Dévy Rigaux już wkrótce oficjalnie rozpocznie pracę w Rotterdamie. Choć formalności nie zostały jeszcze całkowicie dopięte, belgijski działacz nie ukrywa, że jego przeprowadzka do Feyenoordu jest przesądzona. Dyrektor sam potwierdził w mediach, że po latach pracy dla Club Brugge zdecydował się na podjęcie nowego wyzwania. Po wywalczeniu mistrzostwa Belgii mógł wreszcie otwarcie opowiedzieć o kulisach swojej decyzji i planach związanych z holenderskim gigantem.
– Nic jeszcze nie zostało podpisane, ale dałem już swoje słowo – powiedział Rigaux w rozmowie ze Sporza.be. – Muszę jeszcze zamknąć kilka spraw i przekazać obowiązki. Najwcześniej 1 czerwca rozpocznę pracę w Feyenoordzie. Uważam, że oba kluby są do siebie podobne pod względem ogromnej tradycji, mentalności zwycięzców i fantastycznych kibiców. Nie mogę się doczekać, by także tam zbudować bardzo konkurencyjną kadrę i mam nadzieję, że również z Feyenoordem będę odnosił sukcesy.
Belg widzi wiele punktów wspólnych pomiędzy Club Brugge a Feyenoordem. Według niego oba kluby funkcjonują w podobny sposób i opierają swoją siłę na wielkiej historii, presji wyniku oraz wyjątkowym wsparciu ze strony kibiców. Jednocześnie Rigaux uważa, że Feyenoord posiada jeszcze większy potencjał na arenie międzynarodowej i jest marką, która w Europie budzi ogromny respekt.
– Wierzę, że ten klub ma ogromny potencjał. Pod względem bazy kibiców, historycznej tradycji i marki Feyenoord daje w Europie coś ekstra. Takie opinie słyszałem również w środowisku piłkarskim – przyznał nowy dyrektor techniczny klubu z Rotterdamu.
Dla 38-letniego działacza będzie to wyjątkowy krok również z osobistego punktu widzenia. Rigaux nie kryje dumy z faktu, że jako Belg obejmie tak prestiżowe stanowisko w jednym z największych klubów holenderskiej piłki. Dodatkowo zapisze się w historii Feyenoordu jako dopiero drugi zagraniczny dyrektor techniczny.
– Będę pierwszym Belgiem, który obejmie stanowisko dyrektora technicznego w jednym z trzech największych klubów w Holandii. Zostanę też drugim zagranicznym dyrektorem technicznym w historii Feyenoordu. Bardzo mocno zabiegano o moje przyjście. To pierwszy raz, kiedy zmieniam pracodawcę. Takich rzeczy się nie zapomina – podkreślił.
Mimo ekscytacji związanej z nowym etapem kariery Rigaux nie zapomina o klubie, z którym był związany przez wiele lat. Belg zapewnił, że opuszcza Club Brugge ze spokojem i przekonaniem, że organizacja nadal będzie rozwijać się we właściwym kierunku. Podkreślił również, że w razie potrzeby pozostanie do dyspozycji swojego dotychczasowego klubu.
– Wiedzą, że w najbliższych miesiącach nadal mogą na mnie liczyć, a jeśli będzie potrzeba, także w kolejnych latach. Zostawiam po sobie fantastyczną grupę. Club Brugge to topowy klub, który bardzo się rozwinął i pokazał to również na arenie europejskiej. To zespół o wysokiej jakości i ogromnej mentalności zwycięzców.
Komentarze (0)