowości, które wzbogacają Eredivisie. Mogłoby ich być jeszcze kilku. Może paru w Telstar – dodał z uśmiechem. Nie zabrakło też żartobliwego akcentu: – Mam nadzieję, że jeśli będzie w pełni sił, to nie zagra w niedzielę zbyt długo. Poza tym, niech gra w Holandii jak najdłużej.
W minionym tygodniu Correia musiał odnieść się również do nietypowej sytuacji związanej z meczem przeciwko FC Twente (1:1). Analityk Hans Kraay junior miał rzekomo „po cichu” przysłuchiwać się odprawie zespołu. Dziś trener potrafi się z tego śmiać, ale jasno stawia granice.
– Nie wiem, jak wszedł do środka i kto go wpuścił, ale to oczywiste, że tak nie powinno być. Nie, nie możecie podsłuchiwać. Poinstruuję ochronę, żeby takie sytuacje się nie powtórzyły.
Sam sposób pracy zespołu pozostaje jednak niezmienny. – Zawsze działamy tak samo. W tygodniu dużo rozmawiamy, analizujemy materiał wideo, przygotowujemy zawodników pod konkretnego rywala. W dniu meczu dostają krótkie podsumowanie. Kropka nad i i wychodzimy na boisko.
Niezależnie od tego, czy będzie to magia De Kuip, czy obecność światowej klasy piłkarza, Correia nie zamierza pozwolić, by jego drużyna uległa atmosferze wydarzenia. – Nic się nie zmienia – podkreśla konsekwentnie.
Forma drużyny dostarczony przez Superscore
Komentarze (0)